Sonodyne SM 200 Ak - 2-drożne aktywne monitory bliskiego pola 250 W RMS z 8” dołem27.07.2011 Testy on-line - monitory studyjne
Radek Barczak
Mieliśmy w testach najmniejszy model Sonodyne SM50Ak – spodobały się nam za to, że... nie udawały większych monitorów :-) Nie miały wysilonego dołu, więc środek był precyzyjny. I był. Bo monitory grały bez preferowania któregokolwiek z pasm, bardzo rzetelnie, prawdziwie, równo. W pierwszym kontakcie mogły się wydawać nieco „głuche”, ale rewelacyjnie sprawdziły się przy monitorowaniu nagrań oraz przy długotrwałym miksowaniu. Nie męczyły słuchu i można było na nich pracować komfortowo cały dzień. A to rzadkość... Model SM200Ak to inna klasa zawodnika. Celują w klasę profesjonalnych monitorów z 8” dołem, przy czym cenowo plasują się sporo poniżej polskich monitorów APS AEON i niemieckich ADAM A8X. Czy w tej kategorii Sonodyne SM 200 Ak mogą zawalczyć z bardziej renomowanymi europejskimi konkurentami? Konstrukcyjnie Sonodyne nawiązuje w pewnym stopniu do monitorów Genelec, przy czym obudowa jest wykonana z wielowarstwowej płyty MDF obrabianej CNC. Przekłada się to na pokaźną wagę monitorów – każdy waży 20 kg! Ale ma również wpływ na sztywność konstrukcji – płyta czołowa ma podwójną grubość 36 mm. Powierzchnia jest wykończona matowym lakierem, niezbyt odpornym na zarysowania. Nieregularny kształt o podstawie trapezu wpływa na minimalizację rezonansów wewnątrz obudowy. Wnętrze jest wyłożone warstwą materiału dźwiękochłonnego. Projektanci zastosowali płaski szczelinowy otwór bass-reflex umieszczony z tyłu obudowy. Bass-reflex jest natrojony na częstotliwość 55 Hz. Ustawiając monitory blisko ściany – a wiadomo, jakie warunki panują w naszych domowych studyjkach :-) – może to skutkować problemami w kontrolowaniu równomierności najmniejszych częstotliwości. Dlatego producent wyposażył monitory w analogowe filtry, których konstrukcja jest oparta na wzmacniaczach operacyjnych. Pozwalają one osłabić dolne pasmo filtrem półkowym @100 Hz o -2 dB, -4 dB lub -6 dB. Monitory wyposażono również w filtr dolnozaporowy @70 Hz o nachyleniu 6 dB/okt. Który można uaktywnić w konfiguracji z subwooferem. Przy zauważalnej dbałości o dopracowanie konstrukcyjne zaskakuje nieco fakt, że elektronika nie została umieszczona w oddzielnej komorze. W trakcie pracy okazał się jednak, że nie miało to (prawdopodobnie) słyszalnego negatywnego wpływu na pracę monitorów. Monitory są wyposażone w dwie końcówki mocy zbudowane na wysokiej klasy niskoszumnych wzmacniaczach operacyjnych. Dolne pasmo napędza końcówka o mocy 150 W RMS, zaś górne pasmo o mocy 100 W RMS. Uwagę zwraca rozbudowany system prowadzenia zasilania z transformatora toroidalnego niezależnie do każdej końcówki i solidne zabezpieczenia. Elektronika jest wyposażona w zabezpieczenia przeciwprzeciążeniowe, filtr przeciwzakłóceniowy RFI oraz termiczne. Tylna płyta to ciężki odlew z radiatorami mający za zadanie odprowadzać skutecznie ciepło powstające podczas pracy końcówek. Przetwornik wysokotonowy o średnicy 1” z kopułką tytanową umieszczono w specjalnie wyprofilowanym falowodzie. Odpowiedniemu kształtowi falowodu monitory zawdzięczają dobrą efektywność w odchyleniach od osi. Użytecznie precyzyjny dźwięk mamy w zakresie ±15° odchylenia poziomego, a to pozwala na komfortową pracę bez ryzyka, że poruszenie się w fotelu zaburzy obraz dźwiękowy.
Pasmo między przetwornikami jest dzielone za pomocą filtru 4. rzędu Linkwitz Riley o nachyleniu 24 dB/okt. na częstotliwości 1,7 kHz. Takie zestrojenie nie obciąża zbytnio 8” przetwornika dolnopasmowego i nie wymusza na nim pracy w zakresach, dla jakich nie został stworzony :-) Przetwornik niskotonowy ma membranę wykonaną z kompozytowego kewlaru, co daje z jednej strony sztywność i niewielkie zniekształcenia, z drugiej wytrzymałość. Kołnierz gumowy jest dość elastyczny, ale skok membrany niespecjalnie głęboki, choć przy poziomach maksymalnych można zmusić membranę do ponad centymetrowego skoku... Szczelinowy bass-reflex jest nastrojony na częstotliwość 55 Hz. Choć jego powierzchnia we wnętrzu nie jest gładko wykończona, nie wprowadza żadnych artefaktów do brzmienia. Do monitora można doprowadzić sygnał za pomocą symetrycznego złącza XLR – w zapowiedziach nadesłanych do nowości rok temu z okładem, producent informował o wyposażeniu tego modelu w złącza XLR oraz jack 1/4”... W wersji produkcyjnej tego złącza nie ma. Jest za to złącze LINK (symetryczne XLR) pozwalające wyprowadzić sygnał bądź do subwoofera, bądź do kolejnych zestawów głośnikowych. Włącznik zasilania znajduje się z przodu, podobnie jak potencjometr regulacji poziomu wzmocnienia. Niestety, bez zaskoków, działający płynnie. Oczywiście nie jest to wielki problem, niemniej... producent mógłby przyjąć sugestie zawarte w różnych testach w nośnikach branżowych i zamontować skokowy regulator, co pozwoliłoby na perfekcyjną kalibrację głośności. Oczywiście, jest w tym trochę dziennikarskiego czepiania się, bo jaki to problem ustawić identyczny poziom wzmocnienia :-) Ale... wszak dążymy do perfekcji :-D
I tu docieramy do sedna. To, że są wydajne końcówki – nieźle. To że mamy niezłe głośniki – fajnie. Że obudowa jest spora – OK. Ale jak to gra?
Równo. Baaardzo równo. Z d-e-l-i-k-a-t-n-y-m podkreśleniem dolnego i górnego pasma. Nie można tego nazwać uśmiechem dyskoteki, bo wszystko dzieje się w granicach ±2 dB (!). Po prostu charakter brzmienia jest delikatnie konturowy. Ale środek jak najbardziej jest! Jest go po prostu nieco mniej, niż w moich APS AEON. Co ciekawe, pomiary wykazały znakomite sparowanie nadesłanej do testów pary monitorów. Raptem różniły się jedynie odchyleniem 1 dB w zakresie 800 Hz – 1500 Hz. A poza tym równo w całym zakresie. W monitorach za 5000 zł! Ale to nie jedyne zalety testowanych monitorów. Sonodyne SM200Ak są bardzo dynamiczne, zwłaszcza w dole pasma nie kompresują dźwięku. Kewlarowa membrana nie ma zbyt dużego skoku, ale jest podatna na impulsy. Porównując do moich APS AEON bas wybrzmiewa nieco dłużej (co zaletą nie jest), ale w kwestii dynamiki w sposób bardziej selektywny oddaje obraz dźwiękowy. W mniejszym stopniu przetwornik „skleja” gitarę basową, niskie partie fortepianu i stopę. Pokazuje większy ambitus i indywidualność impulsów. A to już zaleta. Oczywiście, dobór charakterystyki pacy przetwornika niskotonowego to zawsze wynik kompromisu. Konstruując monitory, których przetwornik 8” ma grać od 35 Hz do 1,7 kHz należy się liczyć z tym, że jest to wymuszanie nienaturalnej pracy takiego układu. Nie jest dziełem przypadku, że subbasy – o znacznie większej średnicy – w systemach koncertowych grają w zakresie do 80 Hz bądź 120 Hz... I też przetwarzają pasmo od 35 Hz! A tu mamy do czynienia z monitorem studyjnym z 8” dołem, który sobie radzi z częstotliwością i 35 Hz, i 1500 Hz! Należy pochylić głowy przed kunsztem konstruktorów... Analizując pasmo przenoszenia w dole mamy delikatne podparcie na częstotliwości rezonansowej szczeliny bass-reflex. Natomiast głośnik schodzi naprawdę nisko. Grając, a nie świszcząc czy dmuchając tunelem bass-reflex. Porównując do moich APS AEON bas jest reprezentowany na identycznym poziomie, równie nisko, może nawet nieco efektywniej w okolicach 33 – 40 Hz. Jedyną różnicą jest nieco inny charakter tego basu. W Sonodyne SM200Ak bas brzmi... lepiej. Pełniej. Tylko pytanie, czy prawdziwie? Pod względem dynamiki na pewno jest lepszy, pod względem realności wybrzmienia bardziej przypomina wysokiej klasy sprzęt hi-fi. Bo dźwięk jest nieco „podkolorowany”. Nie jest to jakaś tragiczna różnica, ale jest. W każdym razie, gdy w trakcie testów przychodził do mnie klient na odbiór miksu, zdecydowanie wolałem korzystać jako odsłuchu z Sonodyne SM200Ak :-) Współczynnik zadowolenia z brzmienia po przesłuchaniu miksu na testowanym monitorach był z punktu wyższy. Z pełną odpowiedzialnością mogę stwierdzić, że testowane monitory są bardziej niż przeciętna w klasie monitorów z 8” dołem odporne na złe warunki akustyczne. Niskie częstotliwości nie są wyżyłowane dzikimi nastawami korekcji, są uzyskane naturalnie. Bass-reflex pełni rolę pomocniczą, a nie kreującą. Dzięki temu Sonodyne SM200AK mimo usytuowania wylotu bass-reflex z tyłu obudowy nie powinny sprawiać kłopotu pod warunkiem zachowania pewnej odległości od ściany. W gorszych warunkach akustycznych przydadzą się skutecznie działające filtry pozwalające osłabić najniższe pasmo. Środek pasma nie budzi zastrzeżeń, mimo że jest delikatnie cofnięty (1 – 1,5 dB w stosunku do APS AEONów). To akurat w warunkach domowego studia jest zaletą, gdyż spore problemy dotyczące akustyki są właśnie z zakresem niskiego środka. Zmiany w korekcji są słyszalne już w zakresie 0,5 dB. Sonodyne SM200Ak są bardzo dokładne. I czytelne. Łatwo się na nich ustawia plany dźwiękowe, bo dźwięk jest bardzo przestrzenny i głęboki. Co ciekawe, monitory te nie wymagają długiej nauki, bo grają naprawdę równomiernie. Bardzo dobrze zachowują się zarówno przy niskich poziomach głośności, jak przy pełnej mocy. Przetwornik niskotonowy ma naprawdę spory zapas mocy!, choć przy przebasowanych nagraniach zniekształcenia w niskim paśmie zauważalnie się zwiększają. Ale to akurat nie jest dziwne. To naturalna kolej rzeczy. Miksowanie na monitorach Sonodyne SM200Ak jest przyjemne. Górka nie jest przejaskrawiona, acz czytelna. Przy dłuższej pracy można ewentualnie osłabić przetwornik wysokotonowy filtrem -2 dB, ale trzeba wówczas uważać, by nie wyprodukować za ciemno brzmiącego materiału :-) Transjenty są detalicznie czytelne, punktualne, nawet najdrobniejsze niuanse są przez przetwornik z tytanową kopułką reprodukowane rzetelnie. Monitory są głośne. Nawet bardzo głośne. Zaryzykuję twierdzenie, że nadają się nie tylko do pracy w bliskim polu, ale również w średnim. Wówczas tworzą szczególnie plastyczny obraz stereo, choć również w bliskim polu lokalizacja kierunkowa jest bardzo dobra. Świetnie brzmi na Sonodyne SM200Ak muzyka klasyczna, fortepianowa i jazz – tak gotowe nagrania, jak miksowane sesje. Falowód jest niezwykle efektywnie zaprojektowany i ma ewidentny wpływ na wrażenie „otoczenia” dźwiękiem. Moje APS AEONy grają bardziej „wprost”. Są równie precyzyjne, ale... jakby w mniejszym ambitusie. Dobrze miksuje się też dynamiczne odmiany rocka. Duża selektywność brzmienia pomaga również przy skomplikowanych miksach z dużą ilością instrumentów elektronicznych i partiami syntezatorów programowych. Na każdym kroku uwagę zwraca naprawdę duża dynamika testowanych monitorów. Bardzo dobrze Sonodyne SM200Ak sprawdzają się również przy pracach masteringowych dając wyrównaną kontrolę nad pełny, pasmem i spory zapas dynamiki. Wręcz, do masteringu te monitory są lepsze od moich APS AEONów... Głównie dzięki otwarciu górki i delikatnie podkreślonej, ale o szerokim ambitusie, podstawie basowej. Zwłaszcza w przypadku dołu mocno pracująca kewlarowa membrana daje spore możliwości kontroli nad dźwiękiem.
Do testów dostarczył: MBS Pro
TAGI: Sonodyne SM200Ak, aktywne monitory z 8” dołem, jakie monitory polecacie do domowego studia, dobre monitory aktywne do dance i muzy elektronicznej, jakie monitory grają nisko?, tanie i dobre monitory studyjne, jakie monitory studyjne wybrać?
|
Kontaktjeśli brakuje Twoim zdaniem testu jakiegoś urządzenie bądź instrument, napisz do nas: LogowanieNajpopularniejsze testy
Popularne testy on-line
NAPISZ DO NAS! Jeśli brakuje w naszym wortalu testu instrumentu bądź sprzętu muzycznego którego szukasz, napisz do nas! Postaramy się przetestować urządzenie i opublikować test. |




Ktokolwiek interesuje się sprzętem studyjnym, musiał już usłyszeć o indyjskiej marce Sonodyne. Mniejsze modele spotkały się z pozytywnym przyjęciem na całym świecie, m.in. bardzo wymagającym brytyjskim rynku. Czy duży model z 8” przetwornikiem również ma szanse zdobyć popularność?









Jestem od 5 lat z okładem zadowolonym użytkownikiem APS AEON. Sonodyne SM200Ak lekko zbiły mnie z tropu... Praca na nich nie wymagała ode mnie „przyzwyczajania się” i szczególnego osłuchiwania... Mimo delikatnie innego charakteru brzmienia, SM200Ak są narzędziem, któremu od razu jestem w stanie zaufać. Charakter brzmieniowy tych monitorów nieco przypomina znacznie droższe Mackie HR828 mkII. W ogóle, SM200Ak mimo swej niezwykle korzystnej ceny mierzą raczej w konkurencję z droższymi modelami monitorów. Gdybym dzisiaj miał podejmować decyzję o zakupie, testowane monitory miałyby u mnie duże szanse. O ile ADAM A8X sprawiły na mnie wrażenie przebasowanych i zbyt konturowych, to Sonodyne SM200Ak bronią się w konfrontacji z APS AEON w wielu aspektach, w niektórych wręcz wygrywając. Oczywiście, patriotyzm bierze górę :-) i póki co raczej nie zamienię AEONów na SM200Ak, ale szykując się do powiększenia reżyserki z dużym zainteresowaniem będę czekał na nowe 3-drożne monitory od Sonodyne SM300A. Jeśli będą prezentować podobną kulturę pracy co SM200Ak, kto wie... Może staną w moim nowym studyjku w średnim polu? A Sonodyne SM200Ak polecam gorącej uwadze wszystkim szukającym równo grających, dynamicznych monitorów o szerokim paśmie. Są interesującą alternatywą na rynku dużych monitorów studyjnych.






















