Reklama
Reklama

Focusrite Octopre Mk2 - 8-kanałowy przedwzmacniacz mikrofonowy z ADAT i SMUX 24-bit/96 kHz

Testy on-line - sprzęt studyjny

Image Całkowicie przypadkiem właśnie odmówił mi w studiu współpracy ośmiokanałowy przedwzmacniacz mikrofonowy z wyjściem ADAT znanej firmy na "B"... Czy jednak to był tylko przypadek, czy zapatrzenie na testowany Focusrite Octopre Mk2? Tak czy inaczej, nie mam teraz ani jednego, ani drugiego. I decyzję do podjęcia ;-)

Przemysław Ślużyński

Image

Ośmiokanałowe przedwzmacniacze mikrofonowe z wyjściem ADAT to dość popularny ostatnio sprzęt, przeznaczony dla tych, którzy chcą "trochę więcej" - na przykład nagrywać perkusję. Większość interfejsów audio wyposażonych jest w złącza ADAT i wcześniej czy później przychodzi ochota albo potrzeba, żeby je jakoś wykorzystać. Focusrite to rozumie i od dłuższego czasu ma coś z tego typu urządzeń w swojej ofercie. Otrzymaliśmy do testu prostszy (i tańszy od poprzednika!) model przedwzmacniacza Octopre Mk2. Cztery lata temu testowaliśmy poprzedni model, niejako odpowiednik Octopre Mk2 - Focusrite Octopre LE. Wtedy był on srebrny, należał do serii Platinum i miał wymagający dopłaty opcjonalny moduł cyfrowy ADAT. Kolor i wyjścia cyfrowe w standardzie to dwie podstawowe różnice widoczne od razu. No i od razu widoczna jest też różnica w cenie - na korzyść nowego, rzecz jasna, i to w porównaniu ze starym modelem LE, a nie wyższym i droższym.

Zasadniczo wtedy Octopre LE nam się podobał - jedyne, co przeszkadzało, to mały analogowy mierniczek poziomu wyjściowego, w dodatku jeden i przełączany. I przede wszystkim brak tłumików wejściowych PAD. I znowu na pierwszy rzut oka widać, że zostaliśmy wysłuchani - PAD w każdym kanale jest i pięciodiodowy miernik poziomu w każdym kanale jest. W dodatku wyjście ADAT w standardzie a nie w opcji. No i Focusrite Octopre Mk2 ma maksymalną częstotliwość próbkowania 96 kHz – stąd dwa gniazda. To drugie to nie jest wejście – w odróżnieniu od starszego modelu nie ma w nowym przetworników cyfrowo-analogowych, a więc nie ma i wejścia ADAT.

Image

W zgrabnej, czarnej obudowie otrzymujemy nadspodziewanie dużo - ośmiokanałowy przedwzmacniacz mikrofonowo-liniowy z dwoma pierwszymi wejściami z trybem instrumentalnym, PAD (10 dB, ale jest) w każdym kanale, zasilanie Phantom włączane w grupach po cztery, pięciodiodowe wskaźniki poziomu dla każdego kanału - wprawdzie zgrupowane razem w jednym bloku a nie przy pokrętłach regulacji poziomu, ale są i się przydają. A z tyłu wejścia XLR/jack 1/4” TRS, 8 wyjść analogowych jack 1/4” TRS i wyjścia cyfrowe ADAT z częstotliwością próbkowania do 96 kHz i z możliwością synchronizacji zewnętrznej przez WordClock (jako Slave, jest tylko wejście WordClock). Wyjścia liniowe pozwalają zastosować Focusrite Octopre Mk2 jako 8-kanałowy analogowy preamp mikrofonowy. Zasilacz jest wbudowany, w poprzednim modelu Octopre LE był zasilacz zewnętrzny.

Image

Zanim podłączymy, marudzimy - dlaczego nie wszystkie wejścia mikrofonowo-liniowe (combo XLR/jack 1/4” TRS) są z tyłu, jak w droższym modelu Focusrite Octopre Dynamic z kompresorami? Miejsca wystarczyłoby i z tyłu na osiem wejść XLR i z przodu na dwa wejścia instrumentalne, a tak w studiu w racku z przodu sterczą dwa kable i przeszkadzają w regulacji poziomu... (no dobra, Behringer ma wszystkie gniazda z przodu i bałagan z kablami niesamowity).

Image

Drugi powód do narzekań, to brak wejścia ADAT i tym samym brak możliwości synchronizacji przez ADAT. To wejście może się przydać, jeżeli nasz interfejs nie ma wyjścia WordClock (albo, jak w moim przypadku, jest przestawione w tryb DigiClock), to wtedy Octopre Mk2 MUSI być masterem - a nie każdemu może to odpowiadać.

Pomijając dwa gniazda mikrofonowe z przodu wszystko wygląda dobrze i jest sensownie rozmieszczone. Podłączyłem oczywiście przedwzmacniacz przez ADAT i analogowo do interfejsu Digi96, mając w ten sposób porównanie niejako oddzielnie przedwzmacniacza i części cyfrowej.

W tym miejscu chciałbym przestrzec wszystkich przed nazywaniem sesji tak wiele mówiącymi nazwami jak "fffff" albo "qwertyyyy" - jakoś tak nazwałem sesję z przykładami dźwiękowymi (jak zawsze...), a potem przy jakiejś okazji bez wahania usunąłem ją bezpowrotnie z dysku - przykładów brzmienia nie będzie. Musicie wierzyć mi na słowo :-)

Image

„Srebrna” seria Platinum znana była z lekko „ocieplonego” brzmienia - i wydaje się, że Mk2 brzmi „w podobnym kierunku” - to znaczy jakby cieplej, mniej agresywnie. To ciepło może pochodzić z nieco podbitego dołu, bo na pewno nie z obciętej góry. Nie są to oczywiście różnice ewidentne, wręcz coś na pograniczu sugestii... aczkolwiek być może stąd wzięła się opinia o nieco "mulistym" brzmieniu nowego octopre - moim zdaniem po pierwsze niezasłużona, a po drugie - za takie pieniądze? Transjenty bardzo w porządku, „bliskość” jest, jedyne zastrzeżenia można mieć właśnie do tego „ocieplania”, które może być utożsamiane z mulistością i pewnym zawężeniem dynamiki. Wzmocnienie dla preampu mikrofonowego +55 dB jest absolutnie wystarczające. Brzmienie z wyjść cyfrowych i analogowych (z wykorzystaniem przetworników digi) jest praktycznie identyczne, co świadczy dobrze o wbudowanych przetwornikach analogowo-cyfrowych - zresztą, co to w dzisiejszych czasach za filozofia.

Image

Ciekawe jest to, że sygnał z wyjść cyfrowych jest „szybszy” o 18 próbek, czyli przetworniki digi wprowadzają większe opóźnienie - niby niewiele, ale tu parę, tam paręnaście, a walczymy o bufor 128 i jak najmniejszą latencję całego systemu. O ile pamiętam, Octopre LE miał niezbyt wydajny zasilacz Phantom, mogący w pewnych sytuacjach powodować brum - w Octopre Mk2 nic takiego nie zaobserwowałem, być może zawdzięczamy to wbudowanemu, solidnemu zasilaczowi? Wejścia instrumentalne są już standardem, w testowanym przedwzmacniaczu dwa pierwsze kanały mają po jednym podwójnym wzmacniaczu operacyjnym TL072 więcej - prawdopodobnie w tym celu. Nic wielkiego, podstawowy scalak, ale działa.

Image

Obudowa wykonana jest niezwykle solidnie i jest cięższa, niż można się było spodziewać, a za ciężar odpowiada właśnie solidność obudowy a nie niezbyt wielkie „bebechy” - wytrzyma trudy pracy koncertowej, ale z drugiej strony trzeba nosić... Konstrukcja w środku czysta i solidna, nic nie jest zachlapane klejem ani poklejone taśmą, mimo, że całe urządzenie jest tylko „Designed in England”, a produkowane wiadomo, gdzie. Pokrętła "chodzą" elegancko i pozwalają na precyzyjną regulację, również w okolicach krańcowych położeń. Gniazda są solidne, wejściowe typu combo to firmowe Neutriki. Jeżeli nie chcemy wkręcać urządzenia do racka, „uszy” zakryć możemy sprytnymi zaślepkami - bajer, ale wygląda ładnie.

Image

ImageBiorąc pod uwagę cenę jednego kanału jest to jeden z najtańszych przedwzmacniaczy na rynku, konkurujący cenowo tylko ze znaną, ale niekoniecznie sławną firmą na „B”. Ale Focusrite Octopre Mk2 jakościowo leżący zdecydowanie wyżej, zarówno pod względem brzmienia, jak i jakości wykonania. Oczywiście, w kategoriach bezwzględnych można narzekać, że "to nie neve", ale w tej cenie konkurencja praktycznie nie istnieje. Jako użytkownik „dużego” ProToolsa HD odczułem brak wejścia ADAT (tylko do synchronizacji) – nie mam jak synchronizować po WordClock'u. Gdyby nie to, już bym zamawiał – nawet "na wszelki wypadek". A tak... muszę wykombinować coś innego. Ale jeśli w Waszym systemie Focusrite Octopre Mk2 może być masterem, ale służyć pod komendą WordClock'a polecam ten preamp sprawdzić! Warto. I na pewno będzie to bardziej opłacalna inwestycja, niż w urządzenie pewnej firmy na „B”.

Do testów dostarczył: AudioTech

Image

Image

Image

Image 

Image


Kontakt

jeśli brakuje Twoim zdaniem testu jakiegoś urządzenie bądź instrument, napisz do nas:

info@e-muzyk.net.pl

Reklama

Logowanie

Zaloguj
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Reklama

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama