CAD E100S - wielkomembranowy studyjny mikrofon pojemnościowy wysokiej klasy05.09.2010 Testy on-line - mikrofony
Przemysław Ślużyński
Charakterystyczną cechą mikrofonu CAD E100, oprócz kształtu, były wbudowane akumulatory, pozwalające na pracę bez zasilania Phantom - w końcu wtedy nie wszyscy wiedzieli, co to jest. Nie wszyscy musieli też wiedzieć, że nie był to mikrofon wielkomembranowy - ale kto by się wtedy tym przejmował, za taką cenę?
Nowa propozycja CAD, mikrofon E100s, z wyglądu jest identyczny, jak jego poprzednik. Brakuje tylko jednego wyłącznika - zasilania - i dobrze, bo po co w dzisiejszych czasach akumulatory w mikrofonie. Na przodzie charakterystycznej, prostopadłościennej obudowy mamy przełączniki filtru HPF (80Hz) i tłumika (-10dB). Siatka metalowa jest oczywiście złota, a uchwyt elastyczny jest nieodłączną częścią mikrofonu - znaczy odłączyć się da, ale po co? Układ elektroniczny, zasilany zewnętrznym napięciem Phantom jest skonstruowany w technologii "quadra-fet", gwarantującej niskie zniekształcenia, niski poziom szumów i dużą dynamikę.
Rzeczywiście - szumy są na bardzo niskim poziomie. Najważniejszą różnicą w stosunku do "oryginalnego" E100 jest średnica wkładki - obecnie E100s to wielkomembranowa, klasyczna konstrukcja o klasycznej średnicy wkładki - jeden cal. Całkiem nieklasyczna natomiast jest membrana - większość producentów podaje, że membrana jest pozłacana, albo... nic nie podaje. Natomiast CAD E100s ma membranę pokrywaną niklem. Tak, nie obudowa jest niklowana, tylko membrana. Obudowa jest modnie nieznacznie "gumowana". Jakkolwiek mikrofon jest zaprojektowany i złożony w USA, tak jego najważniejszy element, czyli wkładka, jest "importowana". Skąd, możemy się tylko domyślać. Za wskazówkę mając fakt, że niektóre tańsze modele firmy produkowane są w Chinach. W odróżnieniu od większości obecnie produkowanych mikrofonów tego typu, CAD E100s ma charakterystykę kierunkową superkardioidalną. Klasą samą w sobie jest drewniana skrzyneczka - duża i bardzo precyzyjnie wykonana, nie rozleci się, chociaż wolałbym zamiast niej kartonowe pudełko i rabat.
Charakterystyczny kształt mikrofonu i zintegrowany uchwyt elastyczny to jednocześnie wada i zaleta. Można zbliżyć się do wkładki, wykorzystując efekt zbliżeniowy, również łatwo ustawić ten mikrofon do kotła czy werbla (tak, tańsze wielkomembranowe pojemnościówki CAD cenione są jako mikrofony do kotłów). Również doprowadzenie kabla z tyłu mikrofonu ułatwia manipulacje, bo nic nie wystaje "z drugiego końca", choć z tego powodu wtyk trudniej wyciągnąć, bo nie można go porządnie złapać. Niektóre grubsze wtyki XLR mogą też się zwyczajnie nie zmieścić, a zagiętych nie włożymy w ogóle, bo zwykle są zagięte "w złą stronę". Niestety, prostokątny kształt i idąca za tym niemożność obrócenia mikrofonu w uchwycie powoduje, że przy ustawianiu często brakuje tego właśnie "stopnia swobody" i trzeba się nieźle nagimnastykować manipulując całym statywem, żeby ustawić membranę pod odpowiednim kątem. Mikrofon można wymontować z uchwytu (pomijam celowość takiego działania), ale nie jest to łatwe - śruba mocująca ma średnicę dobraną "na styk" i testowy egzemplarz mikrofonu w tym miejscu jest nieco "naruszony" (oczywiście nic to nie przeszkadza). Przegub uchwytu wygląda "chińsko", ale nadspodziewanie dobrze się unieruchamia i nie wymaga siły przy dokręcaniu - a to jest rzadkość. Sensownymi dodatkami są tak często zapominane tłumik i filtr - przy czym filtr ma właściwie dobraną częstotliwość 80Hz i jest bardzo użyteczny, w odróżnieniu od innych konstrukcji. Wprawdzie producent nigdzie nie podaje nachylenia, ale nawet najbardziej prawdopodobne 6dB/okt to przy tej częstotliwości dobra wartość. Tłumik oznacza, że możemy spróbować, jak mikrofon brzmi na stopie czy werblu - wytrzyma, mam nadzieję. Jeżeli już jest tłumik, to mógłby mieć 20dB a nie tylko 10, ale taka jest ostatnio tendencja, być może spowodowana większą odpornością na przesterowanie elektroniki mikrofonów i co za tym idzie, brakiem potrzeby tak silnego tłumienia sygnału wkładki.
Brzmienie... trudna sprawa. To nie jest tani, chiński mikrofon, więc wymagania mamy odpowiednie. Najpierw nagrywaliśmy wokal żeński. Tu pewne zaskoczenie - CAD E100s brzmi prawie identycznie, jak tradycyjny wzorzec, Neumann TLM 103. Szczególna wrażliwość testujących na najwyższe pasmo w nowych mikrofonach została tu uwzględniona i potraktowano nas łagodnie - E100s nie syczy i nie sepleni, jednocześnie górę mając porównywalną w barwie i proporcjach. Wydaje się, że zgodnie wykresem charakterystyki częstotliwościowej testowany mikrofon ma nieco osłabione najwyższe pasmo, ale podbicie 7kHz nie jest "bolesne" i mikrofon brzmi dość łagodnie. Dość dobrze poddaje się korekcji, również górnego pasma (znaczy, jakbyśmy chcieli jeszcze rozjaśniać) - w takich warunkach chińskie pojemnościówki niestety pokazują, dlaczego kosztują tak mało... W całości żeński głos brzmi bardzo podobnie jak na TLM 103 i postawieni przed wyborem "lepszego" mikrofonu możemy mieć trudności - również w miksie, z podkładem i efektami trudno wskazać faworyta.
Wokal męski jak się okazało, to trochę inna bajka. Słychać, że CAD E100s jest nieco bardziej "płaski", nie ma takiej "głębi" jak TLM 103 i jednocześnie ma trochę więcej góry - po silnej kompresji i podbiciu góry (przesadnie, do testu) szeleszczące głoski robią się "dłuższe" - nie jest to oczywiście tak drastyczne jak w przypadku tanich "chińczyków", bez problemu odróżniamy "sss" od "ccc", ale różnica jest - Neumann jest europejski, a nie "amerykański".
Dość ważny, często niedostrzegany aspekt - gdy jasny mikrofon chcemy trochę przyciemnić korektorem, często brzmienie się "oddala" - tu zjawisko to występuje w stopniu minimalnym, co w rezultacie pozwala na dopasowanie brzmienia góry w szerokim zakresie, bez problemu E100s znosi i podbijanie i tłumienie najwyższych częstotliwości. W takich przypadkach warto zastosować najlepszy korektor wtyczkowy jaki mamy, bo korekcja góry na wokalu to dla korektora spore wyzwanie.
Jako mikrofon instrumentalny E100s sprawdził się dobrze - co ciekawe, nawet na skrzypcach solo, które z reguły trzeba ściemniać, żeby wykonawca był zadowolony z brzmienia. Oczywiście bez korekcji się nie obyło, ale nawet surowy sygnał nie był drażniący. W innym utworze zamieniłem mikrofony, i teraz sygnał był "drażniący", ale z innego powodu - po prostu banjo tak brzmi ;-) . Skrzypce i banjo to nagrania na setkę, więc niestety, przesłuchy są i być muszą. Oto przykłady dźwiękowe testowanego mikrofonu (pliki mp3) - jako mikrofon porównawczy mamy Neumanna TLM103. Przykłady wokalne zaśpiewali Paulina Leśna oraz Krzysztof Kowalewski. wokal żeński - CAD E100s
|
| « poprzednia | następna » |
|---|
Kontakt
jeśli brakuje Twoim zdaniem testu jakiegoś urządzenie bądź instrument, napisz do nas:
Logowanie
Najpopularniejsze testy
- Olympus LS-100 – wielościeżkowy rejestrator dźwięku 24/96 z wbudowanymi mikrofonami i 2 preampami mikrofonowymi XLR (cz. 1)
- Moog Music Minitaur – analogowy monofoniczny syntezator basowy
- JBL LSR2300: LSR2325P + LSR2310P i MSC1 - aktywne monitory bliskiego pola z subwooferem i kontrolerem odsłuchu
- Manley Reference Cardioid - wysokiej klasy mikrofon lampowy o charakterystyce kardioidalnej
- Roland SPD-SX - sampler perkusyjny z dynamicznymi PADami
Popularne testy on-line
- Roland RD-300sx
- Roland EXR-E2 - pierwszy keyboard z polskimi akompaniamentami
- AKG Perception 100/200
- APS Spanily AEON - aktywne studyjne monitory bliskiego i średniego pola w konfiguracji 8" + 1"
- Creative Labs Prodikeys DM
- Line 6 POD XT
- ADAM A7 - monitory studyjne bliskiego pola
- Line6 TonePort UX-2 GearBox kontra POD XT Live
- ZOOM G2
- Lexicon MX-200
NAPISZ DO NAS!
Jeśli brakuje w naszym wortalu testu instrumentu bądź sprzętu muzycznego którego szukasz, napisz do nas! Postaramy się przetestować urządzenie i opublikować test.





Firma CAD, czyli Conneaut Audio
Devices, to amerykańska firma, która produkuje mikrofony...
od jakiegoś już czasu. Pod koniec lat osiemdziesiątych i na
początku dziewięćdziesiątych charakterystyczny mikrofon CAD E100
często gościł na stronach czasopism EQ i Keyboard, swoją ceną
powodując przyspieszone bicie serca wszystkich właścicieli studiów
nagraniowych. Wtedy nie było jeszcze tanich dalekowschodnich
mikrofonów, a cenową alternatywą były tylko pojemnościowe
paluszki, średnio nadające się do nagrywania wokalu. Niestety, w
Polsce był on nieosiągalny. Teraz to co innego gdyż dystrybucją
tej marki w Polsce zajęła się sopocka firma Lauda Audio.




















