02.06.2004
Testy on-line - sprzęt studyjny
Po sukcesie Fat-Manów i innych tego typu urządzeń konkurencyjnych firm
tego można się było spodziewać – koncepcja „preset compressor”
zadomowiła się w ofercie wielu producentów i zawitała też do wyższej
grupy urządzeń TL Audio, serii Ivory2. Aby jakoś zaistnieć na
zatłoczonym rynku, firma połączyła w jedną obie koncepcje Fat-Manów i
tak światło dzienne ujrzał stereofoniczny kompresor z monofonicznym
przedwzmacniaczem mikrofonowym TL-Audio Ivory2 5060.
Przemek Ślużyński

Co testujemy? No właśnie, dobre pytanie. Okazuje się, że 5060 łączy w
sobie dwa urządzenia, często używane przez małe studia nagrań –
stereofoniczny kompresor i monofoniczny procesor mikrofonowy. Oba te
urządzenia są lampowe lub raczej „z lampami” - bo newralgiczne elementy
takie jak przedwzmacniacz i kompresor pozostają jednak wykonane w
technice półprzewodnikowej. Moim skromnym zdaniem produkty TL Audio z
serii Ivory2 są doskonałym przykładem kompromisu między bardzo dobrym
brzmieniem a zastosowaniem lamp – chodzi o to, że brzmią doskonale i
nie interesuje mnie, czy te lampy w środku coś robią, czy tylko świecą.
Używam takiego czterokanałowego przedwzmacniacza (od niedawna nawet
dwóch) i jest on dużo bardziej „przezroczysty” niż w pełni
półprzewodnikowe rozwiązania w klasie A. No i w zasadzie na tym test
można by zakończyć – dobry jest, kupujcie. Przyzwoitość wymaga jednak
paru zdań uzasadnienia.
Zauważyłem, że oprócz podstawowego procesora, jakim jest procesor
mikrofonowy (czyli przedwzmacniacz mikrofonowy i coś jeszcze, zależnie
od modelu, najczęściej kompresor) w nowoczesnym studiu nadspodziewanie
często muzycy pracujący z instrumentami elektronicznymi wykorzystują
stereofoniczne procesory wyposażone w lampy, aby choć trochę „ocieplić”
brzmienie sprzętowych syntezatorów czy – o zgrozo – wirtualnych...
Pomijając kwestie sensowności takich poczynań trzeba zauważyć, że mit
„lampy” jest żywy, a kompresor lampowy to coś, co z najgorszego nawet
podkładu hip-hopowego granego „z dwóch dziur” zrobi coś zasługującego
przynajmniej na stronę B singla Eminema. Lampy lampami, ale rzeczywiste
instrumenty jakoś trzeba do komputera wgrać, tak więc jakiś układ
dopasowujący poziom jest potrzebny – no, a jak jest już jakieś
urządzenie, to dlaczego nie może to być od razu kompresor? Stopa czy
całe loopy zyskują (albo tracą, zależy od ustawień oraz umiejętności i
woli realizatora, w każdym razie się zmieniają), można troszeczkę
przesterować lampę w sposób nieosiągalny dla wtyczek – dopóki mamy
możliwość powtórzenia nagrania, to znaczy nagrywamy instrumenty MIDI
sterowane sekwencerem, pole do popisu jest szerokie. A jak już podkład
nagramy, to wchodzi wokalistka albo wokalista czy inny raper i wtedy
nie przełączając kabli pstrykamy przełącznikiem i gotowe! Wszystko na
stałe podłączone, nie trzeba ruszać się z fotela – to chyba nie tylko
mój ideał.
Jak to już tradycyjnie w procesorach Ivory, miernik jest raczej
miniaturowy i z większej odległości nie może służyć nawet jako
orientacyjny – ale to może moje -5,5 na nosie tak wpływa na ocenę? Z
drugiej strony gałki są duże i dobrze widoczne, a przełączniki
porządnie opisane – szkoda, że ustawienie MANUAL kompresora nie jest w
żaden sposób, choćby pozycją, wyróżnione (w Fat-Manie było to jakoś
graficznie ładnie połączone).
TL Audio Ivory2 5060 jako kompresor
Jak już wspomniałem, 5060 to jest tak zwany preset compressor.
Tych, co się nieco (tak jak ja) obawiają, uspokajam – ręcznie ustawiać
też można. Oprócz piętnastu mniej lub bardziej (zależy od stopnia
zaawansowana) przydatnych presetów można ustawiać wszystkie parametry
ręcznie. W przypadku uaktywnienia któregokolwiek presetu do dyspozycji
jest tylko regulacja GAIN MAKE-UP.
Kompresor
jest typową dla serii Ivory konstrukcją, ma płynnie regulowany próg i
nachylenie oraz skokowo (dwustopniowo)
czasy ataku i powrotu (czasy
ataku to 0.5 ms lub 5 ms, powrotu 0.2 s lub 1.5 s, nachylenie
regulujemy płynnie od 1:1.5 do 1:30). Te właśnie parametry
„zapamiętane” są w piętnastu presetach i wywoływane dużym pokrętłem. Ja
z tych presetów raczej nie skorzystam, ale warto przynajmniej spróbować
i – każdemu polecam – zagłębić się w lekturę tabelki w instrukcji.
Można się sporo ciekawych rzeczy dowiedzieć, a nawet spróbować polemiki
(nic, że raczej bez szans na odpowiedź) z konstruktorami. Generalnie –
użytkownicy Fat-Mana są w domu. Możliwość pracy w trybie SOFT KNEE
umożliwia mniej słyszalną „działalność”. Nowy jest przycisk FAT EQ –
krótko mówiąc dość delikatny ale jednak kontur (+2 dB/50 Hz // -0.9
dB/720 Hz // +1.8 dB/10 kHz). Z tym bardzo ostrożnie, lepiej na
początek zapomnieć o istnieniu tego przełącznika – jeżeli z takim samym
ustawieniem nagramy wszystkie ślady i wokale, a na koniec zgramy przez
ten „korektor”, dobrych efektów raczej nie powinniśmy się spodziewać.
Uwaga – filtr dolnozaporowy 90Hz działa też na wejściu liniowym, więc
ostrożnie podczas nagrywania basów i stopy – przy innych barwach może
zostać włączony.

Sprawa najtrudniejsza w testach – brzmienie. Jest to kompresor firmy TL
Audio, brzmienie jest takie same, jak w innych produktach tej firmy.
Czasy ataku i powrotu są dobrze dobrane i wcale nie przeszkadza, że są
tylko dwie możliwości. Jeżeli nie przesadzamy, to kompresor nie jest
słyszalny (tak, jak dbx na przykład), ale to oczywiście nie jest
kompresor pasmowy i pompowanie na miksie uzyskujemy bezproblemowo. Nie
będę wiele pisał, w każdym razie mi brzmienie się podoba. Na szczęście
są przykłady dźwiękowe i każdy może sobie posłuchać i dopiero, jeżeli
nic nie wysłyszy, wrócić do poprzedniego zdania i przeczytać je ze
zrozumieniem ;-)
Przykłady zastosowania gotowych ustawień PRESET
wokal (źródło)
wokal + kompresor VOX POP
wokal + kompresor VOX POP + EQ
bas (źródło)
bas + kompresor BASS
bas + kompresor BASS + EQ
bas slap (źródło)
bas slap + kompresor BASS
bas slap + kompresor BASS + EQ
gitara akustyczna (źródło)
akustyk + kompresor AC. GUITAR
akustyk + AC. GUITAR + EQ
sax (źródło)
sax + kompresor WHISPER VOX
sax + WHISPER VOX + EQ
loop (źródło)
loop + kompresor LOOP
loop + kompresor LOOP + EQ
pop (źródło)
pop + kompresor POP MIX
pop + kompresor POP MIX + EQ
rock (źródło)
rock + kompresor ROCK MIX
rock + kompresor ROCK MIX + EQ
slam (źródło)
slam + kompresor SLAM MIX
slam + kompresor SLAM MIX + EQ
Nagrania testowe zrealizowano w:
MM Studio
db studio
Moonlite Studio London
Znam muzyków wykorzystujących stereofoniczny kompresor Ivory tylko do
wgrywania śladów z samplera – sprawdza im się to, muzyka się sprzedaje
w nakładach, wszyscy są zadowoleni. W przypadku 5060 kompresor jest
prawdopodobnie ten sam, jak w całej serii, więc...

TL Audio Ivory2 5060 jako procesor mikrofonowy
Inaczej niż w innych urządzeniach serii Ivory rozwiązana jest regulacja
czułości – przełącznikiem, skokowo co 20dB zgrubnie i płynnie
potencjometrem w zakresie +/-20dB. Przełącznik ma pozycję -20dB, tak
więc oddzielny przełącznik włączający tłumik sygnału wejściowego nie
jest potrzebny (bo najprawdopodobniej jest to właśnie ta pozycja
przełącznika czułości). Nowością jest też czteropozycyjny przełącznik
wejść, będący jednocześnie wyłącznikiem zasilania phantom – to
jednoznacznie pokazuje, że wejściem jest albo linia albo mikrofon i
kable mogą pozostać wpięte. Poza tym wszystko po staremu – filtr HPF na
90Hz (niby wysoko, a nie przeszkadza), dwie diody DRIVE i PEAK
wskazujące poziom sygnału i już. Dalej kompresor - już krótko opisany.
Jeszcze raz powtórzę – podoba mi się brzmienie przedwzmacniaczy Ivory i
uważam, że pod względem stosunku brzmienia do ceny są wręcz wzorcowe.
Droższe urządzenia TL Audio (czy też innych firm) są na pewno jeszcze
lepsze, ale dla większości jest to lizanie cukierka przez szybę – a
seria Ivory już znajduje się w zasięgu „ludzkich” możliwości. Wkurza
tylko jedno – że przedwzmacniacz mikrofonowy w 5060 jest tylko jeden.
To skutecznie uniemożliwiło testy tego urządzenia podczas nagrań
orkiestrowych i choć rzadko zdarza się w małych, domowych studiach
nagrywanie czegokolwiek jednocześnie dwoma mikrofonami (bo po prostu
dwóch mikrofonów nie ma na stanie), to czasami bardzo by się to
przydało – gitara akustyczna stereo, przeszkadzajki, kwartecik
smyczkowy (no tu może przesadziłem). Tak naprawdę to właśnie TL Audio
zaczęło wyposażać swoje stereofoniczne korektory i kompresory we
wzmacniacze mikrofonowe, czyniąc z nich uniwersalne urządzenia
studyjne, a tu co?

Podsumowując wrażenia można powiedzieć, że oprócz
tradycyjnego zarzutu do całej serii o malutkie mierniki przyczepić się
można tylko do koncepcji, według której kompresor jest stereofoniczny,
ale przedwzmacniacz mikrofonowy tylko jeden. Jeden scalak czy parę
tranzystorów to koszt wręcz pomijalny – choć warto zdać sobie sprawę,
że ktoś inny chciałby widzieć w tym urządzeniu korektor, a inny
de-essera. No cóż, taka jest koncepcja urządzenia i można na to
spojrzeć z drugiej strony – to drugi kanał kompresora jest „gratis”, a
nie brakuje drugiego kanału przedwzmacniacza ;-)
Pod względem brzmienia i obsługi nic nie można
zarzucić – według mnie jest słyszalna różnica w brzmieniu między
przedwzmacniaczami TL Audio Ivory a innymi półprzewodnikowymi w
podobnej cenie, natomiast jeżeli powiększymy swoje możliwości finansowe
i nadmiar przeznaczymy na lepszy (czytaj „droższy”) przedwzmacniacz, to
może się okazać, że „zysk brzmieniowy” jest niewspółmierny do
poniesionych kosztów lub wręcz iluzoryczny. Przełącznik FAT EQ może się
czasem przydać, ważne żeby go nie nadużywać. Ogólnie - „dwa w jednym”
za cenę jednego i trochę ;-) - to nie jest produkt najtańszy, ale
brzmieniowo nie ma się czego wstydzić i bez problemu znosi porównanie z
dużo droższymi przedwzmacniaczami. Kompresor – jak kto lubi, ja
ostatnio coraz mniej używam. Ze względu na cenę kłopotu z dostawami
raczej nie będzie, ale warto się zainteresować tym dość przemyślnie
skonstruowanym urządzeniem.
Przemek Ślużyński
Dystrybutor: AudioTech