Engl Invader 150 - niespodziewajka22.09.2007
Potwór ten ma cztery kanały. Najprościej: czysty, crunch, ogień, jeszcze więcej ognia. Kanał czysty jest bardzo przyjemny. W zasadzie można go dość konkretnie rozkręcić i regulować głośność gry tylko atakiem. Brzmienie tego kanału od razu na myśl przywodzi fenderowską szklaneczkę. Do testów użyłem gitary Ibanez SZ520 QM, w której do czystych kanałów najbardziej lubię ustawiać po jednej, wewnętrznej cewce każdego humbuckera. Temu ustawieniu niedaleko do typowych fenderowskich brzmień więc pewnie dlatego tak sprawdza się na czystym kanale. Drugi kanał dysponuje bardzo przyjemnym crunchem, kojarzącym się głównie ze starymi Marshallami. Bardzo przyjemnie reaguje na artykulację. Jednakże od kanału pierwszego różni się głównie większą ilością gainu. Oba powyższe kanały mają wspólny modyfikator Bright, który rozjaśnia brzmienie i podnosi dynamikę. I tutaj chciałbym zwrócić uwagę na sposób przełączania kanałów, jak i wszystkiego w tym wzmacniaczu (zresztą nie tylko w tym, to chyba jakiś nowy trend). Bardzo nie podoba mi się zastosowanie do przełączania monostabilnych przycisków sterujących poprzez elektronikę przekaźnikami. Jestem zwolennikiem tradycyjnych rozwiązań i taki patent wydaje mi się po prostu nieestetyczny. Może gdyby przyciski były chromowane, a nie po prostu plastikowe, to wyglądałyby przyjemniej. Trzeci kanał to kanał hi-gain. Bardzo przyjemny, mięsisty przester o niezbyt grubym ziarnie. Bardzo przyjemnie reaguje na atak, a palm-muting dostaje bardzo ładnego, perkusyjnego punchu. Na uwagę zasługuje też bardzo wdzięczna korekcja, która reagowała dokładnie tak, jakbym się tego spodziewał.
I tu w zasadzie można by zakończyć tą notkę, gdyby nie.... czwarty kanał. Najbardziej rzeźnicki z pośród wszystkich, kompletnie mnie rozczarował. Trudno mi określić co wpłynęło na mój do niego negatywny stosunek... wydaje mi się że był zamulony i ociężały więc nie poświęciłem mu zbyt wiele uwagi. Cóż pierwsze wrażenie zrobił jak nie najlepsze, a nie tego się spodziewałem po najbardziej rzeźnickim kanale w tym ampie. Jednym słowem, według mnie najbardziej rzeźnickim kanałem jest kanał trzeci. I to bez podbicia gainu, które, tak jak Bright dla czystych, jest modyfikatorem dla kanałów hi-gain. To jeszcze nie koniec. Wzmacniacz dysponuje dwiema przełączalnymi pętlami efektów - rzecz godna pochwały! Do tego jeszcze bramka szumów - ja się zastanawiałem po co to, ale może komuś ułatwi życie, więc niech sobie będzie. Dwa niezależne potencjometry Master, pomiędzy którymi możemy wybierać - świetna sprawa. Cena - 2150 euro sprawia, że wzmacniacz ten jest świetną konkurencją dla Mesy DR, tym bardziej, że, umówmy się, ta druga czystego kanału nie ma ;) Gambit Dystrybutor: Vanax
|
Kontaktjeśli brakuje Twoim zdaniem testu jakiegoś urządzenie bądź instrument, napisz do nas: LogowanieNajpopularniejsze testy
Popularne testy on-line
NAPISZ DO NAS! Jeśli brakuje w naszym wortalu testu instrumentu bądź sprzętu muzycznego którego szukasz, napisz do nas! Postaramy się przetestować urządzenie i opublikować test. |





Pierwszym wzmacniaczem, który
ograłem na tegorocznych targach był, z racji niezbyt odległego
stoiska, Engl Invader 150.




















