Mackie 1402-VLZ3 - 14-kanałowy mikser do małych klubów i instalacji oraz do studia domowego30.05.2008 Testy on-line - sprzęt PA
Jarek Mierzejewski
Nie. Pod względem jakości nie się nie zmieniło – mimo przeniesienia kilka lat temu produkcji do Chin. Owszem, było krótkotrwałe wahnięcie jakości wykonania zaraz po przeniesieniu produkcji, ale to było ze 3 lata temu. Było, minęło. Niektórzy nawet nie zauważyli :-) A jak pod względem jakości brzmienia?
Jak to jest, że można kupić 16-kanałowy mikser za 1000 zł, a za Mackie musimy zapłacić 1800 zł? Czy w ogóle jest sens ładować się w niemal dwukrotnie droższy mikser? Czy dzięki temu brzmienie będzie dwa razy lepsze? Ciut śmieszne pytanie, ale z takim się już spotkałem, właśnie w odniesieniu do niniejszego miksera :-) Gdy mamy takie dylematy, to tym bardziej musimy choć raz spróbować klasowego miksera. Choćby Mackie. No i nie mamy o czym rozmawiać, jeśli priorytetem jest niska cena zakupu. Jeśli kupujemy sprzęt nie na rok, a z założeniem, że będziemy go używać dłużej, to nawet nie ma dyskusji co wybrać... Bo za rok lub dwa i tak będzięmy musieli kupić następny mikser. Jeśli jesteśmy w stanie położyć więcej kasy na stół, to zapraszam do dalszej lektury.
Na początek nieco danych technicznych. Mikser 1402-VLZ3 jest przedstawicielem trzeciej generacji mikserów VLZ. Nowa generacja ma zmienione – czytaj udoskonalone – przedwzmacniacze mikrofonowe. Teraz przenoszą 130 dB dynamiki, więc zbliżają się do możliwości najnowszych standardów rejestracji (24-bit/192 kHz). No i nie szumią przy większych wzmocnieniach – a skala 60 dB wzmocnienia jest realna w tym mikserze, a nie na papierze. Dość powiedzieć, że to podstawowy wyróżnik w porównaniu np. z takim mikserem Behringera lub Phonic. Przy ustawieniu GAINu na godzinę 3. Behringer szumi niemiłosiernie. Mackie dostojnie milczy. No i ta dynamika... Ale o tym później. Mackie 1402-VLZ3 to mikser 14-kanałowy, gdzie pierwsze 6 to kanały mono mikrofonowo-liniowe, a następne to stereo z wejściami liniowymi. Wszystkie wejścia są symetryczne, ale mogą również pracować z sygnałami niesymetrycznymi. Tłumiki mają długość 60 mm Każdy z torów mono posiada wejście mikrofonowe XLR z preampem XDR2, wejście liniowe jack 1/4” TRS, filtr dolnozaporowy 18 dB/oct. @75 Hz, regulację GAIN, korektor 3-pasmowy (niestety bez przestrajanego środka, półkowe LOW @80 Hz ±15 dB i HIGH @12 kHz ±15 dB oraz zakresowy o dość dużej dobroci MID @2.5 kHz ±15 dB) i regulację panoramy. I tu pada na chwilę blady strach – nie ma INSERTów! Spokojnie – są, na tylnym panelu miksera, dla każdego kanału mikrofonowego. Napięcie Phantom +48 V dla mikrofonów pojemnościowych jest załączane globalnie dla wszystkich wejść.
Kanały stereo 7-8, 9-10, 11-12 i 13-14 mają po dwa wejścia liniowe jack 1/4” TRS z przełączanym poziomem symetryczny/niesymetryczny (+4/-10 dB). Korekcja jest identyczna jak na kanałach mono. Mikser ma dwa tory wyjściowe – MAIN oraz pomocnicze ALT 3-4 wraz z sekcją krosownicy C-R/SOURCE dla kanału ALT, który służyć może jako CTL ROOM. Do dyspozycji są 2 wysyłki mono i dwa stereofoniczne powroty z regulacją poziomu powrotu i wyborem dla AUX 1 PRE/POST. Mikser nie ma wbudowanych efektów. Są dwa wyjścia MAIN OUT (2 × XLR + 2 × jack 1/4” TRS), wyjścia CONTROL ROOM (2 × jack 1/4” TRS), ALT OUT (2 × jack 1/4” TRS) i wyjście słuchawkowe. Wskaźnik poziomu ma 12 par diod przy czym Mackie szpanuje swą analogowością i tylko 7 par diod określa poziom wysterowania do 0 dBu, czyli w tym przypadku do wartości 0.775 V. Dalej mamy wysterowanie „na górkę” - aż do +20 dB (czerwone diody). Producent mógł sobie na to pozwolić, gdyż mikser ma zapaz dynamiki „nad głową”. Wskazane jest, by poziomy szczytowe (peaki) nie przekraczały +10 dB (żółta dioda), a najlepiej dochodziły maksymalnie do +7 dB. Warto tu wspomnieć, że mamy dla każdego kanału pomiar poziomu zarówno przed tłumikiem (ale po korekcji), jak po tłumiku – w celu przełączenia trybu prezentacji poziomu trzeba wcisnąć przycisk SOLO.
W tym miejscu chwila refleksji nad przeznaczeniem testowanego miksera. Jako firma nagłośnieniowa wykorzystaliśmy mikser w nagłaśnianiu koncertu bluesowego zespołu Boogie Chilli w klubie Charyzma w Poznaniu. I do takich zastosowań 1402-VLZ3 się z pewnością sprawdzi, choć tylko 6 kanałów mikrofonowych stanowi pewne ograniczenie. Ale nie dotyczy to jakości brzmienia. Mikser Mackie zastąpił w klubie 16-kanałowy powermikser firmy Behringer – różnicę w brzmieniu torów mikrofonowych było słychać momentalnie! Sygnał był czystszy, dynamiczniejszy (na co zwrócił uwagę natychmiast wokalista), z większym brzmieniowym powerem. Jakby z głośników zdjęto... koce których tam nie było. Korekcja na wokalu się również sprawdziła – środek na 2.5 kHz to dobry wybór, by podkreślić czytelność wokalu. Ale brak parametrycznego środka ma też swoje konsekwencje – przykładowo wyciągniecie „kliku” stopy było średnio możliwe... Czyli w mniejszych sytuacjach nagłośnieniowych jest OK, ale dla bardziej wymagających aplikacji PA niekoniecznie.
Stosowałem mikser również w trakcie instalacji nagłośnienia na potrzeby prezentacji w markecie oraz w sytuacji nagłośnienia stoiska targowego – Mackie 1402-VLZ3 dzięki świetnym preampom i dużemu zapasowi headroom (+22 dBu) pozwala efektywnie wykorzystać nagłośnienie. Świetnie mikser sprawdził się także w nagłośnieniu kapeli weselnej o czym na koniec testu... Jest jeszcze jedna domena, w której ten mikser sprawdzi się rewelacyjnie – domowe studio.
***
Radek Barczak Tak naprawdę seria VLZ studiem stoi – tym domowym. Nie wiadomo, co było na początku – czy te miksery zostały zaprojektowane z myślą o domowych studiach, czy pomysłowość ludzka doceniła doskonały stosunek jakości do ceny i powszechnie zaczęto stosować Mackie VLZ w domowych studiach. To nieistotne. Tam, gdzie istnieje potrzeba wysokiej jakości preampów mikrofonowych zawartych w użytecznej i przemyślanej konstrukcji kompaktowego miksera, 1402-VLZ3 sprawdzi się wyśmienicie. Rozwiązanie z kanałem odsłuchowym MUTE/ALT3-4 zostało wymyślone bodaj właśnie przez Mackie i w połączeniu z sekcją kontroli odsłuchu/miksu CTR ROOM/SUBMIX jest dokładnie tym, czego potrzeba w takim mikserze. A preampy naprawdę dają radę. W porównaniu do miksera Soundcraft (fakt, że poprzedniej generacji...) nowe przedwzmacniacze Mackie są cieplejsze, mniej „metalowe” w brzmieniu, minimalnie mniej szumią i mają większą głębię – czy podłączymy pojemnościowy mikrofon wielkomembranowy, czy „zwykłego” dynamika. W ramach ciekawostki – wpadł do mnie kumpel z grupy pl.rec.muzyka.bin i widząc Mackie 1402-VLZ3 wyraził wątpliwość, czy może być w ogóle jakkolwiek różnica między Mackie a takim Spiritem... Jak się słucha na 16-bitowych „komputerowych monitorkach USB” typu Alesis M1 Active320 USB, to nie dziwię się że nie słychać różnicy :-) . Na porządnych monitorach i owszem – różnica została przez młodego człowieka usłyszana natychmiast. Zresztą możecie sami posłuchać różnic.
Tradycyjnie w MM Studio Przemka Ślużyńskiego spotkaliśmy się, by nagrać przykłady do testu. Głos z paszczy dała tradycyjnie Paula Leśna :-) Oto przykłady wokalne.
Mackie 1402-VLZ3 - wokal 1
Na gitarze akustycznej Cole Clark Fat Lady 2 FL2 zagrał Wojtek Hoffmann. Mackie 1402-VLZ3 - gitara akustyczna 1
A oto krótka prezentacja, jak Mackie poradził sobie ze wzmocnieniem mikrofonu wstęgowego Avantone CR-14 - w opozycji do przedwzmacniacza TLAudio Ivory 5001. Mackie 14025-VLZ3 + Avantone CR-14 - gitara akustyczna 3
Nagrania na gitarze elektrycznej zrealizowaliśmy na wzmacniaczu Ibanez ToneBlaster TBX65R. Skorzystaliśmy zarówno z mikrofonów Shure SM57, jak wstęgowych Avantone CR-14.
***
Jarek Mierzejewski Jak najlepiej przekonać się do jakości brzmienia miksera Mackie serii VLZ3? Kumplowi grającemu na weselach „strzelił” mikser firmy na literkę B... To była akcja błysk – telefon o 16 w sobotę, że rozłożyli graty na weselu i mikser nie gada. I czy mogę coś pożyczyć? Jasne :-) Pożyczyłem Mackie. Zawiozłem, podłączyliśmy, ustawiliśmy i... zagadało. Trochę się uśmiałem, jak zobaczyłem dwa Shure Beta 58 na wokalach – na dwa mikrofony wydali tyle, co na mikser :-) Gdzie logika? Według słów kumpla – śpiewającego klawiszowca – brzmienie zwłaszcza wokalu było na Mackie bardziej miękkie, okrąglejsze, pełniejsze i żywsze (to ta charakterystyczna „amerykańska” górka :-)). Śpiewające dziewczę ponoć również zabrzmiało jakoś dźwięczniej. Coś w tym jest – dobry przedwzmacniacz to lepsze brzmienie. Spieranie się, czy ważniejszy jest mikrofon czy przedwzmacniacz jest dyskusją akademicką. Oba poglądy mają swoich zwolenników. Jeśli nie można być jednocześnie pięknym i bogatym, to jako nieco już doświadczony nagłośnieniowiec wybieram inwestycję w dobry mikser. Wychodzi taniej – w razie czego tańszy mikrofon sprzedamy z mniejszą stratą, a kto będzie chciał kupić używany tani mikser? Samobójca? A doświadczenie mówi jeszcze jedno. Bywając w studiach – i tych profesjonalnych, i tych domowych – przeciętny mikrofon podłączony do dobrego preampu gadał. Drogi mikrofon podłączony do Behringera... szumiał. Bo musiał.
Mackie 1402-VLZ jest rozwiązaniem
szytym na miarę niewielkich zespołów, niewielkich klubów
i jako wielozadaniowy mikser doskonale sprawdzający się w mniej
wymagających sytuacjach nałośnieniowych typu prezentacje, targi.
Na potrzeby domowego studia konkretnie ten model jest albo za duży,
albo za mały. Do wielokanałowej rejestracji się nie nada, bo ma
„tylko” 6 preampów (bębnów na tym nie nagramy) i
nie ma wyjść DIRECT OUT. Można się oczywiście posiłkować
rozszczepionymi złączami INSERT, ale nie o kombinację przecież
chodzi... Dystrybutor: Music Info
|
Kontaktjeśli brakuje Twoim zdaniem testu jakiegoś urządzenie bądź instrument, napisz do nas: LogowanieNajpopularniejsze testy
Popularne testy on-line
NAPISZ DO NAS! Jeśli brakuje w naszym wortalu testu instrumentu bądź sprzętu muzycznego którego szukasz, napisz do nas! Postaramy się przetestować urządzenie i opublikować test. |





Mackie to marka, której
przedstawiać nie trzeba. Ma ugruntowaną pozycję, bardzo wysoką
pozycję. Ta pozycja zobowiązuje. Ogólna tendencja do
„tanienia” sprzętu odciska swe piętno z pewnością przede
wszystkim na takich właśnie markach. Dlatego utrzymanie wysokiej
jakości i korzystniejszej niż przed laty ceny jest tak istotne. Czy
tnąc koszty Mackie ścięło również jakość swoich nowych
mikserów, w tym nadesłanego do testów 1402-VLZ3?
Na testowanym mikserze został
zarejestrowany utwór, który znalazł się na płycie
„Tribute to The Sisters of Mercy” - od początku, od basu,
djembe, gitar, wokali, wilonczeli, przeszkadzajek. Wszystko w jednym
pokoju o powierzchni 10 m2 (no... 9,5 m2). W mieszkaniu. Obok toczy
się życie rodzinne, a tu na 10 m2 w szale twórczym ustawia
się mikrofony, podłącza kable, odsłuchy (oczywiście
słuchawkowe). Centrum to Mackie 1402-VLZ3. Od początku do końca,
czy z pojemnościowym Studio Project SP B1 i Superlux S241U, czy z
dynamicznymi Shure SM57 i SM58, Sennheiser e602, Img Stage Line D30,
czy wreszcie z basem – za każdym razem z preampami Mackie nie było
żadnych problemów, ustawienie odpowiedniego poziomu
wzmocnienia nie stanowiło problemu. I nic nie szumiało. Wszystko
było nagrywane na EMU1820 – przez wejścia liniowe, bo preampy
Mackie okazały się znacząco lepsze także od tych z EMU1820 –
ponoć konstrukcji tfpro... Oto fragment zrealizowanego nagrania.

Do domowego studia wystarczą 2 lub góra 4 preampy.
I taki model również znajduje się w ofercie Mackie.
Przeglądając oferty konkurencji nie za bardzo jest w czym wybierać.
Nie to, że nie ma podobnych mikserów w ofertach – są. Ale
to jednak nieco inna, niższa półka jakościowa. No, jest
Soundcraft. Zresztą od dawna świat dzieli się na zwolenników
brytyjskiego brzmienia i amerykańskiego... Yamaha z kolei ma już
gorsze preampy i jest z niższej półki cenowej. I to w
zasadzie wszystko w kwestii konkurencji. Jak się przekonać, czy
warto zainwestować w lepszy brzmieniowo i jakościowo mikser? Może
warto zagadać ze znajomym ze sklepu, żeby wypożyczył taki mikser
na próbę? Warto spróbować.



















