Reklama
Reklama

Roland R-05 - stereofoniczny rejestrator WAVE/mp3

Testy on-line - sprzęt studyjny

Roland_R-05_insertLepsze jest wrogiem dobrego. Gdy do redakcji przyszedł najnowszy rejestrator Rolanda podjąłem się – głównie z ciekawości – przetestowania nowego urządzenia. Od kilku lat używamy w pracach redakcyjnych model Edirol R-09 i... generalnie jesteśmy zadowoleni z jego możliwości i jakości. Czy Roland faktycznie coś usprawnił w nowym modelu? Czy warto zmieniać „stary model na nowy”? Sprawdźmy.

Radek Barczak

 

Roland_R-05_caly

Wygląd rejestratora Roland R-05 z punktu prezentuje się lepiej, niż redakcyjnego Edirola R-09. W tym miejscu – ku przestrodze – przyznam się do jednego z największych błędów sprzętowych, jakie popełniłem. Gafa to mało powiedziane... To drugi egzemplarz Edirola R-09, jaki mamy w redakcji, gdyż pierwszy – ładniejszy, grafitowy, który był bohaterem testu sprzed kilku lat – skończył marnie przez moja nonszalancję. Razu pewnego postanowiłem uaktualnić system operacyjny, żeby redakcyjny R-09 mógł czytać karty SDHC 4GB i większe. Więc ściągnąłem uaktualnienie, owszem – przeczytałem instrukcję, gdzie było napisane „Aktualizację przeprowadzać TYLKO po podłączeniu zasilacza sieciowego”. Hehm... a gdzież ten zasilacz jest? W życiu go użyłem może dwa razy... Eeeeetam. Mam świeżo naładowane akumulatorki – jakoś to pójdzie. No i poszło. Po kilkudziesięciu sekundach w trakcie aktualizacji wyświetlacz R-09 zgasł na zawsze :-/ Ale jak! Na nowych akumulatorkach?!? Niemożliwe! A jednak. Wysłałem więc urządzenie do serwisu. Po kilku dniach odbieram telefon i słyszę, że „mam fajną atrapę rejestratora R-09, bo w grę wchodzi jedynie wymiana całej elektroniki („płyty głównej”), a to jest nieopłacalne, bo taniej kupić nowy rejestrator”. Fakt, w międzyczasie R-09 staniał (jak kupowałem pierwszy egzemplarz kosztował 1600 zł, później cena spadła do 1150 zł), więc kupiliśmy kolejny egzemplarz – niestety, nie było chwilowo egzemplarzy koloru grafitowego :-(. Tyle tytułem ostrzeżenia.

 Roland_R-05_R-09

Ale Roland R-05 faktycznie wygląda profesjonalniej. Jest minimalnie cięższy od poprzednika, bo ma obudowę metalową. No i wyświetlacz jest większy i w innej technologii – w R-09 był OLEDowy, a tutaj mamy podświetlany LCD. Długość podświetlenia można regulować (2 sek – 20 sek) lub całkowicie je wyłączyć. Na wyświetlaczu są prezentowane takie dane, jak dwulinijkowy wskaźnik poziomu, czasomierz pokazujący długość nagrania lub odtwarzanego pliku, czas pozostały do nagrania (w zależności od ilości wolnego miejsca na karcie SD lub SDHC), częstotliwość próbkowania i tryb zapisu (WAV/mp3). Pokazywana jest również nazwa pliku oraaz aktualna godzina.

 

Obsługa jest absolutnie prosta. Wszystkie funkcje są dostępne albo z poziomu panelu sterowania, albo z pozycji oczywistego w swej konstrukcji menu. Na górnym lanelu pod wyświetlaczem mamy klawisze sterowania (start/pauza, stop, record i przewijanie w przód i w tył), regulacje poziomu wejściowego sygnału/wzmocnienia wbudowanego preampu (w skali 0 – 80 jednostek) oraz poziomu odtwarzania (0 – 60 jednostek).

 Roland_R-05_LCD

Klawisze powyżej sterowania odpowiadają za włączanie wybranych funkcji urządzenia. Klawisz FINDER wywołuje przeglądarkę plików i katalogów i służy m.in. do wyboru pliku do odtwarzania. Klawisz REHEARSAL to nowa funkcja w stosunku do poprzednika, gdyż R-05 jest wyposażony w algorytm dostosowujący poziom wzmocnienia przedwzmacniaczy do poziomu sygnału. Pomiar jest automatyczny, można go dokonać przez 30 sek, 1, 3 bądź 5 minut, lub też wykorzystać funkcję w trybie manualnym. Działa to nieźle, to znaczy tak ustawia poziom wzmocnienia, żeby nie pojawiały się przesterowania. BTW nowy rejestrator jest wyposażony w łagodnie działający limiter nie dopuszczający do cyfrowego przesterowania. Jego działanie zaczyna być słyszalne przy rzeczywiście zbyt wysokim poziomie wzmocnienia, ale przy sporadycznym załączaniu się w efekcie wysokich peaków jego działanie jest wzorcowe – nie słychać go po prostu. Prócz, a raczej zamiast limitera możemy uruchomić płynny automatyczny dobór poziomu wzmocnienia. Działa to skutecznie, aczkolwiek nadaje się raczej do rejestrowania konferencji, rozmów biznesowych, czy egzaminów, gdyż słyszalne są nagłe zwiększenia szumu w razie pojawienia się dłuższej ciszy... Nawet tej niezręcznej :-)

Inną ciekawostką w stosunku do R-09 jest możliwość zwolnienia bądź przyspieszenia odtwarzania plików dostępnych na karcie pamięci. Dostępny jest zakres regulacji 50% – 150% tempa w skokach po 10%. Skrajne wartości obchodzą się z dźwiękiem dość brutalnie, natomiast do spisywania numerów, solówek czy... wywiadów sprawdza się to rewelacyjnie.

Przydatną opcją może się w niektórych przypadkach okazać SPLIT – dzielenie plików w trakcie nagrywania. Domyślnie można ustawić określoną wielkość pliku (maksymalna wielkość pliku standardowo jest ustawiona na 2 GB), ale w trakcie nagrywania można „podzielić” np. koncert na osobne pliki odpowiadające każdemu utworowi.

Roland_R-05_tyl

Z tyłu znajdziemy przełączniki uaktywniające: limiter, zmianę zakresu wzmocnienia przedwzmacniaczy (Low/High) oraz filtr dolnozaporowy, dla którego można ustawić wartość 100 Hz lub 200 Hz. Interesującym rozwiązaniem jest wyposażenie rejestratora w gwint umożliwiający montaż go na standardowym statywie mikrofonowym. Doskonały pomysł!

Uzupełnieniem możliwości jest wbudowany procesor pogłosowy dostępny dla odtwarzanych plików audio. Jedynym ograniczeniem jest, że działa tylko przy częstotliwościach próbkowania 44.1 kHz oraz 48 kHz – dla wyższych 88.2 kHz i 96 kHz pogłos nie działa.

Z użytecznych funkcji należy jeszcze wymienić 2-sekundowy bufor aktywujący się w momencie wciśnięcia klawisza REC – jeśli spóźnimy się z wystartowaniem zapisu, ten bufor pozwoli nam zachować 2-sekundową „zakładkę”.

 Roland_R-05_ins

Roland R-05 jest wyposażony w identyczny zestaw wejść jak R-09. Jest więc wejście liniowe (stereo mini-jack 1/8”), wejście mikrofonowe (stereo mini-jack 1/8”) akceptujące albo dwa mikrofony dynamiczne (po podłączeniu odpowiedniej przejściówki) lub stereofoniczny mikrofon pojemnościowy – taki „kamerkowy”, na zasilanie 5V. Brakuje więc Phantomu do skorzystania z zewnętrznych mikrofonów pojemnościowych, niemniej wbudowane mikrofony sprawdzają się należycie. Prócz tego mamy niskoszumne wyjście słuchawkowo-liniowe (również stereo mini-jack 1/8”).

 Roland_R-05_menu_rec

Teraz najważniejsze – jakość. Wpływają na nią cztery parametry: częstotliwość próbkowania i rozdzielczość zapisywanych plików, format zapisywanych plików (bez kompresji WAV 16-bit lub 24-bit i z kompresją mp3, od 128 kbps do 320 kbps), jakość mikrofonu i preampu oraz jakość przetworników analogowo-cyfrowych. Niestety – dla mnie – w każdym z tych elementów Roland dokonał przeskoku jakościowego względem mojego poczciwego R-09. Porównując nagrywany materiał na obu rejestratorach od razu słychać lepsze odwzorowanie niskich tonów w R-05 – to wynik zarówno udoskonalonych mikrofonów, jak lepszego preampu i przetworników A/C. Również w górze nagrania prezentują się lepiej. Dźwięk jest czytelniejszy, jakby z większą separacją. Jest nieco mniej „przeładowanego” środka. No i ewidentnie dynamika jest lepsza.

Roland R-05 udostępnia możliwość nagrywania w 4 częstotliwościach próbkowania: 44.1 kHz, 48 kHz, 88.2 kHz i 96 kHz. Na dobrych monitorach słyszalna jest różnica między plikami nagrywanymi w częstotliwości próbkowania 44.1 kHz i np. 88.2 kHz – na korzyść tej drugiej. Różnica nie jest porażająca, ale jednak zauważalna. Z tym, że... i tak na koniec materiał ląduje najczęściej w plikach 16-bit/44 kHz. W 24-bitach nagrywać warto, bo dzięki temu zyskujemy szersze możliwości edycji dynamicznej, ale nadal nie widzę konieczności nagrywania w wyższych częstotliwościach. Choć jest to możliwe.

Roland poprawił również algorytmy kompresji do mp3 – przyznam, że praktycznie od początku w nagraniach testowych do naszego portalu wykonywanych na R-09 korzystałem jedynie z formatu WAV, gdyż kompresja mp3 była dość... słyszalna. Do wywiadów ok, ale do muzyki niekoniecznie. Tymczasem w R-05 jakość kodeków mp3 została zasadniczo poprawiona. Oczywiście wiadomo, że w każdym przypadku kompresja mp3 wykonana nawet najlepszym kodekiem, wprowadza zniekształcenia i zmiany w obrazie dźwiękowym, ale w R-05 jest to poziom całkowicie akceptowalny. Choć z drugiej strony trzeba przyznać, że możliwość zamontowania karty SDHC o pojemności 32 GB umożliwia nagranie 15 godzin w jakości WAV 24/96 – dobrze się składa, bo na jednym zestawie dwóch baterii alkalicznych wysokiej klasy (paluszki z dopiskiem Ultra) Roland R-05 nagrywał łącznie niemal 15 godzin! W przypadku zapisu w formacie WAV 24/44.1 na karcie 32 GB mieszczą się ponad 32 godziny... Czegóż trzeba więcej?

 Roland_R-05_rzut

Do przerzucania danych na komputer służy port USB 2.0. Ale warto również wspomnieć o tym, że Roland R-05 został wyposażony w podstawowe funkcje edycyjne jak docinanie, łączenie, dzielenie plików, kopiowanie, kasowanie i przenoszenie. Nie ma wprawdzie edytora WAV prezentującego wizerunek fali dźwiękowej, ale można podsłuchiwać dany plik w trybie edycji, więc np. z docięciem pliku nie ma większego problemu. Jest również offline'owa możliwość konwersji pliku WAV do mp3.

Oto przykładowe nagranie koncertu wrocławskiej grupy Ctrl-Alt-Del -  w porównaniu do Edirola R-09 (pliki WAV 16-bit/44.1 kHz, około 18 MB każdy).

koncert Ctrl-Alt-Del - Edirol R-09

koncert Ctrl-Alt-Del - Roland R-05

Roland R-05 proponuje wyraźnie lepszą jakość niż leciwy już, bo 4-letni rejestrator Edirol R-09, który odejdzie na zasłużoną emeryturę. Tak to jest niestety w sprzęcie – co kilka lat jakość dźwięku proponowana przez coraz to nowsze urządzenia podnosi się. Taki cyfrowy rejestrator to nie „kultowy” syntezator ani analogowy szpulowiec.

TOP_gifChcąc iść z duchem czasu nie można przestać inwestować. Na rynku jest sporo rejestratorów oferujących podobne możliwości co Roland R-05. Są nawet rozwiązania oferujące zapis nie na dwóch kanałach (stereo), a na czterech! Znajdziemy również przenośne rejestratory wyposażone w przedwzmacniacze z zasilaniem Phantom. Jednak zawsze jest jakieś „ale” – albo cena sporo wyższa, albo jakość niższa. Analizując przykładowo jakość dźwięku oferowaną przez konkurencyjne cenowo rejestratory firmy ZOOM skłaniam się jednak ku propozycjom Rolanda – może jest minimalnie drożej, ale i pod względem jakości wyższa cena jest uzasadniona. No i dodatkową niewątpliwą zaletą jest długość pracy na jednym zestawie baterii, a to w wojażach np. targowych jest nieocenione. Po tych dwumiesięcznych testach wiem, że nie będę żałować wyboru. Najlepsze jest to, że 4 lata temu płaciłem za Edirola R09 1600 zł. Teraz można kupić Rolanda R-05 za około 800 zł :-) To lubię!

Do testów dostarczył: Roland Polska

Roland_R-05_USB

Roland_R-05_tyl_switch

Kontakt

jeśli brakuje Twoim zdaniem testu jakiegoś urządzenie bądź instrument, napisz do nas:

info@e-muzyk.net.pl

Reklama

Logowanie

Zaloguj
Reklama
Reklama
Reklama

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Reklama
Reklama
Reklama

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama