VOX Valvetronix ToneLab06.03.2004 Testy on-line - sprzęt gitarowy
Joachim Krukowski
Muszę przyznać, że urządzenia firmy VOX kojarzyły mi się dotychczas z typowym sprzętem gitarowym, o raczej niemałych gabarytach ;) Tymczasem ToneLab to zderzenie dwóch światów, rzeczywistego, z prawdziwej krwi i kości oraz... duszy lampy (a jakże!) i jednocześnie cyfrowego procesora DSP, przenoszącego dźwięk w iście wirtualny świat. Po nowych modelach procesorów Line6 POD, czy podobnych wirtualnych wzmacniaczach tworzonych w magicznych urządzeniach DigiTech czy Yamaha zazwyczaj mogłem się czegoś określonego spodziewać - te firmy zawsze były do przodu z nowinkami, zawsze robiły coś nowego, jednak zawsze z zachowaniem własnej stylistyki brzmieniowej. Co zatem można oczekiwać od klasyka sprzętu gitarowego, który swoim nowym produktem wciska się pomiędzy firmy żądne nowocześnie myślącego klienta? Mnie to bardzo zaciekawiło. Czy VOX pokaże innym, kto na tym rynku dalej rządzi? A może będzie porażka? Może ta słynna ze wzmacniaczy vintage fabryka nie będzie umiała nadążyć za nowoczesnymi trendami? To właśnie mam zamiar sprawdzić ;)
Czerwony wyświetlacz wraz z przyciskami zarządzającymi presetami i
konfiguracją pracy spełnia także rolę wskaźnika prostego tunera. Dolna część efektu jest już dużo przyjaźniejsza z punktu widzenia obsługi klasycznego wzmacniacza. Znajdziemy tutaj tylko dwa przełączniki brzmień i siedem pokręteł regulujących barwę dźwięku i wzmocnienie. Pierwszy przełącznik umożliwia wybór jednego z szesnastu modeli wzmacniaczy, w większości są to modele angielskich „piecyków” jak AC15, AC30 (to oczywiste, że firma VOX dodała te modele do symulacji ;)), jest kilka nowszych, nazywanych tutaj UK’80 czy UK’90, ale też nowoczesne, jak np. US HIGAIN.
Drugi przełącznik służy do wyboru symulacji kolumny, od małej TWEED
1x12 do dużych 4x12 (dziesięć modeli symulacji + tryb OFF, czyli bez
symulacji „paczki”).
Tylny panel to gniazda wyjściowe wraz z potencjometrem poziomu sygnału, przełącznik LINE/AMP, wspomniane wcześniej wyjście S/P DIF (optyczne), przyłącze VOX BUS (dla dedykowanego firmowego sterownika nożnego), MIDI IN/OUT, wyłącznik STANDBY/ON oraz gniazdo zasilania.
Z przodu obudowy znajdziemy tylko wejście dla instrumentu i wyjście słuchawkowe. Włączyłem urządzenie, podłączyłem do karty komputera
w celu ewentualnego nagrania próbki i „na szybko”, wręcz bez
nastrojenia gitary zacząłem przeszukiwać presety. Brzmienie
odsłuchiwałem na słuchawkach włączonych bezpośrednio do ToneLab’a.
Pierwsze wrażenie – dźwięk „na linii” był dość ciemny, zbliżony do
brzmienia wytwarzanego w podobnych urządzeniach, jak np. POD. Zmusiło
mnie to do kręcenia gałkami i rozjaśniania dźwięku.
Moja opinia właściwie będzie krótka: jest to z pewnością jedno z najlepszych (jak dla mnie – chyba najlepsze) urządzeń tego typu na rynku. Najważniejsze – czyli brzmienie! Tak nasyconego dźwięku, o sporej dynamice, jasnego, ale jednocześnie czystego, gładkiego, o chropowatych, ale zarazem nie bzyczących przesterach już dawno nie słyszałem grając tylko przez linie, bez dodatkowego nagłośnienia głośnika gitarowego. Do tego dochodzą bardzo dobrej jakości efekty. Nie takie jak, Lexicon czy TC, ale te właściwe dla gitarzysty. I te najbardziej potrzebne - bez zbędnych wymysłów, jak kosmiczne SFX filtry czy modulatory. Bardzo fajnie brzmi symulator głośnika. Słychać wyraźnie niskie rezonanse i buczenia kolumny głośnikowej, jak i bardzo szerokie pasmo przenoszenia w dolnych granicach. Bardzo interesujący dźwięk daje układ imitujący brzmienie akustycznej gitary. Jest to co prawda sound dość mocno „piezoelektryczny”, ale brzmienie jest wystarczająco naturalne, by dało się wykorzystać w praktyce, gdy pod ręką brak prawdziwej gitary elektroakustycznej. Kolejna rzecz na plus, to rozmieszczenie regulatorów i „analogowa” prostota obsługi, a więc to, co będzie cenić każdy prawdziwy gitarzysta, nierzadko bojący się wszelkich cyfrowych wynalazków (często niespełniających oczekiwań muzyka!). To nie tylko ułatwia, ale i przyśpiesza poszukiwanie pożądanego brzmienia. Wszystko to wróży sukces, a sam produkt jest w mojej skromnej opinii na pewno zagrożeniem dla podobnych urządzeń produkowanych przez konkurencyjne firmy.Niespecjalnie podobał mi się tuner chromatyczny. Pozwala on na kalibrację tonu „A” w zakresie od 438Hz do 445Hz, niemniej sposób wskazań nie jest moim zdaniem dość precyzyjny. Tutaj klasyczne wskazówkowe urządzenia wydają się być lepsze. Jak już wcześniej napisałem, nie jest to urządzenie adresowane bezpośrednio na scenę. Dla potrzeb gry live jest jednak stworzona przez producenta wersja urządzenia VOX ToneLab SE bardziej rozbudowanego, posiadającego więcej regulatorów nożnych (m.in. dwa wbudowane pedały regulacyjne), choć bez wyjścia S/PDIF. Należy dodać, że producent umożliwia ściągnięcie ze swojej witryny edytora brzmień sterującego ToneLab’a via MIDI. Program jest bardzo prosty w obsłudze i w zasadzie wystarczy spojrzeć na zamieszczony screen, by było wszystko wiadomo. Póki co VOX to VOX, firma jak była wielka, taką jak na razie pozostanie. I całe szczęście dla nas. Wkraczając na rynek z procesorami gitarowymi, VOX nie musi się chyba obawiać konkurencji. Nie widzę specjalnie konkurencji dla Tonelab’a w tej klasie urządzeń. Jeżeli miałbym wrócić do czynnego grania, lub choćby tylko do ćwiczeń z instrumentem, z pewnością pomyślałbym o Valvetronix Tonelab. Na pewno nie zastąpi on dużego wzmacniacza (przynajmniej nie we wszystkich sytuacjach), ale z pewnością znakomicie wzbogaci nagrania realizowane i w domowych studiach, i w profesjonalnych. W moim studiu podpieraliśmy się niekiedy POD'em XT - kto wie? Może czas na zmianę? ToneLab daje z pewnością profesjonalny i chyba zadowalający każdego wykonawcę czy realizatora końcowy efekt brzmieniowy. ToneLab okaże się przy tym dużo wygodniejszy w praktyce od wzmacniacza z kolumna gitarową. A jeśli do tego dystrybutor zadba o stałą dostępność efektu w sklepach muzycznych, to wróżę całkiem udana karierę tego - było nie było dość drogiego procesora. Dystrybutor: MegaMusic
|
Kontaktjeśli brakuje Twoim zdaniem testu jakiegoś urządzenie bądź instrument, napisz do nas: LogowanieNajpopularniejsze testy
Popularne testy on-line
NAPISZ DO NAS! Jeśli brakuje w naszym wortalu testu instrumentu bądź sprzętu muzycznego którego szukasz, napisz do nas! Postaramy się przetestować urządzenie i opublikować test. |





Choć nie gram czynnie od kilku lat, od czasu do czasu biorę do ręki
instrument. Zwykle ograniczam się do rozwiązania jakiegoś problemu
aranżacyjno-harmonicznego, ale ostatnio coraz częściej chwytam za
gitarę w celu sprawdzenia wzmacniacza czy procesora efektów. Tak też
było tym razem. Dawno jednak na test nie czekałem z takim
zaciekawieniem – miał to być prawdziwy VOX! Uprzedzając fakty - dawno
też nie miałem takiej przyjemności podczas testowania sprzętu... Logo
VOX wywołuje u mnie daleko posunięty respekt. Jest to wszak klasyczna
marka znana z jakości, charakterystycznego brzmienia, a przede
wszystkim kojarzona z wielkimi sławami jak The Beatles czy Brian May.
Dla przykładu, taki mały gitarowy wzmacniacz VOX AC30 uczestniczył w
nagraniu niejednego światowego hitu! I nagle otrzymuję do testu coś, co
ma zagrozić pozycji słynnego gitarowego POD'a - symulator brzmień
kilkunastu wzmacniaczy, kolumn i na dokładkę kilka klasycznych efektów
potrzebnych zazwyczaj gitarzyście. A wszystko to w jednym małym
pudełeczku nazywającym się VOX Valvetronix ToneLab.
W pudełku oprócz samego ToneLab’a znajdowały się zasilacz sieciowy i
instrukcja obsługi. Wystarczył pierwszy rzut oka na urządzenie, by po
wyglądzie domyślić się, iż produkt nie jest adresowany na scenę.
Metalowa obudowa o wymiarach ok. 320x210x55mm nie jest w ogóle
przystosowana swoim kształtem do ochrony elementów regulacyjnych,
umieszczonych wprost na wierzchu. Jak się za chwilę okaże – urządzenie
jest wyposażone w wyjściowe złącze cyfrowe S/PDIF OUT, a to raczej też
nie jest opcja wykorzystywana często na koncertach (przynajmniej wśród
gitarzystów). Na wierzchniej płycie, obok widniejącego logo firmy i
nazwy produktu, pod niewielką szybką widać lampę 12AX7EH. Jest to
trioda, znana na starym kontynencie jako ECC83, tym razem w wersji
amerykańskiej produkcji Elektro-Harmonix. Wnętrza tych lamp są
wytwarzane w fabryce w Rosji. Poniżej znajdują się elementy regulacyjne.
Przełączniki i gałki (wzorowane na styl vintage) chodzą bardzo lekko,
bez jakichkolwiek zacięć, czerwony display, diody i podświetlane
przyciski są bardzo wyraźne.
Sekcja efektów modulacyjnych, jak CHORUS, FLANGER, PHASER, TREMOLO,
ROTARY wyposażona jest w diody świecące wskazujące jeden z włączonych
efektów oraz przycisk do przełączania się pomiędzy tymi efektami.
Podobnie efekty DELAY, TAPE ECHO, MULTI HEAD (symulacja taśmowej
trzygłowicowej tzw. kamery pogłosowej) – każdy z nich ma swoją diodę
LED, sygnalizującą obecność efektu w torze audio. Oprócz przycisku
wyboru efektu jest jeszcze przycisk TAP/HOLD sterujący pracą efektów
opóźniających. Blok REVERB z najbardziej typowymi dla gitary trzema
efektami pogłosowymi SPRING, ROOM i PLATE. Do regulacji specyficznych
parametrów wszystkich wcześniej wymienione efektów służą trzy wspólne
gałki.


























