Clavia Nord Electro 3 SeventyThree - stage piano z 73-klawiszową klawiaturą14.12.2011 Testy on-line - instrumenty klawiszowe W pewnym wieku człowiek robi się wygodny... Ot, choćby zaczyna przedkładać lekkość instrumentu nad klawiaturą młoteczkową. Gdy do redakcji dojechał Nord Electro 3 w wersji 73, od razu się do niego „przytuliłem” :-)
Robert Bart
Parafrazując przepis Alfreda Hitchcocka na horror: „Film powinien zaczynać się do trzęsienia ziemi, potem zaś napięcie ma nieprzerwanie rosnąć”. Wprawdzie to nie film, a test (choć filmiki też będą :-)), ale zaczniemy od... horroru! Nazwa 'SeventyThree' ma jednoznaczne konotacje – Fender Rhodes '73! Testowany klawisz nawiązuje do klasyka oferując doskonale przygotowane barwy pian elektrycznych z dedykowaną sekcją emulacji wzmacniaczy oraz efekty modulacyjne, jednak... już na wstępie muszę wnieść protest! Dlaczego w dole klawiatura zaczyna się od F, a nie od E?!?!? Konstruktorzy firmy Clavia chcą poprawiać rzeczywistość? Wbrew pozorom ma to ogromne znaczenie – przez lata wypracowały się techniki prowadzenia lewej ręki choćby w tonacji G, gdzie popularny stał się pochód g G E F f F# f# G... Dobra... czepiam się :-P Ale dlaczego Clavia nie powtórzyła skali klawiatury z klasycznego Fender Rhodes '73? Na nowo mamy uczyć się grać klasyczne kompozycje sekundę wyżej? Bo tak to się skończy dla muzyków, którzy kupią Nord Electro 3... Clavia od początku swej historii konsekwentnie obdarza swe instrumenty szatańską czerwienią. Czerwień zalewa estrady na całym świecie. Skąd taka popularność? Wystarczy przeanalizować możliwości Nord Electro 3, żeby się o tym przekonać. Zaczynając od najważniejszego – brzmienia. Nord Electro 3 to przede wszystkim stage piano. Jest kompatybilny z bibliotekami barw fortepianów, pianin, pian elektrycznych, klawinetów i klawesynów stworzonych dla Nord Stage 2 i Nord Piano Library oraz bibliotekami sampli Nord Sample Library. We wnętrzu instrumentu znajduje się 256 MB pamięci FlashROM, do której można wczytać do 185 MB programów biblioteki Nord Piano Library i 67 MB barw z biblioteki Nord Sample Library. Zaletą takiego rozwiązania jest to, że mamy w instrumencie dokładnie te barwy, których potrzebujemy! Przecież umówmy się – w praktycznie każdym klawiszu mamy dziesiątki jeśli nie setki niepotrzebnych barw. W Nord Electro 3 możemy wgrać dokładnie te barwy, które są nam potrzebne. A wybór jest ogromny! I nieustannie aktualizowany. Nie możemy niestety skorzystać w Nord Electro 3 z najnowszych „dużych” programów nazwanych XL barw fortepianu Bright Grand i Grand Imperial, gdyż obejmują one ponad 195 MB objętości. A do Nord Electro 3 możemy wgrać maksymalnie 185 MB do pamięci zarezerwowanej dla fortepianów i pian elektrycznych. Ale już z programów Large o objętości do 90 MB możemy skorzystać! A brzmią one znakomicie. Warto w tym miejscu wspomnieć, że testowany instrument jest wyposażony w funkcję rezonansu sympatycznego – nie ma wprawdzie w tym modelu żadnych możliwości regulacji rezonansu, ale... komu to potrzebne? :-) Biblioteki Large są wyposażone w pełną mapę sampli dla warstwy String Resonance. W programach Medium „ważących” około 70 MB próbki rezonansu dotyczą tylko środkowego rejestru, zaś najmniejsze barwy Small ważących około 30-40 MB nie mają w ogóle warstwy rezonansowej próbek. Przydatną w pracy scenicznej będzie funkcja zmonofonizowania barw za pomocą dedykowanego klawisza mono. Barwy fortepianów są wszędzie. Ale czy ktoś widział i słyszał dobrze przygotowaną barwę pianina? Prawdziwego akustycznego pianina? I nie chodzi o barwę stworzoną przez modyfikację sampli fortepianu... Chodzi o najprawdziwszą barwę pianina. I Clavia jako jedyna firma na świecie przygotowała w bibliotece Nord Piano Library v.5 aż 7 różnych barw pianin! To są najprawdziwsze sample pianin, nie jakieś podróby. Klimat jest niesamowity. Możemy poczuć się jak w małym zadymionym klubiku bluesowym, albo jak... w domu 30 lat temu podczas ćwiczenia na pianinie o miękkim romantycznym brzmieniu z drewnianą płytą rezonansową. R-E-W-E-L-A-C-J-A!
To nie koniec. Skomponujmy sobie więc bibliotekę barw do naszego Nord Electro 3 :-) Prócz fortepianów (7 różnych barw, każda w 3 wersjach) i 7 pianin (również każde w 3 wersjach) mamy przebogaty wybór pian elektrycznych. Dobrze brzmiące kopie piana Fender Rhodes w różnych instrumentach się zdarzają. To co jest niesamowite, to fakt, że tutaj mamy zarówno kopie doskonałych technicznie instrumentów, jak również takich ciut „zmęczonych” egzemplarzy Fender Rhodes. Ponadto do dyspozycji są barwy różnych generacji tych pian! Wybór jest naprawdę spory, bo mamy instrumenty Mk I, Mk II, Mk V. Poza tym jest również barwa piana Wurlitzer 200A – równie wiernej brzmieniowo kopii chyba nie znajdziemy w żadnym innym instrumencie. Barwy same z siebie brzmią świetnie, ale realność brzmienia wersji Suitcase zyskujemy dzięki sekcji emulacji wzmacniaczy. I to jest prawdziwy czad! Barwy nabierają głębi, dynamika się poszerza, dźwięk zyskuje na drapieżności. Najistotniejsze jest to, że instrumenty zachowują się tak, jak w oryginałach – rozszerza się paleta brzmień. Przy bardzo cichej grze piano pianissimo dźwięk jest subtelny ale głęboki, nieco dzwonkowy. Zwiększając siłę uderzeń w klawisze nie powodujemy li tylko zwiększenia głośności, ale i zmianę charakteru brzmienia. Zupełnie jak w dobrym starym Fender Rhodes Suitcase :-) Zresztą, co tu długo pisać – proponuję przesłuchać przykłady dźwiękowe nagrane przez Radka.
Clavia Nord Electro 3 ma 3 emulacje wzmacniaczy: Small, JC i Twin. W każdym przypadku możemy regulować poziom przesteru (Gain). W zależności od ilości Gainu, zmienia się na nie tylko brzmienie, ale i reakcja na dynamikę gry. Paleta brzmień jest ogromna! Możliwość uzyskania skrajnie różnych brzmień jest nieoceniona... Prócz emulacji wzmacniaczy dla pian elektrycznych mamy również emulację wzmacniacza Rotary oraz algorytm kompresora. Właśnie – w tym miejscu należy podkreślić, że mimo faktu że są to cyfrowe emulacje wzmacniaczy, absolutnie w żadnym momencie nie brzmią cyfrowo. Grając na barwach pian z emulacjami wzmacniaczy na myśl przychodzą skojarzenia z prawdziwymi realnymi pianami Fendera, na których miałem okazję grywać wielokrotnie :-) Do tej pory nie sądziłem, że technologia modelowania może sięgnąć takiego poziomu... Ale bez dwóch zdań, poziom odwzorowania brzmienia i zachowania się piana Rhodes ze wzmacniaczem jest absolutnie doskonały! Mamy również możliwość ładowania barw „podkładowych” i solowych, np. leadów, czy instrumentów akustycznych. Ciekawostką jest to, że producent co jakiś czas udostępnia nowe biblioteki – darmowe! A naprawdę zawodowo brzmiące. Ponadto zawsze możemy przygotować własne barwy w edytorze Nord Sample Editor :-) Jaki współczesny instrument tej kalsy daje taką możliwość? Chyba żaden... Ostatnią sekcją barw jest emulacja barw organowych. Również i tutaj mamy do czynienia z najdalej posuniętą emulacją prawdziwych instrumentów. Prócz najsłynniejszych organów elektromechanicznych Hammonda zrealizowane są również modele organów Farfisa i VOX. W modelu B3 mamy odwzorowany generator tonów/registrów oraz wszelkie efekty, jak Percussion z regulacją szybkości i dodatkowym harmonicznej odzywającej się w Percussion (2. lub 3. harmoniczna), Vibrato/Chorus z nastawami V1-3 i C1-3 czy wreszcie świetnie, bardzo realistycznie oddanym brzmieniowo wirującym głośnikiem Leslie. Clavia Nord Electro jest instrumentem jednopartowym – może generować tylko jedną barwę na jednym kanale MIDI. Nie mamy tu możliwości splitowania czy łączenia barw w warstwy. Prócz możliwości podzielenia w trybie organowym klawiatury na część basową i klawiaturową :-) To działa! Dzięki temu w basie nie musimy mieć tej samej registracji, co w klawiaturze. A to się przydaje o tyle, że trudno niekiedy w basie używać wyższych harmonicznych... W brzmieniu mamy również takie artefakty, jak głośność szumu styków (!). Wszystkie elementy są regulowane – z prawej strony panelu mamy listę wszystkich funkcji, dzięki czemu praktycznie nie trzeba zaglądać do instrukcji obsługi :-) No właśnie – obsługa jest bardzo prosta. Każda sekcja ma dedykowany panel. Czy 4-pasmowa korekcja, czy sekcja efektów Pan/Tremolo/Wah-wah, Flanger/Phaser/Chorus, czy pogłos mają oddzielny włącznik i dedykowane regulatory. Wszystko pod ręką, natychmiast dostępne! Nie trzeba się przedzierać przez jakiekolwiek menu, wpatrywać w wyświetlacz... Prosto i szybko. A to na scenie jest niesłychanie ważne. Klawiatura w testowanym modelu przypomina nieco klawiatury organowe. Smaczku dodaje to, że białę klawisze są koloru złamanej starością kości słoniowej, jakby nieznacznie pożółkłe... Nie jest to klawiatura z mechaniką młoteczkową. Jeśli takiej poszukujemy, należy się zainteresować modelem Nord Electro 3 HP. Tutaj nie można oczekiwać osadzenia dźwięku w grze na barwach fortepianowych, ale już na organach i pianach elektrycznych czy klawinetach gra się świetnie. No i taki typ klawiatury ma jeszcze jeden niewątpliwy plus – instrument w obudowie metalowej, z częściowo doważoną 73-klawiszową klawiaturą waży zaledwie 9.1 kg! I to mnie absolutnie do tego klawisza przekonało. Jest również wersja 5-oktawowa, ale... granie na takiej klawiaturze przypomina grę w budce telefonicznej :-P Wersja Clavia Nord Electro 3 SeventyThree jest dużo bardziej godna zainteresowania :-) Mnie ten klawisz zachwycił. Biorąc pod uwagę cenę i potencjał brzmieniowy jest to doskonała oferta – Nord Stage 2 jest sporo droższy, a nie potrzebuję Do testów dostarczył: Audiostacja
TAGI: Clavia Nord Electro 3 SeventyThree - stage piano z 73-klawiszową klawiaturą, najlepsze stage piano, jaki klawisz ma najlepsze brzmienia pian elektrycznych?, jakie polecacie stage piano z dobrymi brzmieniami fortepianu, pian elektrycznych i organów Hammonda?, lekkie stage piano, najlżejsze stage piano z dobrymi brzmieniami piana Fender Rhodes, najlepsze fortepiany w stage piano
|
Kontaktjeśli brakuje Twoim zdaniem testu jakiegoś urządzenie bądź instrument, napisz do nas: LogowanieNajpopularniejsze testy
Popularne testy on-line
NAPISZ DO NAS! Jeśli brakuje w naszym wortalu testu instrumentu bądź sprzętu muzycznego którego szukasz, napisz do nas! Postaramy się przetestować urządzenie i opublikować test. |





W pewnym wieku człowiek robi się wygodny... Ot, choćby zaczyna przedkładać lekkość instrumentu nad klawiaturą młoteczkową. Gdy do redakcji dojechał Nord Electro 3 w wersji 73, od razu się do niego „przytuliłem” :-)









na scenie 55 barw fortepianów i 99 pian elektrycznych. Mi wystarczy jeden dobry fortepian, może jakiś mniejszy o „cieńszym” brzmieniu i klika barw pian elektrycznych. Resztę sobie „dokręcę” efektami i emulacją wzmacniaczy :-) W zasadzie mogę się doczepić tylko do jednego. Układ klawiatury to jedyna „cecha szczególna” testowanego instrumentu, która mi nie „podeszła”. Można by się przyczepić jeszcze do polifonii, ale praktyka sceniczna mówi, że polifonia jest absolutnie wystarczająca. Instrument ma 40/60-głosową polifonię. Nominalnie 40-głosową, gdyż te dodatkowe 20 głosów jest zarezerwowane dla realizacji sympatycznego rezonansu strun w barwach fortepianów. To całkowicie wystarcza. Podczas testów scenicznych, a wziąłem kilka razy testowany klawisz na scenę, nie zdarzyło mi się usłyszeć „połykanych” dźwięków przez kończącą się polifonię... Za każdym razem klawisz się przebijał, brzmiał doskonale w miksie, bez konieczności „kręcenia” korektorem. Fajnie się sprawdzał również pokładowy korektor, brzmiący bardzo muzycznie. W razie czego pozwala na niezależną od realizatora koncertu kontrolę nad brzmieniem :-) Podsumowując – uważam Nord Electro 3 za klawisz ze wszech miar godzien zainteresowania. Całkowicie zasługuje na redakcyjną nagrodę Top of the Best” :-) . Nic tak lekkiego i dobrze brzmiącego z poszerzoną klawiaturą na rynku nie znajdziecie.


































