Reklama
Reklama

Fender SuperSonic - zupełnie nie jak Fender...

ImageMoja osoba, z racji zamiłowania do ciężkich brzmień może nie kojarzyć się z marką Fender. Niemniej jednak, na tegorocznych targach moją uwagę przykuł model Supersonic.

Image 

Brzmienie kanału czystego to już klasyka - pełne i krystalicznie czyste. Niesamowita jest dynamika tego kanału wzmacniacz można zdrowo rozkręcić i uzyskać czyste brzmienie przy delikatnym muskaniu strun, oraz bardzo przyjemny crunch, przyłożywszy do strun więcej siły. Wzmacniacz testowałem na gitarze Ibanez SZ520 QM, w której do czystych partii bardzo lubię wykorzystywać środkowe położenie przełącznika pickupów - po jednej, węwnętrznej cewce każdego humbuckera. W tej konfiguracji wzmacniacz wręcz śpiewał. Z kolei grając na obu cewkach humbuckera przy gryfie brzmienie było bardziej tłuste.

Kanał przesterowany, to hi-gain. Dość ciężko było mi go ukręcić tak, żeby odpowiadał moim preferencjom, co zaowocowało ukręceniem nieeleganckiego "uśmiechu romana" (bas i góra na maksa, środek na min.). W ten sposób wzmacniacz nabrał bardziej nowoczesnego charakteru, kojarzącego mi się z Mesą DR. Może gdybym miał możliwość pobawić się nim dłużej, niż pozwalają na to targowe realia odkryłbym w nim coś więcej, jednak gra na tym wzmacniaczu dała mi dużo frajdy, zwłaszcza na kanale czystym. Na kanale hi gain czułem się trochę nieswojo, ale to przecież kwestia gustu.

Zapraszam do posłuchania próbek i wyrobieniu sobie zdania we własnym zakresie ;)

Fender SuperSonic (mp3 128 kbps, 3.2 MB) 

Gambit

Image

Dystrybutor: Aplauz Audio

Kontakt

jeśli brakuje Twoim zdaniem testu jakiegoś urządzenie bądź instrument, napisz do nas:

info@e-muzyk.net.pl

Reklama

Logowanie

Zaloguj
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama