Dynaudio Acoustic BM5A mkII - profesjonalne aktywne monitory bliskiego pola z 7" dołem09.11.2010 Testy on-line - monitory studyjne
Stworzenie optymalnego środowiska odsłuchowego do pracy przy nagrywaniu i miksowaniu to bardzo trudne zadanie. A sercem każdego systemu odsłuchowego są monitory studyjne. To w znacznej mierze od nich zależy, jakie będziemy robić miksy. Jeśli ktoś z Was szuka rozwiązania absolutnie budżetowego, to nie zwróci uwagi na monitory Dynaudio BM5A. Ale jeśli ktoś buduje wysokiej klasy środowisko odsłuchowe i szuka precyzyjnego monitora bliskiego pola, zapewne obojętnie obok tego modelu nie przejdzie. Radek Barczak
I jeśli zdecyduje się na testy, to odpalając świeżo odpakowaną fabryczną parkę w pierwszej chwili... zwątpi. Ajjjj.... Ile to to ma góry! I to jest ten ceniony i chwalony monitor? Ten jeszcze ulepszony w stosunku do poprzednika??? No dobrze – dajmy tym monitorom szansę. Dynaudio cieszy się dobrą sławą. Topowe rozwiązania zdobyły popularność w profesjonalnych studiach, gdzie królują modele serii AIR oraz cenione M3A. Na rynku studiów domowych i monitorów bliskiego pola Dynaudio również ma wiele do zaoferowania. Prócz topowych modeli sterowanych cyfrowo serii AIR spore wzięcie ma właśnie BM5A, obecnie w wersji mkII – to tegoroczna nowość. Niemniej rynek studiów domowych został przetarty właśnie przez BM5A. Tajemnicą sukcesu Dynaudio jest przede wszystkim fakt, że wszystkie elementy produkują sami, od membran, głośników, przez obudowy aż po elektronikę. Na każdym etapie podstawowym kryterium jest jakość. Warto obejrzeć filmy z fabryki Dynaudio, by sobie uświadomić, z jaką machiną mamy do czynienia. Na bazie wieloletnich doświadczeń Dynaudio opracował technologię wytwarzania membran z polimeru magnezu krzemianowego dla przetworników nisko- i średniotonowych – niezwykle lekkich i trwałych. Konstrukcja membrany dzięki otworom w kopułce minimalizuje rezonanse. Dynaudio jest poza tym wierny jedwabnym kopułkom w głośnikach wysokotonowych. Wysokiej klasy sprzęt wymaga tzw. „wygrzania”. Hehe... jak to brzmi, wygrzania. Przyznam, że kiedyś mnie śmieszyło, jak słyszałem o „wygrzewaniu słuchawek” albo „wygrzewaniu głośników”. Bardziej mi to trąciło sektą audio-phi-lską :-). Jednak jakiś czas temu przekonałem się już, że monitory – zanim się je oceni – wymagają „przegrania”, czyli... tzw. wygrzania. Zanim głośniki uzyskają pełną sprawność, elementy mechaniczne muszą się dotrzeć i odpowiednio ułożyć. Efekt wygrzania jest zwykle taki, że górka staje się bardziej jedwabista, a dół bardziej miękki. Jak więc przystało na sprzęt profesjonalny, gdzie precyzja ma ogromne znaczenie, Dynaudio BM5A mkII trzeba wygrzać. Są różne szkoły i mity, jak to należy zrobić – czy sygnałami testowymi, szumami, czy... zwykłą muzyką. Jestem wyznawcą zasady, że najlepiej „wygrzać” monitory sygnałem z którym będą pracować na co dzień, czyli muzyką. Wstawiłem monitory do kumpla do studia (dobrze izolowane pomieszczenia w piwnicy), żeby co noc przez tydzień zapuszczał muzykę. Czyli żeby „wygrzać” monitory. Producent postawił w BM5A mkII na precyzję obrazu dźwiękowego – w końcu monitory studyjne nie służą do poprawiania nastroju słuchaczowi, a do wyłapywania najmniejszych nawet niedociągnięć w miksie. Charakterystyka brzmieniowa BM5A mkII pozwala określić brzmienie jako otwarte, jasne, nad wyraz precyzyjne i nieco konturowe. Ewidentnie testowany monitor należy do nowoczesnej szkoły monitorowej – w opozycji do klasycznej szkoły traktującej, że monitor powinien brzmieć możliwie liniowo (np. moje APSy AEON czy ostatnio testowane monitory Sonodyne SM-50Ak). Mamy więc w BM5A mkII nieznaczny brzuszek w dole, dołeczek w środku i podniesiony poziom powyżej 2 kHz. Za przetwarzanie dołu odpowiada 7” woofer zawieszony na gumowym kołnierzu. Charakteryzuje się relatywnie niewielkim skokiem, ale większym niż w poprzedniku (to jest zmiana na plus). Bas jest szybki i punktowy, bez zbędnego ogona, jest wyrównany i gra już od 65 Hz – niżej bas jest „dmuchany” z otworów bass-reflex umieszczonych z tyłu obudowy. To ogranicza nieco możliwość wykorzystania tych monitorów w niewielkich pokojach domowych studyjek, gdyż monitory powinny stać od ściany minimum metr-półtora. Stawiając je bliżej trzeba się liczyć z tym, że bas będzie mocniejszy, niż to zaplanował producent. Zresztą testowane monitory nie zostały zaprojektowane „dla wszystkich”. O ukierunkowaniu na wymagającego profesjonalnego użytkownika świadczy choćby fakt, że mamy tylko jeden typ wejścia – standard na rynku pro, czyli XLR (brak złącza jack 1/4” czy cinch). Nie ma również potencjometru głośności, jest tylko tłumik PAD -10 dB. Pasmo cięte jest na 1.5 kHz bardzo łagodnymi filtrami o nachyleniu 6 dB/oktawę. Trzeba oddać producentowi, że na przejściu nie mamy problemów fazowych. Ciekawe, jak to zrobili przy tak łagodnym filtrze... Wiadomo, że oba przetworniki są umieszczone w aluminiowym odlewanym kołnierzu, a w przypadku przetwornika wysokotonowego ów kołnierz pełni również rolę falowodu. Aluminiowe odlewy jako sztywniejsze od płyty MDF czy tworzyw sztucznych mają przy tym minimalizować rezonanse. Za przetwarzanie górki odpowiada nowy przetwornik o średnicy 1.1” - Dynaudio D-281 z 4-milimetrową cewką aluminiową chłodzoną ferrofluidem. Charakterystyka nowego tweetera wybiega poza 20 kHz i sięga 21 kHz, przy czym od 12,5 kHz poziom sygnału się podnosi, co daje bardzo otwarte, przestrzenne i kipiące szczegółami brzmienie. W zakresie 8 kHz – 9,5 kHz jest niewielki dołek (spadek efektywności) na który trzeba zwrócić uwagę przy miksowaniu, gdyż to są częstotliwości niebezpieczne dla wszystkich essssów i syków. W sumie przyjmując 1 kHz jako punkt odniesienia nierównomierności mieszczą się w zakresie -3 dB/+5 dB przy czym w górze mamy +5 dB, a w dole @80 Hz – 3 dB. Usytuowanie w pobliżu ściany sprawia, że efektywnie dół pracuje przy spadku -3 dB już od 60 Hz, ale traci nieco na precyzji. Ale tylko nieco. Dynaudio BM5A mkII są monitorami bliskiego pola. Tak ukształtowana charakterystyka doskonale sprawdza się przy wielogodzinnej pracy nad miksami. Dzięki świetnie słyszalnym transjentom, które są odtwarzane z niezwykłą w tej klasie cenowej precyzją, poziom głośności nie musi być wysoki. A to nie będzie męczyć słuchu. Do tego należy podkreślić minimalny – po prostu niesłyszalny – poziom zniekształceń.
Bardzo dobra jest stereofonia, świetnie kontroluje się plany dźwiękowe. Bardzo dobrze jest również kontrolowany pogłos. O precyzji rekreacji dźwięku niech świadczy to, że przy miksowaniu słuszalne są zmiany np. tłumika wybranego kanału o 0.1 dB, podobnie z nastawami korekcji. Dźwięk BM5A mkII kompletnie nie jest kompresowany. Jedno oczywiście trzeba zaznaczyć – tych monitorów (jak każdych zresztą) TRZEBA się nauczyć. Mogę powiedzieć, że testowane monitory poznałem dosyć dobrze. Przez ponad 2 miesiące trwania testu miksowałem m.in. akustyczny koncert zespołu 4 SZMERY (grającego utwory AC/DC), jaki został zarejestrowany w Muzycznym Studiu Trójki im. Agnieszki Osieckiej (koncert był transmitowany na antenie Trójki). Przyznam, że Dynaudio BM5A mkII doskonale wspomogły moje APSy ułatwiając szczególnie pracę nad gitarami akustycznymi oraz na etapie... masteringu do kontroli zwłaszcza najwyższego pasma. Oto efekt końcowy zgrania i mastera. 4 szmery / AC/DC - Problem Child - koncert unplugged
Jest jeszcze jedna ciekawostka - gdy sprawdzałem dane techniczne zdziwiłem się, że te monitory mają dwie końcówki o mocy zaledwie 50 W RMS (90 W w szczycie), tak na górkę (i to rozumiem) jak na dół (tego nie rozumiem...). Miałem spore obawy, że monitory będą... ciche. Ale okazało się, że Dynaudio BM5A mkII mają wręcz genialną efektywność – Max SPL z 1 metra w szczycie sięga 117 dB! Na rynku monitorów studyjnych to wynik znamienity. W efekcie Dynaudio BM5A mkII są tylko NIEZNACZNIE cichsze od moich APS AEONów, które mają przecież końcówki o łącznej mocy 220 W. Brawo. Dynaudio BM5A mkII zostały wyposażone w dodatkowe regulacje głośności końcówek – dół w zakresie +2 dB/0 dB/-2 dB, góra w zakresie +1 dB/0 dB/-1 dB. Dodatkowo jest filtr kompensujący efekt wzmocnienia średnich częstotliwości w przypadku ustawienia monitorów na konsolecie mikserskiej (0 dB/-2 dB/-4 dB). Ponadto mamy przełączniki dostosowujące poziom sygnału na wejściu (załączany tłumik PAD -10 dB oraz przełącznik +4 dB) oraz filtr dolnozaporowy, który może być wykorzystany przy podłączeniu monitorów do subwoofera (filtr @60 Hz i @80 Hz).
Do testów dostarczył: Audiostacja
|
Kontaktjeśli brakuje Twoim zdaniem testu jakiegoś urządzenie bądź instrument, napisz do nas: LogowanieNajpopularniejsze testy
Popularne testy on-line
NAPISZ DO NAS! Jeśli brakuje w naszym wortalu testu instrumentu bądź sprzętu muzycznego którego szukasz, napisz do nas! Postaramy się przetestować urządzenie i opublikować test. |












Testowane monitory mają sporo zalet. Nie są absolutnie genialne, ale oferują doskonałą relację cena/jakość. A to sprawia, że Dynaudio BM5A mkII są bardzo interesującą propozycją. Wprawdzie nie pozwalają na pełną kontrolę dolnego pasma – trzeba się wspomagać słuchawkami bądź subwooferem, ale od tych 65 Hz uczciwie można pracować nad dźwiękiem. Dla większości współczesnych produkcji konturowość brzmienia nie będzie wadą, a zaletą. No a górne pasmo jest już bardzo istotną zaletą tego modelu. Monitory mimo zainstalowania 7” przetwornika nie są zbyt duże – bardziej idą w głąb, a nie na boki, więc na większości biurek ambitnych domowych studyjek zmieszczą się idealnie. Dla zwolenników nowoczesnej linii monitorów takich modeli jak choćby Genelec 8040A, Focal CMS65 czy JBL LSR 4326P, testowane Dynaudio BM5A mkII są doskonałą alternatywą w znacznie lepszej cenie, niż odpowiedniki konkurencji. Stąd nagroda ekonomiczna - choć to nie całkiem sprzęt "ekonomiczny" :-) Jeśli macie możliwość przesłuchać te monitory – po uprzednim wygrzaniu, to gorąco polecam.






















