29.06.2009
Testy on-line - sprzęt studyjny
W dzisiejszych czasach do zrobienia doskonałych nagrań nie potrzeba wielkoformatowej, niezwykle kosztownej konsolety. Nie oznacza to jednak, że wystarczy szybki komputer i garść plug-inów. Przed konwerterami A/D musi istnieć jeszcze jeden sprawny układ: muzyk, pomieszczenie, mikrofon i wzięty dziś pod lupę preamp.
Michał Wasyl, Jacek Szulc
W tym biznesie wyznacznikiem jakości jest przede wszystkim lista użytkowników danego urządzenia. Im dłuższa i bardziej prestiżowa, tym aparatura jest mocniej pożądana. Początki firmy Focusrite sięgają połowy lat 80. kiedy to producent większości nagrań Beatlesów - George Martin poprosił Ruperta Neve o skonstruowanie modułu z przedwzmacniaczem mikrofonowym i korektorem, który miał być docelowo zamontowany w stole Neve będącym na wyposażeniu studia Air Montserrat. Tak powstał kultowy już przedwzmacniacz ISA 110. Firma po sporych problemach finansowych w 1989 została wykupiona przez współzałożyciela firmy Soundcraft - Phila Dudderidge'a. Zmiana zarządu zaowocowała w powstanie kilku serii kosztownych urządzeń przeznaczonych przede wszystkim do pracy w studiu. W 1998 Dudderidge postanowił rozszerzyć pole rażenia i zastąpił budżetową, ale mimo wszystko kosztowną linię Green serią Platinum zaadresowaną do studiów projektowych. Od tego czasu rynek pro-audio znacznie się powiększył równolegle podnosząc poprzeczkę jakościową. Okrojenie „dużego” preampu ISA i zbicie ceny było tylko kwestią czasu - jednokanałowy przedwzmacniacz mikrofonowy Focusrite ISA One z niezależnie działającym wejściem instrumentalnym zaprezentowano trochę ponad rok temu na zimowych targach NAMM w kalifornijskim Anaheim.
Co na pokładzie?
Panel frontowy podzielony został na kilka sekcji. Pierwsza zawiera manipulatory odpowiedzialne za wysterowanie czułości mikrofonu - do dyspozycji mamy dwa, współpracujące ze sobą potencjometry. Pierwszy (4-pozycyjny) ustala stałe, 10-decybelowe wzmocnienie w zakresie od 0 dB do 40 dB. W parze z płynnie regulowaną, 20-decybelową gałką Gain przedwzmacniacz oferuje 50-decybelowe wzmocnienie dla wejścia mikrofonowego. To niewiele, ale nie ma powodu do zmartwień. Poniżej znajduje się szereg przycisków, wśród których znajduje się jeden opisany jako 30-60. Jego użycie przeskalowuje tryb pracy skokowego manipulatora Gain z zakresu 0dB - 30dB na 30dB - 60dB. Razem z wcześniej wspomnianym potencjometrem oferującym dodatkowe 20 dB, ISA One umożliwia 80-decybelowe wzmocnienie dla preampu! Obok przycisku determinującego wyższy poziom wysterowania, mamy przełącznik +48V włączający zasilanie Phantom, Phase umożliwiający odwrócenie fazy, HPF czyli filtr górnoprzepustowy nastrojony na 75 Hz z nachyleniem 18 dB/okt oraz Insert odpowiedzialny za włącznie gniazd Send i Return w tor audio zaraz po preampie. Wszystkie po załączeniu automatycznie się podświetlają. Słyszymy przy okazji wewnętrzny „cyk” towarzyszący pracy przekaźników z płytki drukowanej ISY.
Poniżej znajduje się przycisk Input, służący do wyboru jednego z trzech wejść z którym chcemy pracować (mikrofonowe, liniowe, instrumentalne). Fakt ten sygnalizują odpowiednie, czerwone diody LED. Jedną z ciekawszych opcji w ISA One jest możliwość zmiany impedancji na wejściu mikrofonowym. Jest ona realizowana poprzez jeden przycisk (Z In), który po każdym naciśnięciu zmienia impedancję. Dostępne są cztery nastawy: Low (600 Ohm), ISA 100 (1400 Ohm), Med (2400 Ohm) i High (6800 Ohm). Obok znajduje się sekcja przystosowana do podłączenia instrumentów. Podobnie jak w przypadku wejścia mikrofonowego, możemy tu zdefiniować impedancję. Do wyboru mamy dwie opcje: High (2,4 MOhm) i Low (470 kOhm). Aktywacja tej sekcji (Inst) za pomocą przycisku Input automatycznie włącza do akcji regulator Gain działający w zakresie od +10 dB do +40 dB dla wejścia DI, które oprócz gniazda Amp jest jedynym złączem na panelu przednim. To nie wszystko! Producent zdecydował się na zrealizowanie sprzętowego monitoringu. Wyjściu słuchawkowemu (TRS 1/4”) towarzyszy regulator głośności oraz przycisk Cue Mix służący do włączenia w tor odsłuchu sygnał podany z zewnątrz. Powyżej znajduje się panel ADC (odpowiedzialna za obsługę przetwornika A/D) z przyciskami Clock Select i Ext oraz towarzyszącymi im diodami LED. Pierwszy służy do wyboru częstotliwości próbkowania, drugi do ustawienia źródła synchronizacji.
Oczywiście w urządzeniu będącym najtańszym ogniwem kultowej serii ISA nie mogło zabraknąć wskaźników wysterowania. W centralnej części panelu znajduje się więc dość duży miernik wychyłowy VU. Po jego lewej stronie ulokowany został podświetlany przycisk VU Cal służący do zmiany wyskalowania (kalibracja odbywa się za pomocą specjalnego regulatora na tylnym panelu). Po prawej stronie znalazło się miejsce na przycisk Post Insert służący do wizualizacji sygnału po insercie oraz kolejne mierniki - tym razem 6-punktowe wskaźniki LED. Pierwszy pokazuje poziom sygnału wejściowego, drugi poziom na wejściu instrumentalnym DI lub monofonicznym torze EXT I/P służącym do wprowadzenia sygnału pomocniczego.
wejścia i wyjścia, czyli panel tylny.
Oprócz złącz DI i Amp, wszystkie pozostałe gniazda wejściowe i wyjściowe znajdują się na tylnym panelu. Mamy więc wejście mikrofonowe (XLR) i liniowe (TRS 1/4”, XLR), wyście mikrofonowe (XLR), złącze DI O/P będące wyjściem z toru instrumentalnego oraz gniazda insertowe Send i Return. Ponadto do dyspozycji użytkownika oddano monofoniczne wejście EXT I/P oraz dwa wejścia Cue Mix (Right I/P i Left I/P) służące do podłączenie zewnętrznego sygnału za pomocą złącz TRS 1/4”. Również z tyłu znajduje się gniazdo kabla zasilania, włącznik oraz miejsce zarezerwowane na opcjonalny panel z przetwornikiem analogowo-cyfrowym pracującym w standardzie 24-bit/192 kHz.
Pierwsze spojrzenie.
Z kartonu wyciągnąłem dość dużą walizkę zamykaną na kluczyk w której oprócz samego przedwzmacniacza znajduje się kabel sieciowy, rzeczowa instrukcja obsługi oraz certyfikat autentyczności podpisany przez Phila Dudderidge'a. Samo urządzenie zbudowane jest bardzo solidnie i pomimo zastosowania naprawdę grubej blachy jest zaskakująco lekkie. Panel przedni utrzymany jest w typowej dla serii ISA kolorystyce. Nachylony pod kontem daje łatwy dostęp do wszystkich manipulatorów. Dolna część posiada gumowe nóżki, natomiast górna została wyposażona w średniej jakości rączkę z materiału skóropodobnego, ale przecież nie to jest najważniejsze. Po włączeniu sprzęt błyskawicznie zgłasza się do gotowości.
Monitoring.
Niewiele przedwzmacniaczy posiada funkcję monitoringu. W przypadku ISA One i podłączonych do niej słuchawek sygnał możemy odsłuchiwać na dwa sposoby: bezpośrednio po przedwzmacniaczu lub (dzięki wejściom Cue MIX i EXT I/P) z podkładem podanym z zewnątrz. Domyślnie przycisk Cue MIX z panelu frontowego nie jest aktywny, dlatego w chwili użycia wyjścia słuchawkowego słyszymy zsumowany sygnał z wejścia mikrofonowego i instrumentalnego DI. Użycie monofonicznego gniazda EXT I/P w celu podania podkładu dla muzyka skutkuje tym, że w słuchawkach znika sygnał podawany na wejście DI. Warto przy tym zaznaczyć, że proporcje pomiędzy podkładem a wzmocnionym sygnałem z mikrofonu trzeba ustalić w urządzeniu lub oprogramowaniu, które współpracuje z wejściem EXT I/P. Może to być odtwarzacz CD, DAT lub po prostu sekwencer audio. Nieco inaczej wygląda praca z wejściami CUE MIX. Wciśnięcie przycisku o tej samie nazwie skutkuje odcięciem na wyjściu słuchawkowym wszystkich sygnałów za wyjątkiem tych, który pojawia się na symetrycznych wejściach CUE MIX Right i CUE MIX Left. W tym przypadku monitoring możemy realizować z poziomu oprogramowania DAW.
Mierniki wyznacznikiem jakości.
Sekcja w której znajduje się bardzo gustowny miernik VU chyba najbardziej przykuwa uwagę. Fucusrite zastosował naprawdę fajny patent, zarówno dla miernika uśredniającego szczyty sygnału (VU) jak i dla 6-diodowego miernika poziomu szczytowego. Dzięki obecności potencjometrów kalibrujących, możemy oba mierniki dostosować do określonych zadań i preferencji w trakcie nagrań. Fabrycznie 0 VU odpowiada napięciu 1,223 V RMS lub też standardowemu poziomowi +4 dBu. Wciskając przycisk VU Cal aktywujemy potencjometr VU METER CAL z panelu tylnego dzięki któremu możemy przekalibrować wskaźnik - jako 0 VU można ustalić poziom w zakresie od +11 dBu do +26 dBu (zgodnie z ruchem wskazówek zegara). W środkowym ustawieniu wartość ta wynosi +22 dBu. Również miernik poziomu szczytowego możemy przeskalować. W momencie gdy regulator PEAK METER CAL ustawiony jest w pozycji środkowej, informacja o przesterowaniu (0 dBFS) występuje w momencie osiągnięcia poziomu +22 dBu. W skrajnie lewym ustawieniu próg 0 dBFS zostaje osiągnięty przy poziomie +18 dBu, natomiast w skrajnie prawym przy +26 dBu. FS to skrót od Full Scale. Oznacza najwyższą możliwą wartością szczytową sygnału, mówiąc kolokwialnie określa „cyfrowe zero”, czyli przester.
***
Jacek Szulc
Zasilanie jest oparte o zasilacz impulsowy. Podejście takie jest na tyle wygodne, gdyż nie trzeba myśleć o wersji innej dla USA, Europy, Azji itd... Napięcie wejściowe to 90-240 VAC, 50-60 Hz. Jako układy stabilizujące dla wzmacniaczy operacyjnych producent użył stabilizatorów gwarantujących bardzo dobre parametry, czyli LM2940 (dodatnia część) i LM2990 (ujemna część).
Sercem przedwzmacniacza jest transformator LL1538 (1+1:5) firmy Lundahl, który jest uznawany za najlepszy transformator mikrofonowy dostępny na rynku. Za pomocą transformatora uzyskujemy poziom sygnału wzmocniony o 15 dB, a dalej sygnał jest wzmacniany przez NE5532 - niskoszumny wzmacniacz operacyjny.
Patrząc na płytkę drukowaną wzrok przykuwają liczne przekaźniki.
Na obwodzie drukowanym zamontowano również część cyfrową z procesorem oraz 34-pinowym złączem do którego możemy podłączyć opcjonalny moduł.
***
Michał Wasyl
Dla kogo?
ISA One to doby wybór dla tych, którzy potrzebują porządnego i w gruncie życzy niedrogiego jak na swoją klasę preampu. W przypadku testowanego przedwzmacniacza zyskujemy dodatkowo wejście instrumentalne z możliwością ustalenia impedancji oraz wyjściem przelotowym dla wzmacniacza. Takie rozwiązanie daje możliwość jednoczesnej rejestracji sygnału wzmacniacza oraz sygnału liniowego gitary. Choć producent dał nam do dyspozycji cztery opcje ustawienia impedancji wejściowej przedwzmacniacza, z pewnością nie jest to konstrukcja narzucająca „charakter” brzmienia. Ci, którzy sądzą, że za pomocą przełącznika Z In można uzyskać choć w połowie taki sound jak to ma miejsce w przedwzmacniaczach SSL z serii Alpha, gdzie sprytne potencjometry VHD umożliwiają „podkolorowanie” brzmienia, z pewnością się rozczarują. Mimo wszystko uważam, że ISA One to bardzo uniwersalny sprzęt, który sprawdzi się w wielu zastosowaniach.
Czas na odsłuch.
Do nagrań, oprócz testowanego Focusrite'a ISA One wykorzystaliśmy tani channel strip tego samego producenta z serii Platinum oraz czterokanałowy preamp TL Audio Ivory 5001. Poniższe próbki nie zostały poddane żadnym zabiegom „upiększającym”.
Na gitarze akustycznej Cole Clarka Fat Lady FL2 zagrał Wojciech Hoffmann. Sygnał został zarejestrowany mikrofonem pojemnościowym Avantone CK-33. Każda z kapsuł została podłączona do innego preampu. Jak zwykle wnioski zostawiam Wam:-)
Partie flamenco zagrał Bartek Lewandowski. Jego gitarę (Alhambra) zarejestrowaliśmy również za pomocą CK-33.
Czas na to co misie lubią najbardziej - gitara elektryczna. Do pracy zaprzęgliśmy klasyczne combo Marshalla (JCM 800) oraz Mayonesa Setius GTM. W bliskim ujęciu stanęły dwa szczury sm57. Gra Bartek Lewandowski.
Wojtek Hoffmann w podobnej konfiguracji. Tym razem Mayonesa zastąpił Ibanez JEM 777 BR MR.
W teście nie mogło zabraknąć wokalisty. Do MM Studia ściągnęliśmy więc Krzysztofa Kowalewskiego, który zaśpiewał do Avantone'a CK-33.

Podsumowanie.
Pierwszym mikrofonem który podłączyłem do testowanego Focusrite'a był Shure SM7. Jego najstarsza wersja wymaga naprawdę dużego wzmocnienia, które w przypadku walizkowego preampu nie było żadnym problemem. 80-decybelowy zakres Gain nie tylko optymalnie wysterował mikrofon, ale zapewnił wysoki odstęp od szumów. Chyba jedyną rzeczą której mi zabrakło to brak możliwości sprzętowego ustawienia balansu pomiędzy sygnałem z mikrofonu a tym wchodzącym na pomocnicze wejście EXT I/P. Z drugie strony, jeśli miałoby to podnieść cenę urządzenia, a poziom i tak bez problemu możemy zdefiniować w DAWie... Kolejny plus to wyjście słuchawkowe ISY zapewniające naprawdę spory zapas mocy. Optymalne ustawienie poziomu w przypadku 64-ohmowych słuchawek Sennheiser HD280 nie stanowiło żadnego problemu.
Wprawdzie sprzęt wykonywany jest w Chinach, ale naprawdę nie ma się do czego przyczepić, no chyba że do nieoszlifowanych płytek drukowanych;-) Dodatkowym atutem jest możliwość zainstalowania opcjonalnego panelu z wyjściami cyfrowymi, których pracę możemy konfigurować za pomocą dwóch przycisków na panelu przednim. Dla tych, którzy nie posiadają lepszych preampów, a dysponują wyłącznie interfejsem audio, zakup ISA One będzie niewątpliwym krokiem naprzód. Nie zapominajmy jednak o tym, że na brzmienie końcowe wpływ ma nie tylko przedwzmacniacz, ale także muzyk, pomieszczenie, mikrofon i dobra atmosfera.
Dostarczył: AudioTech
