Reklama
Reklama

LD Systems LDE122A - aktywne kolumny 350 W RMS z "cyfrową" końcówką z obudową ze sklejki

Testy on-line - sprzęt PA

ImageLD Systems wyrasta na mocnego gracza na runku nagłośnieniowym – do interesującej serii kompaktowych systemów serii DAVE (DAVE 10, DAVE 12 i DAVE 15) dołączają aktywne kolumny z końcówkami opisywanymi jako cyfrowe. Końcówki to konstrukcje renomowanej firmy Bang & Olufsen, a głośniki to I. światowa liga – Eminence. Jak wypadają te kolumny w boju?

Jarek Mierzejewski

Image

Rynek zalewają plastiki - kolumny, których obudowy są wykonane z tworzyw sztucznych. Lekkość, funkcjonalność kształtów obudowy, możliwość dowolnego kształtowania wnętrza obudowy w celu uniknięcia niepożądanych rezonansów to podstawowe zalety. Sam używam plastików – mój krzyż je uwielbia. Ale jakoś tak dziwnie się dzieje, że nie licząc topowych konstrukcji takich jak RCF serii ART czy JBL EON, pod względem brzmienia plastiki w konfrontacji z kolumnami, których obudowy wykonano ze sklejki, nie mają szans. A sklejka jest cięższa... LD Systems wpadło na pomysł, jak skompensować ciężar sklejki oferując lekkie a dobrze dobrze brzmiące kolumny aktywne z końcówkami „cyfrowymi”. No... Tak to brzmi w sloganach reklamowych – tak naprawdę to są to końcówki w klasie D określane często pojęciem wzmacniacz impulsowy.

Do niedawna technologia „cyfrowych” końcówek mocy była stosunkowo droga. A jak coś było tańsze, to nie oferowało odpowiedniej jakości do zastosowania w estradowym sprzęcie nagłośnieniowym. Siłą rzeczy - każda nowość wymaga okrzepnięcia, dopracowania technologii. Teraz nadchodzi czas „cyfrowych” końcówek. Nie dlatego, że pod względem jakości dźwięku końcówki w klasie D dorównują tym pracującym w klasie A. Nie. Z założenia tak się nigdy nie stanie. Zaletą końcówek w klasie D są:

  • efektywność – czyli mniejsze zużycie prądu
  • efektywność – czyli niższa waga
  • efektywność – niewielkie gabaryty
  • i... efektywność – cena transportu.

Umówmy się – większość urządzeń dostępnych na rynku produkowana jest daleeeko w Chinach. A fracht jest jednym z elementów składowych ceny :-) Dzięki temu, że końcówki w klasie D prawie nie ważą i nie wymagają dużych i ciężkich transformatorów, cena takiego systemu może być niższa.

Image

Skoro końcówki w klasie D mają same zalety, to dlaczego nie stosuje się ich wszędzie? Bo końcówki klasy D mają jedną wstydliwą wadę – zniekształcenia nieliniowe i intermodulacyjne na poziomie nawet 1%. Jak odróżnić zwierzę studyjne od zawodowego nagłośnieniowca? „Audiofil” (bez obrazy :-)) się w tym momencie skrzywi. A nagłośnieniowiec co powie?

Image

Supeeer! Zniekształcenia sprawią, że kolumna będzie... bardziej efektywna! Czyli głośniejsza, subiektywnie. Co tam zniekształcenia – skoro nawet w systemach liniowych JBL stosuje się końcówki w klasie D, to dlaczego w takim LD Systems klasa D miałaby się nie sprawdzić? Zwłaszcza, że końcówka to konstrukcja cenionej marki Bang & Olufsen. Obadamy.

Image

Konstrukcja

LD Systems LDA122A została zbudowana na bazie popularnej kolumny pasywnej o symbolu LDA122. Obudowa typu bass-reflex jest wykonana ze sklejki bałtyckiej o grubości 19 mm. Powierzchnię wykończono tzw. farbą młotkową, która jak na farbę jest trwała, ale normalne użytkowanie może spowodować pojawienie się rys na obudowie. Przecież ze sprzętem nagłośnieniowym nikt się nie „cacka”... W trakcie 4-miesięcznej eksploatacji na obudowach pojawiły się po 2-3 ryski. Trudno.

We wnętrzu kryją się OEMowe przetworniki firmy Eminence – 12” niskotonowy Gamma 12 i 1” wysokotonowy w tubie 90° × 40°. Według danych producenta kolumna przenosi pasmo od 65 Hz do 18 kHz. Wygłuszenie jest raczej symboliczne – we wnętrzu znajduje się upchana tradycyjna mata akustyczna o powierzchni 1 m2.

Image

LD Systems LDE122A jest z założenia uniwersalnym systemem nagłośnieniowym. Wyposażono go w dwa wejścia z niezależnym wzmocnieniem GAIN – liniowe (symetryczne, XLR żeński) oraz mikrofonowe (również symetryczne, XLR żeński). Szkoda, że nie ma wejścia jack 1/4” ani cinch. Z jednej strony uniwersalności to nie podnosi, a z drugiej strony... jeśli już mamy LDE122A, to wiemy jaki okablowanie jest nam potrzebne :-) Dodatkowo mamy wyjścia – liniowe (symetryczne, XLR męski) oraz wyjście SPEAKON. To drugie jest po końcówce mocy, co umożliwia „napędzenie” dodatkowego pasywnego zestawu o impedancji minimum 8 Ohm. Fajne rozwiązanie zwłaszcza w sytuacjach, gdy nie potrzeba dużej mocy, a należy pokryć szersze pole dźwiękiem. Albo w sytuacji, gdy trzeba nagłośnić kilka mniejszych pomieszczeń, np. w czasie konferencji czy prezentacji. Nie raz z takimi sytuacjami miałem do czynienia. Za każdym razem używałem dodatkowej „aktywki” – w tym przypadku możemy oszczędzić inwestując w jedną parę aktywnych LDE122A i jedną pasywnych LDE122. Oszczędność znaczna.

Image

Pomiary w komorze bezechowej częściowo potwierdzają dane producenta dotyczące pasma przenoszenia. Faktycznie, przyjmując za punkt odniesienia 1 kHz wychodzi, że przy spadku -10 dB LDE122A grają od 65 Hz. Trochę w tym matematycznej hochsztaplerki, bo @1 kHz pasmo spada o 2 dB, ale... :-) Tak robi wielu producentów. W rzeczywistości efektywnie kolumny zaczynają pracować od 80 Hz. Z jednej strony nie jest to rewelacyjny wynik, ale na słuch nie odczuwa się braku basu. Producent sprytnie podbił pasmo wokół 120 Hz i wrażeniowo basu nie ma za mało. A jeśli potrzeba, można posłużyć się korektorem BASS (±12 dB) i efektywnie podbić pasmo w dole. Praktyka pokazała jednak, że nawet klubowy koncert można spokojnie nagłośnić parką LDE122A (ustawienie korektora BASS ok. +4 dB).

Image

Oto nagranie koncertu grupy Deleted zrealizowane dwoma mikrofonami stereo Avantone CK40 i CK33, a nagłośnionego parką LDE122A.

nagranie koncertowe Deleted (fragment) 

Image

Ponadto dla tych, którzy łakną niskiego „bum”, producent ma w ofercie dedykowany subwoofer LDESUB15.

Pod względem przetwarzania wysokich tonów, jest ich... za dużo. Kolumny zagrały dość ostrym dźwiękiem. Już przy pierwszym odpaleniu kolumn w magazynie ustawiłem więc korektor TREBLE na -3 dB i tak zostawiłem. Późniejsze pomiary potwierdziły słuszność takiego działania :-) Przy korektorze TREBLE na -3 dB pasmo w górze robi się bardziej wyrównane do osi @1 kHz. Dopiero przy ustawieniu w poziomie na wysokich statywach zaistniała konieczność wyzerowania korekcji wysokich. I było w sam raz.

Image

Dlaczego istotne jest w powyższym zdaniu określenie „ustawienie w poziomie”? Bo LD Systems LDE122A mają fajnie rozwiązany sposób montażu na statywie. Otóż, tuleję na którą nasadza się trzpień statywu można odchylać w zakresie ±18°! Niezwykle przydatne, by pokryć bliższą strefę w przypadku montażu na statywie. Rozwiązanie to, z którym spotkałem się po raz pierwszy w trakcie testu systemu DAVE 12+ jest naprawdę godne polecenia – wrażeniowo zwiększa efektywność zestawów.

Image

Z innych ciekawostek, LD Systems korzysta z zabezpieczanych przed wysunięciem się gniazd zasilania systemu Volex, Pomysłowe i praktyczne.

A jedno przyznać trzeba – LDE122A mają powera. Dźwięk jest dynamiczny, nieco twardy i szybki. Na pewno nie można mówić o jedwabistości brzmienia – górka jest detaliczna i precyzyjna. Choć w przypadku wokali trzeba nieco dodawać prezencji w okolicy 3 kHz. Na śpiew w polskim języku przydało by się osłabić zakres 5 – 8 kHz. Przy ustawieniu korektora BASS na +6 dB chwilami problemem może być dość duża ilość środka, co wychodzi zwłaszcza przy nagłośnieniu werbla (robi się „garnek” około 500 - 600 Hz, sprawdzone na różnych zestawach perkusyjnych – to generalna tendencja tych zestawów). Ideałem w przypadku koncertów byłoby dołożenie przynajmniej jednego subbasa 500 W. Gdy nie ma suba, ustawiałem korektor niskich na +6 dB co wybijało też ów „garnkowaty” werbel. Po dołączeniu na koncercie bluesowym Boogie Chilli subbasa RCFa i ustawieniu w LDE122A korektora BASS na 0 dB problem z werblem zniknął. Przy bezpośrednim porównaniu w jednym z klubów parki testowanych kolumn z tradycyjnym systemem 2 x 500 W firmy Yamaha (2 paczki + końcówka), LDE122A efektywnością (czytaj – głośnością) zjadł konkurenta. Ciekawe, w jakim stopniu wynika to ze wspomnianych na początku zniekształceń końcówki :-) Faktem jest jednak, że w roli „woła roboczego” LDE122A są znakomite. Mocne. Chwilami nawet chyba... za mocne. Istotne, że tych kolumn nie dopada częsta u taniej konkurencji bolączka w postaci palących się driverów. Przez okres 4 miesięcy intensywnych testów w naprawdę różnych sytuacjach nagłośnieniowych, paczki nie zawiodły ani razu. Na prezentacje w markecie, gdy nie potrzebowałem dużej mocy, wystarczyła jedna sztuka aktywna i jedna pasywna – podłączony monofonicznie do wejścia liniowego kompakt i system bezprzewodowy do wejścia mikrofonowego załatwiały sprawę. Bez problemu parka aktywnych LDE122A wystarczała do nagłośnienia koncertów klubowych. Zwłaszcza uzupełniona o suba. W roli monitorów estradowych na większej scenie również się sprawdziły, choć... kąt pochylenia tylnej płyty i umieszczenie regulatorów we wgłębionej komorze nie ułatwiają ewentualnego manipulowania potencjometrami. Z drugiej strony przecież to ustawia się raz. Inna sprawa, że na klubowe sceny LDE122A jako monitory estradowe są... za głośne, by wykorzystywać pełną moc :-).

Image 

Czy produkcję LD Systems można traktować jako alternatywa dla plastików? Absolutnie tak. Plastikowa konkurencja w postaci cenionych od lat marek RCF czy JBL kosztuje o 50% więcej, a kolumny ze sklejki są droższe ponad 2 razy. Z kolei niemarkowe kolumny w tym przedziale cenowym są Imagewykonane zwykle z płyty MDF bądź płyty klejonej... No i są zwykle cięższe. Propozycja LD Systems w postaci LDE122A jest kusząca i podparta 2-letnią gwarancją. Warto ich posłuchać u jednego z dealerów. W cenie nieco ponad 500 Euro netto nie znajdziecie alternatywnej aktywnej kolumny o mocy 350 W RMS, skuteczności 127 dB SPL i do tego z prawdziwej sklejki.

Producent: LD Systems

Kontakt

jeśli brakuje Twoim zdaniem testu jakiegoś urządzenie bądź instrument, napisz do nas:

info@e-muzyk.net.pl

Reklama

Logowanie

Zaloguj
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Reklama
Reklama

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama