NADY UHF10 HT i UHF10 GT15.12.2004 Testy on-line - sprzęt PA
Radek Barczak
Wiele szumu zrobiło się ostatnio wokół zmian zakresów
częstotliwości, z których bez naruszenia prawa można pracować na
systemach bezprzewodowych. Najgorzej mają Ci, którzy dotychczas
korzystali z systemów VHF – według nowych uregulowań prawnych możliwe
jest korzystanie z nadajników o mocy maksymalnej 2 mW... Na szczęście
ceny systemów UHF znacznie spadły, a prezentowane modele firmy NADY
powinny spełnić oczekiwania mniej wymagających użytkowników. No i na
pewną są „koszerne” w stosunku do panującego nam nie-miłościwie prawa... NADY to firma z długoletnimi tradycjami, która znana jest – również i w Polsce – przede wszystkim z produkcji systemów bezprzewodowych. Jak chwali się sam producent, sprzedano ponad 2 miliony systemów z logo NADY. Założyciel firmy John Nady jako jeden z pierwszych zajął się problemem redukcji szumów związanych z transmisją bezprzewodową – głównie dzięki temu systemy NADY stały się w latach 80. tak popularne. Już na początku lat 90. John Nady rozpoczął pracę nad systemem UHF. Nie koniec to pionierskiej działalności założyciela firmy – jak „wieść gminna” niesie, ponoć w ogóle pierwszy bezprzewodowy system do gitary został zaprojektowany i wykonany właśnie przez firmę NADY. Tak przynajmniej powiedział mi znajomy gitarzysta, który zresztą użytkuje system tej firmy właśnie do gitary.
Nadesłane do testów systemy UHF10 wyprodukowano w Chinach. Jak większość obecnie produkowanego sprzętu. Dostarczane są w tekturowych kartonikach, które od biedy mogą służyć również do transportu. Są to dwuantenowe systemy Diversity o stałych częstotliwościach transmisji – w ofercie są systemy o częstotliwościach roboczych od 794 MHz do 820 MHz. Przełączanie sygnału realizowane jest przez układ DigiTRU Diversity. Działa skutecznie, a przełączanie sygnałów jest niesłyszalne. Odbiornik jest wyposażony w diody informujące, która antena aktualnie pracuje, a ponadto diody informujące o przesterowaniu i włączeniu zasilania. Z tyłu zainstalowano zdublowane złącza wyjściowe: mikrofonowe XLR + liniowe jack 1/4”. Odbiornik dysponuje ręcznie regulowaną bramką squelch blokującą sygnały powstające przez zakłócenia intermodulacyjne. Niepokojącym może być tylko fakt braku jakiegokolwiek zabezpieczenia wtyku zasilacza przed przypadkowym wysunięciem go z gniazda...
Do testów trafił model z mikrofonowym nadajnikiem doręcznym oraz tzw. body pack umożliwiający pracę z sygnałami instrumentalnymi, mikrofonami nagłownymi i lavalier. Mikrofon nadajnika do ręki wyposażony został w kapsułę pochodzącą z Shure SM58.
Nie oznacza to jednak, że cechuje się podobną charakterystyka przenoszenia... Różni się – i to dość znacznie. Powoływanie się na klasycznego eSeMa58 to pośród producentów mikrofonów niskobudżetowych chyba najstarszy chwyt marketingowy ;) I zawsze działa! Inna sprawa, że nie każdy musi wiedzieć, że nawet jeśli zainstalowana jest identyczna wkładka, to po drodze jest jeszcze wiele etapów wpływających na brzmienie mikrofonu... Choćby samo „nastrojenie” wkładki, że o elektronice mikrofonu nie wspomnę. A więc powiedzmy wprost – mikrofon zainstalowany w systemie UHF10 nie brzmi tak samo jak SM58. Oto przykłady, w których zaśpiewała Paulina Leśna: Inna sprawa, że mikrofon brzmi wystarczająco fajnie, by się nim zainteresować. Do tego konstrukcja obudowy mikrofonu zdaje się być dosłownie „zerżnięta” z bezprzewodowych wersji SM58. Przekrój obudowy jest tak samo jak w „oryginale” podobnych rozmiarów, czyli... dość spory (po prostu grubaśny ;), a sposób zainstalowania baterii wręcz identyczny.
Z zestawem instrumentalnym miałem większy kłopot... Znaczy – kłopot bynajmniej nie dotyczył sprzętu, a mentalności i uprzedzeń gitarzystów do systemów bezprzewodowych. Na dwukrotną propozycję zagrania na koncertach na testowanym zestawie UHF10 dwukrotnie usłyszałem „NIE, bo bezprzewody szumią, tną pasmo, obniżają dynamikę i źle brzmią. Poza tym to zawsze kłopot... Jeszcze nie zadziała i co?”. Odmówił mi zarówno Wojtek Hoffmann, jak Maciek Slowhand Syroczyński z Dreamland’u. Taaaaak...
Zemsta jest rozkoszą bogów ;) Na nagraniową sesję testową (tradycyjnie w MM Studio;) zaprosiłem Wojtka Hoffmanna (również tradycyjnie ;) w celu nagrania próbek. Co się wydarzyło? Oto żywcem wzięte nagranie: A teraz jeszcze raz tekst Wojtka Hoffmanna. Skończyło się na tym, że Wojtek zaanektował system na potrzeby swoich koncertów ;)
Wnioski nasuwają się automatycznie – system bezprzewodowy rozjaśnia brzmienie sprawiając, że jest bardziej selektywne. Naturalnie oznacza to przekłamywanie sygnału, ale nie jest to degradacja brzmienia. Jednocześnie okazuje się, że system nie wprowadza szumów, dynamikę również pozostawia we względnym spokoju. Fakt, że brzmi inaczej niż „kabel” (jaśniej). Ale jeśli się to zaakceptuje, to UHF10 jest ciekawą propozycją dla gitarzystów. Skuteczność została zweryfikowana już na dwóch koncertach ;) Czyżby kolejny mit został obalony?
Systemy serii UHF10 sprawdziły się działaniu. Są praktycznie bezobsługowe – włącz i działaj. Albo... nie, jeśli ktoś inny pracuje na systemie bezprzewodowym o zbliżonej częstotliwości. To w zasadzie jedyne niebezpieczeństwo. Ale przecież nie jest to sprzęt dedykowany zastosowaniom profesjonalnym, a raczej na potrzeby zespołów i niewielkich instalacji stacjonarnych. Korzystając z UHF10 w różnych sytuacjach na odległościach do ok. 30 metrów nie napotkaliśmy poważniejszego problemu. Raz tylko musieliśmy przestawić odbiornik nieco wyżej. ![]() Nie można mieć również pretensji o to, że system bezprzewodowy za 900 zł z nadajnikiem mikrofonowym nie brzmi tak szlachetnie jak oryginalny Shure SM58. Ale do większości zadań brzmienie mikrofonu jest przynajmniej akceptowalne. Również wersja z nadajnikiem body pack powinna znaleźć grono użytkowników, choć ewidentnie przekłamuje dźwięk... W końcu komuś to może się właśnie podobać. Właśnie gitarzystom ;)
Radek Barczak
Dystrybutor: Audiostacja
|
Kontaktjeśli brakuje Twoim zdaniem testu jakiegoś urządzenie bądź instrument, napisz do nas: LogowanieNajpopularniejsze testy
Popularne testy on-line
NAPISZ DO NAS! Jeśli brakuje w naszym wortalu testu instrumentu bądź sprzętu muzycznego którego szukasz, napisz do nas! Postaramy się przetestować urządzenie i opublikować test. |





Niedawno mieliśmy w testach Mercedesa wśród systemów bezprzewodowych.
Teraz przyszła kolej na system niskobudżetowy. Do testów otrzymaliśmy
jeden z najtańszych na polskim rynku systemów UHF w dwóch wersjach:
wokalowej z mikrofonem do ręki wyposażonym – jak informuje producent na
pudełku i w instrukcji obsługi – we wkładkę pochodzącą z klasycznego
mikrofonu Shure SM58 oraz wersję gitarową (instrumentalną) z
nadajnikiem typu body-pack. Jak sprawowały się oba systemy?



Nadajnik mikrofonowy zasilany jest 9V baterią pozwalającą na nawet 7
godzin ciągłej pracy (ważne, żeby była to markowa bateria, gdyż
dołączona do zestawu „chińska” bateryjka „zdechła” po niecałych 2
godzinach pracy). Mikrofon cechuje się niską czułością (0.9 mV/Pa), co
w warunkach koncertowych jest nawet pożądane. Co ważne „od tyłu”
czułość spada na tyle, że nie trzeba obawiać się sprzęgów od monitorów
scenicznych (na wykresie charakterystyki dolny przebieg). Okazuje się
jednak, że wyprowadzając sygnał z odbiornika do miksera złączem
liniowym trzeba nieco wzmocnić sygnał. Gorzej, jeśli chcemy doprowadzić
sygnał do np. systemu zapisu, w którym wejścia liniowe pracują ze stałą
czułością – wówczas trzeba posłużyć się wyjściem mikrofonowym, by móc
wzmocnić sygnał.
Dokładnie tak uczyniliśmy w trakcie nagrania koncertu zespołu 

Warto w tym miejscu zaznaczyć, że podany w instrukcji czas pracy na
jednej baterii (do 10 godzin) jest cokolwiek przesadzony... Nam udało
się (ryzykując...) przepracować ok. 5 godzin, po czym zapaliła się
czerwona dioda informująca o wyczerpaniu baterii. Po 30 minutach
zniekształcenia były na tyle słyszalne, że baterię trzeba było
wymienić. Najlepiej – po prostu – przed koncertem najlepiej zawsze
założyć nową baterię... Albo świeżo naładowany akumulatorek ;)
Nadajnik jest bardzo lekki (lżejszy od baterii :)), udostępnia
regulację wzmocnienia, włącznik z funkcją oczekiwania oraz wejście
mini-jack 1/8” z gwintem pozwalającym przykręcić złącze wejściowe
(kabel jack 1/ 4” – mini-jack 1/8” o długosci 80 cm znajduje się w
komplecie).
Dokręcany do obudowy zaczep jest sztywny i wydaje się, że powinien
sprostać próbie czasu. A nawet jeśli się złamie, można go łatwo
wymienić (pod warunkiem, że dystrybutor posiada takowy w serwisie...).

Postanowiliśmy stworzyć nową kategorię „nagradzania” sprzętu i
instrumentów – będziemy nią wyróżniać te z nich, które przy niskiej
cenie cechują się funkcjonalnością i skutecznością działania. NADY
UHF10 całkowicie zasługuje na taką nominację.


















