TC Electronic M350 - procesor pogłosowy16.12.2006 Testy on-line - sprzęt studyjny
Radek Barczak TC Electronic M350 zewnętrznie nie różni się od M300. Można by sądzić, że również algorytmy M350 są udoskonalonymi wersjami pogłosów z M300. Ale jest lepiej ;) Producent przeniósł bowiem jeden z algorytmów pogłosowych procesora Reverb4000 do M350 – wprawdzie w „odchudzonej” wersji, bez możliwości kontroli wszystkich parametrów, ale jednak jest to o oczko (albo i dwa!) wyżej, niż M300. Wizualnie M350 nie różni się od poprzednika – cały czas jest to niezwykle prosty w obsłudze procesor z maksymalnie zminimalizowanymi parametrami obsługi.
Do dyspozycji są dwa bloki efektów. Pierwszy skupia efekty delay, tremolo, chorus, flanger, deesse i kompresor, zaś drugi to królestwo pogłosu z 15 algorytmami. Pełna lista efektów w poniższej tabelce.
Procesor może pracować w dwóch konfiguracjach bloków efektów – szeregowo, bądź równolegle. Proporcje pomiędzy blokami efektów można regulować za pomocą potencjometru MIX RATIO – pozycja środkowa (na godzinę 12) daje równomierny miks obu efektów. Trochę szkoda, że potencjometry nie mają zaskoków, gdyż ewentualne odtworzenie identycznej konfiguracji może okazać się kłopotliwe... Zwłaszcza, że program sterujący jako wtyczka VSTi nie ma wpisywanych ani wyświetlanych wartości ani nie ma możliwości zapamiętywania zmian ustawień w presetach. Ale o tym później.
Jeszcze słowo o konfiguracji wejść i wyjść. Podobnie jak M300, również testowany procesor został wyposażony w po dwa wejścia i wyjścia analogowe (symetryczne, złącza jack 1/4” TRS) oraz elektryczne cyfrowe wejście i wyjście S/PDIF (złącza cinch). Czy można wykorzystać więc M350 jako przetwornik analogowo-cyfrowy i cyfrowo-analogowy? Jako analogowo-cyfrowy – tak. A druga stronę niekoniecznie. Jeśli chcemy potraktować M350 jako przetwornik analogowo-cyfrowy, to możemy pod warunkiem pracy na sesji w 44.1 kHz (co problemem nie jest, bo przecież większość z nas pracuje właśnie w takiej ;)) ustawiając kartę dźwiękową na pobieranie zegara z zewnątrz (w tryb slave / external S/PDIF). Można podać do M350 zegar z zewnątrz i zsynchronizować po cyfrze do 48 kHz – musimy wówczas wcisnąć na panelu procesora klawisz DIGITAL INPUT, który to odłącza wejścia analogowe :/ To cecha wszystkich niskobudżetowych procesorów. Dobrze, że w przeciwieństwie np. do Lexicona MX200, TC Electronic M350 pracuje w „ludzkiej” częstotliwości próbkowania 44.1 kHz, a nie w „telewizyjnej” 48 kHz. Duży plus dla nowego procesora TC Electronic!
Pogłosów mamy 15. Do regulacji udostępniono trzy parametry: PRE DELAY określający czas wstępnych odbić, DECAY TIME regulujący czas wybrzmienia pogłosu oraz COLOR FILTER determinujący jasność brzmienia pogłosu. Zakres regulacji jest... No właśnie – jest. W jakim zakresie wartości producent niestety nie podaje. Jeśli chcemy ustawić np. pogłos o czasie 1.2 s z predelayem 10 ms, to się zawiedziemy. Gałkami trzeba kręcić na „na słuch”. Środkowa wartość na godzinie 12 oznaczona jako NORMAL to wartość sugerowana przez producenta. Również w edytorze presetów i wtyczce VSTi nie ma udostępnionych tych wartości. Przypomina to nieco politykę RollsRoyce’a. Po co podawać moc silnika? Wystarczy napisać „wystarczająca”. Tak samo tutaj – mamy pogłosy z „wystarczającym” czasem, predelayem i z odpowiednią jasnością. A jak nie pasuje, to można sobie pokręcić gałkami... No, ale po co poprawiać doskonałość? ;))) Pierwszy algorytm to TC Classic Hall – algorytm,
który tak naprawdę wypromował TC Electronic na rynku proaudio.
Oczywiście pojedynkowanie się zwolenników Lexa i TC opiera się m.in. na
porównywaniu tego algorytmu. No, może nie do końca tego, bo w M350 mamy
„odchudzoną” wersję klasycznego algorytmu z System 6000/Reverb 4000. Co
cieszy, to fakt iż w brzmieniu algorytmów zawartych w M350 nie ma
nieprzyjemnego „metalu” w ogonie, albo jest go bardzo niewiele.
Oczywiście zależy to od wybranego algorytmu. W TC Classic Hall nie
uświadczymy go. Istotne również, że ogon pogłosu nie faluje pulsacyjnie
wybrzmiewając łagodnie i płynnie. Monumentalnie brzmi algorytm
Cathedral – zastosowałem go w zgraniu koncertu chóru Motet et Madrigal: Dla porównania zgranie z pogłosem TC Classic Hall: Dla zainteresowanych – źródłowy plik z „pogłosem” Auli Akademii Muzycznej w Poznaniu (zaznaczam, że starej Auli...) Interesująco wpasowuje się w miks wokal potraktowany algorytmem Vocal Reverb. Przebój Police “Every Breath You Take” gra 7 sekund: Vocal Reverb + Dynamic Delay (mp3, 256 kbps, 4,2 MB) I dla porównania TC Classic Reverb + DynamicDelay Jeśli porównywać M350 do nie-splotowych programowych
wtyczek pogłosowych, to algorytmy procesora spokojnie wygrywają ze
wszystkimi darmowymi wtyczkami jakie znam i prezentują poziom
brzmieniowy wtyczek komercyjnych kosztujących na poziomie 200 EURO. A
przecież M350 jest sprzętowym procesorem odciążającym nasz CPU
komputera ;) Łatwo je porównać z tymi z Lexicona MX200 – użyliśmy tego samego pliku źródłowego. Jeśli miałbym jakieś uwagi do „domyślnych” ustawień brzmienia pogłosów, to w przypadku algorytmów typu Hall, Vocal Reverb i Ambience są ciut za ciemne. Osobiście pracując nad miksami zwiększałem wartość parametru COLOR FILTER. Przyznam się też, że w torze pogłosu w Cubase SX3 podcinałem nieco korektorem częstotliwość 300 Hz ustawionym na 1 oktawę – pogłos zyskiwał na klarowności w miksie. Natomiast algorytmy płyt pogłosowych wypadają relatywnie za jasno, przynajmniej w porównaniu do posiadanych przeze mnie impulsów splotowych PLATE, które wykorzystuję w Prosoniq Rayverb. Wiadomo, każdy ma jakieś swoje upodobania i wcale nie musimy zgadzać się z zaproponowanymi ustawieniami fabrycznymi. Więc w przypadku algorytmów plate nieco przyciemniałem brzmienie parametrem COLOR FILTER.
Pierwszy blok DELAY|EFFECTS jest przeglądem linii
opóźniających, dwóch nastaw kompresora, deessera, dwóch chorusów,
flangera i efektu tremolo. Oczywiście również w tym przypadku mamy
udostępnioną ograniczoną ilość modyfikacji – tym razem zaledwie do
dwóch parametrów. Naturalnie również w przypadku tego bloku efektów nie
mamy informacji o zakresie regulacji... Bo i po co? Po co wiedzieć,
jakie są czasy odbić delaya? Przecież można posłużyć się klawiszem TAP
TEMPO. W instrukcji obsługi (angielskojęzycznej, polska w czasie
pisanie tego testu była jeszcze w tłumaczeniu) odnalazłem jedynie
informację o tym, że przy tempie 120 BPM (domyślne tempo dla M350 po
włączeniu), przy ustawieniu dla algorytmu Studio Delay potencjometru
DELAY na godzinę 12 uzyskujemy delay o czasie 500 ms. Przy ustawieniu
maksymalnie w lewo czas jest zmniejszany do 1/2 czasu opóźnienia dla
ustawienia „środkowego” na godzinie 12, czyli 250 ms. Przy maksymalnym
wychyleniu w prawo czas jest dwukrotnie zwiększany do 1000 ms (1
sekunda). Warto zaznaczyć, że podając przez MIDI zegar do M350 można
automatycznie synchronizować efekty delay z sesją. Dla innych
algorytmów delay producent już nie podaje czasów. Dlaczego? Może
zależności są takie same? Trzeba próbować. Tak samo, jak nie dowiemy
się, na jakie częstotliwości nastrojony jest deesser – na szczęście
jest możliwość samodzielnego dostrojenia, co czyni z urządzenia
przydatne narzędzie (na pewno stokroć lepsze, niż dokładany do Cubase
SX3 deesser z logo SPL...). Co do kompresorów – są dwie nastawy, ale
jakie są próg zadziałania i stopień nachylenia nie dowiemy się. Trzeba
znowu działać „na ucho”. M350 okazuje się być bardzo muzycznym
procesorem. Warto natomiast wspomnieć, że algorytm kompresora ma
automatyczne wyrównanie poziomu głośności (auto make-up gain).
Rewelacja. Kompresor sprawdzi się nie tylko na wokalu, ale także
wysyłając cały miks bębnów: Spośród algorytmów pierwszego bloku najbardziej spodobał mi się dynamiczny delay. Zasada działania tego algorytmu polega na tym, że jeśli na wejście procesora wchodzi sygnał (np. wokalu), to algorytm zmniejsza poziom głośności odbić delaya, natomiast gdy nie ma sygnału na wejściu, zwiększa ten poziom i rozjaśnia brzmienie. Dla mnie super – miks staje się bardziej czytelny, nie ma mentliku w wokalu, a na wybrzmieniach efekt jest podkreślany. Szumnie informowano, że M350 działa pod kontrolą wtyczki VSTi sterującej parametrami procesora z poziomu aplikacji host. Po rozpakowaniu mały szok – nie ma płyty instalacyjnej, a w instrukcji ani słowa na temat aplikacji. Moment konsternacji – czyżby kaczka dziennikarska, której i my ulegliśmy informując o pojawieniu się M350? Do tego wśród złączy nie znalazłem gniazda USB – nie wiedzieć czemu, po teście Lexa MX200 założyłem sobie, że M350 będzie również sterowany przez USB. Wchodzę na stronę producenta i po chwili znajduję do pobrania plik, w którym znajdują się dwa programiki – pierwszy to aplikacja uaktualniająca system operacyjny M350 do wersji 1.3, a druga to sam edytor i instalator wtyczki VSTi. Wtyczki kontrolującej M350 za pośrednictwem komunikatów System Exclusive via MIDI. Na kolejny problem napotykamy w momencie rozpoczynania procedury
aktualizacji firmware’u M350 – okazuje się, że szereg interfejsów MIDI
nie jest kompatybilnych z aplikacją uaktualniającą (!?!?). A lista ta
jest dość długa: Przyznam, że w tej postaci, w jakiej na dzień dzisiejszy (początek
grudnia 2006) jest udostępniona, wtyczka jest właściwie bezużyteczna.
Na szczęście jest inna droga sterowania M350 – implementacja MIDI
obejmuje sterowanie za pośrednictwem standardowych kontrolerów MIDI
wszystkimi parametrami! Czyli co? Sound Quest stworzył bubel? Skoro
WSZYSTKIE parametry są dostępne przez standardowe komunikaty MIDI
Control Change, to oferowana wtyka VSTi jest zastanawiającym
nieporozumieniem. Ciekawe, ile za to skasowali ;)
Pod względem jakości brzmienia efektów, biorąc pod
uwagę niską cenę urządzenia, nie ma się do czego przyczepić. Faktem
jest, że wtyczkowy pogłos tej klasy kosztuje minimum 200 EURO. No i
załączenie go w sesję pożera moc naszego CPU. W przypadku M350 mamy do
dyspozycji dwa bloki efektów, w tym wartościowe delaye oraz bardzo
przyzwoicie brzmiące pogłosy (szkoda, że nie ma możliwości załączenia
dwóch pogłosów monofonicznych, jak to ma miejsce w Lexiconie MX200) za
cenę nieco ponad 900 zł. No i do tego dochodzi jeszcze możliwość
kontroli procesora z poziomu dedykowanego edytora bądź wtyczki VSTi,
choć pewniejsze wydaje się sterowanie M350 za pośrednictwem
standardowych komunikatów Control Change. Gdybym miał wybierać lepiej
brzmiący procesor do 1000 zł, to wybrałbym M350. Gdybym stawiał na
funkcjonalność i poziom integracji z DAW, wybrałbym MX200. Reasumując –
jeśli brakuje nam „pary” w kompie na dobrej jakości pogłos, TC
Electronic M350 jest interesującą, dobrze brzmiącą i godną polecenia
propozycją. Poza tym jako wtyczka VSTi Vyzor M350 nie jest do końca stabilny. Kilkakrotnie podczas próby zapisu sesji wyskakiwał błąd – nie doszedłem niestety do tego, co powoduje ten błąd. Fakt, że bez włączonej wtyczki takie problemy nie miały miejsca. Dystrybutor: Audiostacja
|
Kontaktjeśli brakuje Twoim zdaniem testu jakiegoś urządzenie bądź instrument, napisz do nas: LogowanieNajpopularniejsze testy
Popularne testy on-line
NAPISZ DO NAS! Jeśli brakuje w naszym wortalu testu instrumentu bądź sprzętu muzycznego którego szukasz, napisz do nas! Postaramy się przetestować urządzenie i opublikować test. |





Firma TC Electronic od wielu lat jest znana z procesorów efektów, w tym
cenionych na całym świecie highendowych procesorów pogłosowych. Od
zawsze konkuruje na tym polu z Lexiconem. Obserwacja wyścigów tych
dwóch producentów jest tyleż fascynująca, że korzystają na tym
użytkownicy otrzymując coraz doskonalsze procesory za coraz mniejsze
pieniądze ;) Trzeba przyznać, że Lexicon swoim MX200 sterowanym za
pośrednictwem wtyczki VST na niemal rok uciekł TC Electronic. Ale to
już przeszłość – mamy na rynku drugi procesor pogłosowy, który w łatwy
sposób można zintegrować z naszymi hostami.

































