Ibanez JEM77BR MR24.03.2006 Testy on-line - sprzęt gitarowy
Wojciech Hoffmann
Ale do rzeczy. Gitara jak gitara ma sześć strun, gryf, korpus,
przystawki, gałki i lekki futerał z tworzywa sztucznego z wytłoczonym
logiem IBANEZA. Myślę, że każda ocena jakiegokolwiek instrumentu jest
absolutnie rzeczą indywidualną – i taka też jest moja ocena. Ale proszę
mi wierzyć –przechodziła ona przez ręce „gibsonowców”, „fenderowców” i
innych zatwardziałych tradycjonalistów. I tu zdziwienie! Każdy z moich
znajomych stwierdził jednoznacznie, że jest to znakomity instrument pod
każdym względem. I myślę, że taka ocena jest najlepszym świadectwem na
to, że mamy kontakt z fantastycznym instrumentem... Gryf Charakterystyczny z widocznym napisem JEM. Główka również bardzo rozpoznawalna nie dająca pomylić tego instrumentu z żadnym innym w czarnym kolorze, napisy srebrne. Klucze niklowane tak jak cały metalowy osprzęt, firmy GOTH. Nakładka palisandrowa z okrągłymi markerami.Nie jest to charakterystyczny element JEMa, bo jak pamiętamy te gitary mają na gryfie wzór drzewa życia, a raczej wijącej się przez całą nakładkę gałązki. Progi średniej grubości W/6105 (znawcy i numerolodzy wiedzą o co chodzi) bardzo dokładnie nabite, a raczej perfekcyjnie wpasowane, przez co gryf prowadzi rękę sam. A gitara stroi rewelacyjnie! Aż chce się „ZWAIOWAĆ” i polecieć z szybkością mistrza. Od spodu gryf jest przykręcany czterema śrubami a jest sklejany z trzech elementów, pomiędzy którymi wklejona jest cienka jak liść warstwa jakiegoś, myślę twardego drewna może mahoniu (producent nie opisał jakie to drewno). Jest to element utwardzający całą konstrukcję. Na końcu od spodu przykręcona jest blokada strun, bo jak wiadomo JEM ma ruchomy mostek typu FLOYD ROSE. Gryf jest spasowany rewelacyjnie.Trzyma się go wspaniale. Nie należy do grubych, ale też nie jest cienki jak w moim żółtku, czyli starym modelu. W katalogu występuje pod tajemniczym określeniem 3pc JEM neck!
Ta gitara ma w sobie coś niesamowitego. Jest inna niż poprzednie JEMY, ale nie gorsza i śmiem twierdzić, że to najlepszy instrument, jaki miałem w życiu w ręce i nie, dlatego, że jestem szczęśliwym jego posiadaczem,ale po prostu to prawda!!!
Do korpusu, a raczej do wspomnianej już płytki, przykręcone są najpopularniejsze chyba na Świecie trzy przetworniki - DiMarzio. Dwa humbakery BREED przy mostki i gryfie i jeden singlowy pośrodku. Całość łączy pięciopozycyjny fenderowski przełącznik z dwoma potencjometrami jeden od barwy – ten na dole, drugi od głośności – ten przy przetworniku.
Oto przykłady dźwiękowe. Barwa clean: Barwa distortion: I przykładowe zagrywki na kanale czystym na poszczególnych kombinacjach przystawek: W ramach bonusu dołączam fragment utworu NYC z mojej
solowej płyty "Drzewa" - partia gitary została nagrana na testowanym
modelu. Mostek
Pozostała nam jeszcze ocena mostka. Jest to
najwygodniejszy mostek na świecie tzw. niskoprofilowy. Wykonany jest
bardzo dokładnie, dopracowany w każdym szczególe. Jest to
unowocześniona wersja słynnego EDGE. Ten nazywa się EDGE PRO BRIDGE
.Można wywijać nim każdą ewolucję bez strachu o strojenie! Nie ma mowy
o żadnym rozstrajaniu się! Po dokładnym ustawieniu sprężyn nic nie ma
prawa się stać. Piszę o regulacji sprężyn, bo ja gram w D i musiałem
sprężyny bardziej naciągnąć, żeby trzymały strój. Jest to normalne
zabieg przy takiej operacji. Po wyciągnięciu gitary z futerału
pierwszego dnia gitara stroiła i można już było dokonywać poważnych
nagrań bez żadnego stresu! Podsumowanie
Wojciech Hoffmann
Dystrybutor: Interton
|
Kontaktjeśli brakuje Twoim zdaniem testu jakiegoś urządzenie bądź instrument, napisz do nas: LogowanieNajpopularniejsze testy
Popularne testy on-line
NAPISZ DO NAS! Jeśli brakuje w naszym wortalu testu instrumentu bądź sprzętu muzycznego którego szukasz, napisz do nas! Postaramy się przetestować urządzenie i opublikować test. |





Mam nieprawdopodobną wręcz przyjemność zająć i bawić się najnowszą
gitarą sygnowaną przez mojego mistrza – niejakiego Stefka Vai’a. Jest
to japońska gitara JEM77BRMR o niewiarygodnym wyglądzie. Ma bowiem
wygląd gitary wyciętej z lustra! Tak, to cacko lśni jak kryształowe
lustro i uwierzcie mi, że można się w nim przeglądać jak w lustrze. Raz
nawet goliłem się, korzystając z lśniącego korpusu ;)




Pierwsza pozycja przełącznika
to typowy odjazd rockowy z dużym mięsem i średnim basem - ustawiony na
10 daje ciepło brzmienia i dużą selekcję oraz łatwość sprzęgania i
utrzymywania sustainu. Z każdym obniżaniem poziomu głośności gitara
brzmi szlachetniej, aż do perłowego czystego żyletkowego brzmienia!
Dotyczy to dokładnie każdej przystawki. Położenie drugie to połączenie
humbackera przy mostku i singla ze środka. I tutaj charakterystyczna
barwa Janka Borysewicza. Znawcy wiedzą o co chodzi. Środek to pełna
średnica i duży drut czyli dość krótki, ale metaliczny dźwięk. Dobre do
funky. Następne położenie to singiel i przetwornik przy gryfie. I tu
też Janek Bo, tylko z większym basem. No i ostatnie położenie to
humbacker przy gryfie. Ciepła hendrixowska barwa. Można pograć bluesa
jak Stevie Ray Vaughan. Jest to przepiękna barwa do grania właśnie
takich romantycznych długo ciągnących się solówek. Ale jak już wyżej
wspomniałem to nie FENDER i takim też nigdy nie będzie bo to IBANEZ,
który jest gitarą przeznaczoną do bardzo konkretnego rockowego,
mocnego, a w szczególności - solowego grania. 
Podsumowując jest to rewelacyjny instrument. Wszystko tu gra w
najmniejszych szczegółach i nawet cena jest adekwatna do jakości i wagi
tego cacka. No cóż za dobre rzeczy trzeba zapłacić dużo. Dużo bo około
10tyś zł. Ale wierzcie mi – WARTO!!! I nie ma co się już więcej
rozdrabniać. Ocena jest tylko jedna - bardzo dobra!!!


















