Reklama
Reklama

Royer R-101 - zawodowy mikrofon wstęgowy w przystępnej cenie

Testy on-line - mikrofony

Royer_R101_0

W świecie studyjnym niewiele jest mikrofonów, które w krótkim czasie zyskały tak wielką sławę. Zaczęło się w 1998 roku kiedy to David Royer przypomniał wszystkim o mikrofonach wstęgowych wprowadzając do sprzedaży kultowego już Royera R-121. Sprzęt zacny jednak nie na każdą kieszeń. Nie trudno zrozumieć poruszenie jakie miało miejsce po premierze R-101... ciekawi?

Michał Wasyl

 

Pierwszy bezpośredni kontakt z firmą Royer Labs miałem całkiem niedawno, bo na początku tego roku. Po raz pierwszy mogłem użyć kultowego R-121 podczas szybkiej sesji rockowych gitar. Przed paczką postawiłem duet - wstęgę i SM57. Fakt, nie było czasu na eksperymenty z ustawieniem, ale najprawdopodobniej minę miałem nietęgą jak usłyszałem rezultat. Wiedziałem, że R-121 będzie ciemny, ale aż tak?! Jeśli mi się średnio podoba, to co ze mnie za dźwiękowiec skoro jestem w opozycji wobec świata... kilka sekund później proporcje „pół na pół” chyba na zawsze rozwiały wszelkie wątpliwości - „jednak nie jestem głuchy, to działa!”. Z tym skromnym bagażem doświadczeń zbliżyłem się miesiąc później do najnowszego i zarazem najtańszego z rodziny Royera.

1 frot

Muszę przyznać, że jak dostałem na testy nowiuśkiego, czarnego Royera byłem bardzo podekscytowany. Już pierwszy kontakt utwierdza nas w przekonaniu, że wiemy za co płacimy. W niewielkiej walizeczce znajduje się mikrofon opatulony zamszowym woreczkiem i uchwyt elastyczny. Sam Royer robi potwornie dobre wrażenie - jest dosyć ciężki i naprawdę nie ma się do czego przyczepić w kwestii wykonania. Podobnie sprawa wygląda z uchwytem elastycznym, który po macoszemu traktowany jest nawet w dużo wyższej klasy zestawach studyjnych. W tym przypadku mocowanie odbywa się poprzez przykręcenie mikrofonu do podstawy uchwytu, sweet!

2 bottom

Trochę techniki
R-101 to pasywna konstrukcja ze wstęgą o grubości 2,5-mikrona. Jak wiemy, tego typu sprzęt jest bardzo wrażliwy na wszelkiego typu podmuchy, a nawet gwałtowne ruchy - ekstremalne odkształcenie wstęgi może po prostu spowodować jej przerwanie, co w konsekwencji zmusza nas do serwisowania mikrofonu. Tutaj dobra informacja - firma Royer Labs gwarantuje jedną bezpłatną wymianę aluminiowej wstęgi, która nawiasem mówiąc wcale nie musi ulec uszkodzeniu. Wystarczy odpowiednio obchodzić się ze sprzętem i stosować do zaleceń producenta. Tak czy inaczej opcja wymiany jest i warto o niej wiedzieć ;-) Dodatkowym „zaworem bezpieczeństwa” w omawianym modelu jest wielowarstwowa osłona przeciwpodmuchowa, która stanowi barierę nawet dla światła (gęstość siatki praktycznie uniemożliwia ujrzenie znajdującej się w środku wstęgi). Warto dodać, że mikrofon wykorzystuje opatentowaną technologię Offset Ribbon, gdzie wstęga znajduje się bliżej przedniej części grilla, przez co ma więcej miejsca na ruch w polu magnetycznym. Oznacza to tyle, że R-101 podobnie jak inne mikrofony z logiem Royer zachowują pełne spektrum częstotliwości przy nagrywaniu głośnych źródeł dźwięku. Odwracając mikrofon o 180 stopni (logo skierowane do tyłu) mamy możliwość jaśniejszego chwytania dźwięków o niższym poziomie SPL. Nie należy tu zapominać o odwróceniu polaryzacji w przedwzmacniaczu. Pasmo przenoszenia według specyfikacji rozciąga się w przedziale od 30 Hz do 15 kHz (+/-3dB). Max SPL = 135dB.

 

Poniżej trochę próbek. Gitara elektryczna, akustyczna i tamburyn ;-) We wszystkich przypadkach sygnał leci przez dwukanałowy preamp Igs NE72.

amp

gitara elektryczna (clean) - 5 cm od wzmacniacza – Royer R-101
gitara elektryczna (clean) - 5 cm od wzmacniacza – Shure SM57
gitara elektryczna  (distortion) - 5 cm od wzmacniacza – Royer R-101
gitara elektryczna  (distortion) - 5 cm od wzmacniacza – Shure SM57
gitara elektryczna  (clean) - 5 cm od wzmacniacza – Royer R-101 (tył mikrofonu, odwrócona polaryzacja w preampie)
gitara elektryczna  (distortion) - 5 cm od wzmacniacza – Royer R-101 (tył mikrofonu, odwrócona polaryzacja w preampie)
gitara elektryczna (clean) - 50 cm od wzmacniacza – Royer R-101
gitara elektryczna (clean) - 50 cm od wzmacniacza – Shure SM57
gitara elektryczna  (distortion) - 50 cm od wzmacniacza – Royer R-101
gitara elektryczna  (distortion) - 50 cm od wzmacniacza – Shure SM57
gitara elektryczna (clean) - 100 cm od wzmacniacza – Royer R-101
gitara elektryczna (clean) - 100 cm od wzmacniacza – Shure SM57
gitara elektryczna  (distortion) - 100 cm od wzmacniacza – Royer R-101
gitara elektryczna  (distortion) - 100 cm od wzmacniacza – Shure SM57

gitara akustyczna - Royer R-101
gitara akustyczna - Peluso P12 (kardioida)

tamburyn - Royer R-101
tamburyn - Peluso P12 (kardioida)

 

trabka

Na trąbce zagrał Andrzej Zujewicz ze świetnie zapowiadającego się zespołu The Ploy. Tym razem wykorzystałem preampy z RME fireface 800.

trąbka - Royer-R101
trąbka - Peluso P12 (kardioida)
trąbka - Shure SM57

 

Brzmienie - tu jak zwykle trudno o obiektywność, w końcu każdy lubi co innego. Omawianego Royera wykorzystywałem głównie do ujęć różnych wzmacniaczy gitarowych ze skrajnie różnymi ustawieniami, gatunki od alternatywy po black metal. W każdym przypadku przed głośnikiem stawał R-101 i klasyczny SM57. W miksie w większości przypadków balans sygnałów w stosunku 50/50 dodawał gitarom trzeci wymiar. Czyste gitary spokojnie mogą obyć się bez podpórki w postaci Shure'a, brzmią po prostu świetnie. Trzeba dodać, że im bliżej membrany stoi Royer tym bardziej odczuwamy efekt zbliżeniowy. Jednak żeby ten stał się uciążliwy musielibyśmy się pozbyć grilla w paczce i ustawić mikrofon naprawdę blisko głośnika. Muszę przyznać, że początkowo miałem spore obawy dotyczące użycia mikrofonu, w końcu wysoki SPL kolumny uderzający we wstęgę może skutecznie skomplikować nam pracę ;-) Producent zaleca stosowanie w tym przypadku ustawienia off-axis. Dotyczy to wszystkich źródeł dźwięku, w tym chyba najbardziej niebezpiecznej konfrontacji z bębnem basowym, który dmucha aż miło. Skoro jesteśmy w temacie bezpieczeństwa i higieny pracy – R-101, w przeciwieństwie do innych mikrofonów wstęgowych, nie boi się zasilania Phantom (choć do swojej pracy oczywiście go nie potrzebuje). Natomiast jeśli w studiu linie mikrofonowe mamy poprowadzone przez patchbay i chcemy skrosować sygnał do przedwzmacniacza z włączonym zasilaniem +48V... zdecydowanie warto unikać takiej sytuacji :-)

all

Dla mnie, fana gitarowej muzyki zza oceanu, R-101 to rewelacyjne narzędzie. Podczas odsłuchu zarejestrowanych śladów nie każdy podzielał jednak moje uznanie w stosunku do tegoż mikrofonu. Warto podkreślić jednak, że co ucho to opinia. Nie ulega wątpliwości, że wstęga doskonale reaguje na korekcję. Nie podkreśla często nachalnej górny, jest plastyczna i umie pracować w grupie - idealny sprzęt do pracy w studiu :-) Trzeba dodać - w studiu, gdzie do dyspozycji mamy porządny preamp, bo w przypadku cichszych dźwięków R-101 potrzebuje naprawdę dużego wzmocnienia. Ciężko mi się odnieść do nieco ciemniejszego R-121, ale z pewnością nowy Royer nie jest jego tańszą wersją. To po prostu inny mikrofon, nie lepszy, nie gorszy. Moim skromnym zdaniem jeśli w studiu nie ma jeszcze wstęgowca, naprawdę warto się zainteresować tą konstrukcją, tym bardziej, że dostępna jest również wersja R-101-MP, czyli para stereo. Ambient, overheady, gitary, dęciaki... heh, ścięta góra omawianego Royera sprzyja łatwej konfiguracji blumlein. Marzenie! Moja lista zakupów została zaktualizowana.

4 gora

3 sam kosz

royer + SM

5 ubranko

pudelko

important

Do testów dostarczył: MusicToolz

Kontakt

jeśli brakuje Twoim zdaniem testu jakiegoś urządzenie bądź instrument, napisz do nas:

info@e-muzyk.net.pl

Reklama

Logowanie

Zaloguj
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Reklama

Reklama
Reklama