Roland AX-09 Lucine - solowy syntezator keytar zawieszany na pasku22.10.2010 Testy on-line - instrumenty klawiszowe
Radek Barczak Klawiszowcy wszystkich stylów muzycznych! Chcecie prześcignąć gitarzystów i wyrywać dziewczyny na scenie? Zainwestujcie w keytar Roland Lucine, tylko na miłość boską... w czarny egzemplarz! Bo perłowo-biały kojarzy się... No, wiecie o co chodzi :-D Zapewniam, że z AX-09 na pasku wzbudzicie większe zainteresowanie, niż najlepiej wymiatający gitarzysta. Bo gitarzystów jest wielu, a klawiszowiec z zawieszonym klawiszem na ramieniu jest raczej rzadkością. A to wzbudza zainteresowanie płci pięknej :-) Gdy zobaczyłem ten klawisz na tegorocznych targach i do tego usłyszałem, że ma kosztować nieco ponad 2000 zł, od razu stwierdziłem że to będzie przebój. Tymczasem Roland stara się zrobić wszystko, żeby zniweczyć potencjał rynkowy AX-09. Najpierw sama nazwa – Lucine. Może w Japonii jest zwyczaj nadawania żeńskich imion swoim instrumentom. Ale w kulturze anglosaskiej prędzej spodziewał bym się jakiegoś groźnego określenia typu Hammer Synth albo co. Ale Lucyna? Jakoś tak miętko :-P Ale to nie koniec problemów Lucyny. Prześwietny dział marketingu firmy Roland postanowił promować ten i drugi keytar – AX-Synth – łagodnymi reklamami, na których klawisze dzierży dziewczyna. No luuuudzie.... Gdzie wy macie instynkt? Jaki klawiszowiec kupi klawisz, bo na reklamie zobaczy z tym klawiszem dziewczynę? Może i buzia ładna, ale.. Trzeba działać inaczej. W katalogach jest jeszcze gorzej, bo Lucynę dzierży około 10-letnia dziewczynka, która zdaje się grać solowo „wlazkotispodł”. Tymczasem ten klawisz to ogień. Żywy ogień. Nie mam zamiaru deprawować ego instrumentu pięknym być może dla niektórych imieniem Lucyna. Ja będę używał nazwy Roland AX-09. Dostałem niestety perłowo-biały egzemplarz do testów, choć w ofercie jest i czarny, jedyny prawidłowy. Więc gdy go wyjąłem, to prócz natychmiastowej chęci zawieszenia go na ramieniu i odpalenia na monitorach studyjnych miałem ochotę wziąć spray i AX-09 przemalować. Poza tym wszystkim klawisz jest po prostu świetny. Nawet mimo swoich wad, bo kilka ma. Zacznijmy od tego, że Roland AX-09 gra tylko na jednym kanale MIDI. Do tego nie ma tradycyjnego wejścia MIDI. Jest tylko MIDI OUT. A gdy chcemy zespolić AX-09 z naszym sekwencerem komputerowym, to musimy podłączyć klawisz przez USB. No dobrze. W końcu klawisz ma służyć do zwrócenia na siebie uwagi na scenie :-) Więc tych bardziej wstydliwych klawiszowców teraz przepraszamy, a do pierwszego rzędu prosimy tych odważniejszych. By zapewnić sobie swobodę na scenie, grając na kaytar potrzebujemy dwóch rzeczy: zasilić klawisz i podać sygnał na nagłośnienie. Roland przewidział pierwsze i dał możliwość zasilenia AX-09 z baterii. Wprawdzie z oferowanych przez producenta 4 godzin na jednym komplecie baterii ledwo udało mi się dociągnąć do 3 godzin. Ale OK. Nie cały czas będziemy na przodzie ;-) Dajmy trochę zabłysnąć gitarzyście. Druga rzecz – wpinając wtyk w gniazdo Line Out kabel możemy owinąć wokół paska tuż przy uchwycie i w zasadzie jesteśmy zabezpieczeni przed wysunięciem się wtyku. Bardziej ambitni mogą pomyśleć o systemie bezprzewodowym, ale to już impreza droga, kosztująca nawet tyle co Roland AX-09.
Dobrze. To co AX-09 tak naprawdę potrafi? Mamy 3-oktawową klawiaturę – bez aftertouch, ale naprawdę niezłą, dającą wrażenie osadzenia. Nie jest to jakaś płytka klawiaturka. Potencjał kontroli obejmuje TouchPad i Modulation Bar, a także nieśmiertelny, montowany niemal w każdym instrumencie klawiszu Rolanda D-Beam Controller na podczerwień. Ponadto możemy podłączyć jeden pedał kontrolny Sustain. W uchwycie znalazł się port USB umożliwiający podłączenie nośnika pamięci USB (np. PenDrive, ale czytniki kart pamięci też działają pod warunkiem, że jest podłączony jeden nośnik), z którego można odtwarzać pliki audio. Na listwie pod klawiaturą znajdziemy przyciski transpozycji oktawowej i sekundowej, 3-cyfrowy wyświetlacz LED i szereg klawiszy wyboru barw. W pamięci mamy 6 barw specjalnych (2 x Synth, Synth Bass, skrzypce, puzon i klasowy jazz scat) oraz 144 programy barw w 6 bankach. W bankach przełączamy barwy za pomocą przycisków Variation. Ponieważ przedzieranie się przez kilkanaście czy kilkadziesiąt barw na scenie może być kłopotliwe, AX-09 wyposażono w możliwość zapisu preferowanych barw w dwóch bankach Favorite (po 6 w każdym). Na końcu znajdziemy przycisk Hold blokujący wszelkie ewentualne przypadkowe zmiany w czasie gry. Instrument ma 128-głosową polifonię, więc mamy całkowita pewność, że głosów nam nie zabraknie :-) Wręcz, te 128 głosów to niejaka rozrzutność. Teraz najważniejsze – jak Roland AX-09 brzmi? Nieźle, choć nie do końca rozumiem wkładanie barw misz-masz typu marimba. A może się czepiam? Osobiście wolałbym więcej leadów i brasów, jakichś solowych dźwięków. W każdym razie zawsze można posłużyć się kabelkiem MIDI o grać na AX-09 jak na sterowniku na zewnętrznym instrumencie. Brzmieniowo lokowałbym AX-09 w okolicach Juno-Di. Jest nieźle, ale jednak AX-Synth brzmi dobitniej. Większość barw nie zawodzi, są dobrze zaprogramowane, efektów nie ma zbyt dużo w brzmieniu, tak w sam raz. Zawsze możemy też posłużyć się kontrolerem D-Beam, żeby uatrakcyjnić brzmienie. TouchPad i Modulation Bar działają dość lekko, nie trzeba wkładać dużej siły w operowanie tymi kontrolerami. Edycja barw jest ograniczona do dosłownie kilku funkcji dostępnych po wciśnięciu przycisku funkcyjnego Shift. Możemy załączyć efekt Portamento, określić czas portamento, głośność, poziom pogłosu, czas ataku i wybrzmienia oraz określać parametry filtracji (Cutoff i Resonance). Po edycji można zapisać barwy w bankach Favorite. Roland zrobił kolejny fajny instrument. Z charakterem. Nie jest to uniwersalny synthek. O sporym wzięciu niech świadczy fakt, że na naszym stoisku na tegorocznych targach Music Media w Krakowie, Roland AX-09 był jednym z najbardziej obleganych instrumentów. Nowy keytar Rolanda jest atrakcyjnym i przydatnym w pracy scenicznej gadżetem. Czy grasz rocka, czy pop, czy imprezy weselne – keytar pozwoli błysnąć z przodu sceny. Motywacja użycia AX-09 zależy od używającego :-) Czy chce tylko uatrakcyjnić wizualnie występ, czy ma bardziej niecne plany... Używajmy AX-09 tak, jak mamy na to ochotę. Na pewno jest to najlepszy klawiszowy afrodyzjak na scenę, jaki można kupić. Tylko – proszę – nie nazywajcie swojego instrumentu Lucyna... Najlepiej zaklejcie tę nazwę jakimś logosem :-D Do testów dostarczył: Roland Polska
|
Kontaktjeśli brakuje Twoim zdaniem testu jakiegoś urządzenie bądź instrument, napisz do nas: LogowanieNajpopularniejsze testy
Popularne testy on-line
NAPISZ DO NAS! Jeśli brakuje w naszym wortalu testu instrumentu bądź sprzętu muzycznego którego szukasz, napisz do nas! Postaramy się przetestować urządzenie i opublikować test. |





Dziewczyny są dla wokalistów. I gitarzystów. Nawet perkusiści mają większe wzięcie. No bo co taki klawiszowiec może? Stoi za parapetami i... nie wygląda. Biega tymi palcami po klawiaturze, ale żeby robić show za klawiszami, to niewielu potrafi. W Polsce znam jednego takiego magika – Jacek Piskorz, mój szkolny kolega. Gdy grał z Marylą Rodowicz był równie często w kadrze, co sama Rodowiczka :-) Pewnie dlatego już nią nie gra, hehe. Ale co ma zrobić klawiszowiec, który nie posiada takiego luzu i scenicznej charyzmy, jak Jacek? Że zacytuję Osła ze Shreka jednocześnie podskakując najwyżej jak mogę – „Ja wiem, Ja wiem! Mnie spytaj!” :-D
































