Roland GAIA SH-01 - syntezator z fizycznym modelowaniem analogowym16.09.2010 Testy on-line - instrumenty klawiszowe
Radek Barczak
Wydawało się kilka lat temu, że przy tak ogromnej ilości programowych, komputerowych wirtualnych analogów instrumenty z tą technologią nie mają prawa się sprzedawać. Że nie znajdzie się wystarczająca ilość kupujących, żeby produkcja była opłacalna. Bo instrument to nie tylko kawałek oprogramowania. To również procesor, tor audio, MIDI no i to, co najdroższe – sekcja sterowania z tym, co lubimy najbardziej, czyli gałeczkami i suwakami :-) Kolejne pokolenia muzyków udowadniają, że wolą kawałek fizycznego instrumentu, z którym można wejść w interakcję. Ale jak tu pogodzić niski koszt z dobrym brzmieniem i rozsądnymi możliwościami toru syntezy i sekcji sterowania? Kilka firm zaproponowało instrumenty z niezłym „silnikiem” syntezy, ale ograniczoną do zaledwie kilku gałeczek sekcją kontroli nad brzmieniem. W sumie... zrozumiałe – i tak w jednej chwili nie potrzebujemy dostępu do wszystkich parametrów. No tak. Nie potrzebujemy, ale... lubimy mieć wszystko pod ręką. Nie znosimy ograniczeń. I najlepiej, jeśli nie musimy za ten brak ograniczeń wydać dużych pieniążków z trudem zarobionych bądź uskładanych.
Roland udowodnił, że duży może więcej. Kwestia skali. Poszedł na całość i zaproponował syntezator z torem fizycznego modelowania analogowego z absolutnie kompletnym blokiem sterowania. Do tego z modułem General MIDI 2 oraz interfejsem audio i MIDI na USB (!). Oznacza to, że kupując GAIA SH-01 nie musimy posiadać interfejsu audio i MIDI do komputera. Wystarczy podłączyć instrument przez USB i mamy all-in-one: syntezator z fizycznym modelowaniem analogowym, uniwersalny moduł dźwiękowy z barwami General MIDI, interfejs MIDI na USB i interfejs audio na USB z wejściem liniowym stereo. Nie ma wprawdzie wejścia mikrofonowego, ale przecież zawsze można posłużyć się zewnętrznym przedwzmacniaczem mikrofonowym, choćby ART Tube MP – tani i dobry. Nie ma GAIA SH-01 natomiast jednego. Sygnały zewnętrzne nie są przetwarzane przez tor syntezy. Wejście liniowe (stereo mini-jack 1/8”) zostało pomyślane raczej jako wejście dla odtwarzacza mp3. Zostało wyposażone zresztą w sekcję Center Cancel pozwalającą na usunięcie np. wokalu z odtwarzanego na eMPeTrójce utworu. Trochę szkoda, ale... nie narzekajmy – ten klawisz kosztuje w okolicy 2400 zł!
Apetyt rośnie w miarę jedzenia. Jak już wiemy CO testowany klawisz ma to teraz skupmy się nad tym JAK ma. Roland GAIA SH-01 to absolutnie profesjonalny syntezator „analogowy”. Tor syntezy obejmuje 3 niezależne generatory z oddzielnymi sekcjami LFO, filtrów i wzmacniacza. Jednak najważniejsze jest to, że instrument jest grywalny, inspirujący i niezwykle łatwy w procesie tworzenia brzmień. Praktycznie każdy element toru syntezy ma wystarczający potencjał, by zmienić i wykreować całkowicie ową jakość brzmieniową. Poza tym GAIA SH-01 daje więcej, niż klasyczny analog.
Ot, choćby możliwości generatorów. Mamy 3 generatory. W każdym mamy do dyspozycji 6 przebiegów fal podstawowych plus generator szumu:
Już i to byłoby wiele, ale Roland wyposażył dodatkowo SH-01 w po 3 wariacje dla każdego przebiegu. Czyli razem mamy 21 wzorców fal do dyspozycji. Każdy z generatorów ma możliwość odstrojenia zgrubnego (PITCH) w zakresie ±24 półtonów (±2 oktawy) oraz odstrojenia dokładnego (DETUNE) w zakresie ±50 centów. Odstrojenie dokładne pozwala to uzyskać miękkie, mięsiste i gęste w swym charakterze brzmienia. Odstrojenie zgrubne umożliwia kreację klasycznych barw brzmiących np. w kwincie. Do kreowania barw bazujących na przebiegu pulsacyjnym na panelu znajdziemy dwa suwaki. Jeden PWM służy do określenia stopnia modyfikacji fali przez generator LFO, a drugi PW do zdefiniowania szerokości impulsu. Obwiednia wysokości dźwięku (PITCH ENVELOPE) w przypadku generatora syntezatora GAIA SH-01 jest prosta i ogranicza się do definicji czasu ataku i czasu zwolnienia/wybrzmienia – określa czasy osiągnięcia właściwej wysokości dźwięku. Dodatkową możliwością jest określenie stopnia, w jakim obwiednia ma kształtować brzmienie – dostępna jest skala dodatnia i ujemna pozwalająca uzyskać dźwięki opadające i wznoszące się. Inną ciekawą opcją jest możliwość modulowania generatora OSC2 przez przebieg zadany w pierwszym generatorze OSC1. Prócz modulatora kołowego (ring modulation) można również zsynchronizować oba przebiegi. Ograniczeniem jest niemożność użycia fal pulsacyjnych w obu powyższych przypadkach w obu generatorach.
No i teraz mamy to, co tygryski lubią najbardziej – filtry! Roland GAIA SH-01 został wyposażony w algorytmy czterech typów filtrów:
Sekcję filtracji można również wyłączyć, tylko... po co :-) Każdy z algorytmów ma możliwość ustawienia nachylenia filtru, czyli zakresu tłumienia. Możemy wybrać między nachyleniem -12 dB/oktawę lub -24 dB/oktawę. Prócz gałek rezonansu i punktu odcięcia mamy również gałkę pozwalającą zmieniać „gęstość” działania filtru w zależności od wysokości granych na klawiaturze dźwięków. Skalę funkcji KEY FOLLOW możemy regulować w zakresie ±100% - przy ujemnych wartościach filtry w większym stopniu kształtują brzmienie niskich rejestrów, a mniej modyfikują brzmienie wysokich dźwięków. Przy wartościach dodatnich na odwrót. Pozwala to uzyskać dynamicznie zmieniające się barwy doskonale sprawdzające się na przykład w solówkach lub rozłożystych arpeggiach. Sekcja filtracji ma 4-elementową obwiednię ADSR (atak, opadanie, przytrzymanie i zwolnienie/wybrzmienie), która może pracować również w inwersji (skali ujemnej).
Sekcja wzmacniacza jest prościutka. Udostępnia obwiednię ADSR i możliwość określenia głośności oscylatora.
Jest jeszcze jeden element toru syntezy, który w sposób zasadniczy pozwala kreować brzmienie – generator LFO, czyli generator wolnych przebiegów (Low-Frequency Oscillator) służący do modulowania wybranych sekcji syntezy: wysokości dźwięku, głębokości działania filtru i głębokości obwiedni wzmacniacza. Do wyboru są takie same przebiegi falowe jak w przypadku generatorów z tym, że zamiast generatora szumu mamy przebieg losowy (Random). Modulacja LFO posiada regulację częstotliwości przebiegów, a generatory LFO można synchronizować do tempa wewnętrznego zegara.
Powiedzmy sobie wprost, że GAIA SH-01 nie należy do najbardziej skomplikowanych instrumentów. Tor syntezy w jaki ten instrument wyposażono nie należy do najbardziej wysublimowanych. Za to sposób konstrukcji interfejsu manualnego, jego prostota i szybkość działania pozwala uzyskać naprawdę zdumiewające efekty. Na wierzchu, z pozycji panelu mamy dostęp do takich funkcji, jak załączenie Portamento, przytrzymanie dźwięku (Key Hold) czy nabicie tempa – choćby po to, by wbić tempo odbić dla efektu delay.
Bo mamy jeszcze jeden, niezwykle istotny blok instrumentu jakim jest procesor efektów. I to nie byle jaki. Prosty, ale skuteczny, nastawiony na maksymalnie „dotykową” obsługę w czasie rzeczywistym. Mamy 4 bloki efektów:
W każdym z bloków możemy wybrać jeden z algorytmów. Producent udostępnił dwie gałeczki, którymi można modyfikować parametry poszczególnych efektów w czasie rzeczywistym. Mając taki procesor i do dyspozycji 3 niezależne bloki generatorów z tak szerokim wyborem fal można się pokusić o stworzenie praktycznie każdego typu barwy. Zresztą... co tu dużo gadać. Zapraszam do obejrzenia krótkiego wideo.
W pamięci instrumentu mamy 64 programy Patch fabryczne, 64 komórki pamięci na programy użytkownika oraz możliwość zapisania 64 programów na podłączonej pamięci USB (np. PenDrive).
Ale tor syntezy to nie wszystko, co ma do zaoferowania Roland GAIA SH-01. Z dodatkowych elementów jest rejestrator fraz oraz arpeggiator. No i pełnowartościowy interfejs audio/MIDI. Część kontrolna jest uzupełniona o kontroler na podczerwień D-Beam Controller, joystick Pitch Bend/Modulation oraz złącze na pedał Sustain (switch).
Oto prezentacja podstawowych możliwości brzmieniowych toru syntezy analogowego modelowania.
Oto demówka nagrana na tegorocznych targach MusikMesse.
Wróćmy na koniec do haczyka, o którym pisałem we wstępie. Owszem, haczyk jest. Tor syntezy fizycznego modelowania analogowego działa tylko na pierwszej sekcji Multitimbral, na pierwszym kanale MIDI. A instrument jest 16-partowy. Nie użyjemy barw „analogowych” na pozostałych sekcjach Multitimbral. Na pozostałych kanałach Multitimbral, od 2 do 16 mamy zwykły moduł General MIDI i to wcale nie jakiś spaśny... To najprostszy moduł udostępniający 128 barw + 7 zestawów perkusyjnych. Do old school'owego grania pianinka się przydadzą, ale czy bank General MIDI w takim instrumencie na wiele się przyda? Na dowód popełniłem małą wariację na temat klasyka klasyków – Birdland Joe Zawinula. Proszę Państwa, głos ma Roland GAIA. demo Roland GAIA SH-01 (mp3, 5 MB)
Należy wspomnieć jeszcze o dwóch rzeczach. Po pierwsze – GAIA sobie trochę szumi. Niewiele, ale jednak. Druga sprawa to dość dziwny sposób wysterowania interfejsu audio. Grając na barwach syntetycznych sekcji wirtualnego analoga, poziom sygnału na wejściu do komputera przy wykorzystaniu funkcji interfejsu audio USB jest zaskakująco niski. W sumie to... nie problem, bo zapis do programu odbywa się cyfrowo, bez dodatkowej konwersji C/A. Dość powiedzieć, że sygnał na wejściu do programu średnio osiąga poziom -16 dB, czasami -12 dB. Bawiąc się torem syntezy doszedłem do tego, skąd taki niski poziom. Otóż bawiąc się torem syntezy można drastycznie zwiększyć poziom dynamiki i głośności wykorzystując filtry z wysokimi nastawami rezonansu. Tak relatywnie niski poziom stanowi rodzaj zabezpieczenia przed przesterowaniem sygnału. Niemniej w pierwszej chwili może to być zaskakujące.
Do testu dostarczył: Roland Polska
|
Kontaktjeśli brakuje Twoim zdaniem testu jakiegoś urządzenie bądź instrument, napisz do nas: LogowanieNajpopularniejsze testy
Popularne testy on-line
NAPISZ DO NAS! Jeśli brakuje w naszym wortalu testu instrumentu bądź sprzętu muzycznego którego szukasz, napisz do nas! Postaramy się przetestować urządzenie i opublikować test. |




Wydawało się, że technologia analogowego modelowania fizycznego musi być droga. Sam Roland należy bez wątpienia do liderów tej technologii choćby takimi instrumentami, jak JP-8000 czy V-Synth i V-Synth GT i przyzwyczaił nas, że te instrumenty były zawsze bardzo drogie. Tak drogie, jak rozbudowane stacje robocze np. poszczególne generacje workstation Fantom. A tu tymczasem taka niespodzianka – wirtualny analog z modelowaniem fizycznym za około 2400 zł i do tego z bynajmniej nie wirtualnym panelem sterowania. I to jakim! Praktycznie wszystkie parametry pod ręką! Możliwe? Owszem. Więc gdzie jest haczyk?













Roland GAIA SH-01 jest świetnym klawiszem do solówek na występy i to zarówno do gatunków nowoczesnych, jak elektronicznej klasyki funky i jazzu. W zasadzie ten instrument powinien nazywać się Performance Synthesizer. Można na nim w realtime odstawiać takie show, że właściciele nawet najlepszych workstation mogą się schować :-) Nieźle GAIA sprawdzi się również jako jedyny instrument i interfejs audio zarazem. Jeśli produkujemy muzykę elektroniczną lub taneczną mariaż syntezatora GAIA z wirtualnymi syntezatorami powinien dać spory potencjał, zwłaszcza jeśli możemy przyuczyć nasze wirtuale do wysyłanych przez wszystkie gałeczki i suwaki komunikatów. Ale główną domeną GAIA SH-01 będzie dokładanie swoim brzmieniem wisienki na szczycie tortu. Iście analogowej wisienki w świecie zdominowanym przez cyfrę. Bo GAIA SH-01 „jedzie analogiem”.


























