Reklama
Reklama

Roland JUNO-Di - tani 128-głosowy syntezator z ponad 1000 barw i możliwością zasilania na baterie

Testy on-line - instrumenty klawiszowe

Image Kilka lat temu wielu specjalistów i komentatorów branży przepowiadało zmierzch syntezatorów sprzętowych. Ich pozycję miały zająć syntezatory programowe. Minęło kilka lat, a tu coraz częściej i coraz więcej pojawia się nowych klawiszy. Jak najbardziej sprzętowych. Tymczasem „wielcy” producenci programowych instrumentów jakby przystopowali... Roland stara się wykorzystać tę sytuację proponując w ostatnim roku kilka nowych instrumentów. Jednym z nich jest tani syntezator typu ROM-Player uzupełniony o funkcjonalność, jakiej inni producenci nie mogliby się powstydzić.

Robert Bart

Image

A powinni się wstydzić, bo wygląda na to, że zaspali. Zwłaszcza Yamaha, która wchodząc w przymierze ze Steinbergiem nie dostrzegła jakoś potrzeby odświeżenia swojej linii syntezatorów. Roland mimo sojuszu z Cakewalkiem nie popełnił tego błędu. Bohater niniejszego testu jest świetną próbą zaproponowania syntezatora dla wszystkich, przygotowanego na każde zapotrzebowanie. Fakt, że nowy JUNO-Di ma sporo z protoplasty, czyli JUNO-STAGE. W zasadzie zaś JUNO-Di to minimalnie zubożona wersja większego brata. A jednak cel dla którego stworzono JUNO-Di był inny, niż tylko „sprzedać” uboższy i tańszy syntezator.

Image

Roland JUNO-Di jest klawiszem zaprojektowanym od początku do końca. Od podstaw, choć z wykorzystaniem pomysłów i doświadczeń z konstrukcji JUNO-STAGE. JUNO-Di został bowiem zaprojektowany tak, by zapewnić maksymalną mobilność i możliwość pracy na bateriach. Pamiętacie wzmacniacz BA-330 na zasilanie akumulatorowe, jaki ostatnio pokazał Roland? JUNO-Di to idealne uzupełnienie tego wzmacniacza. To idealny klawisz w plener, do grania w miejscu, gdzie prądu zmiennego nie uświadczymy. I choć na komplecie baterii JUNO-Di działa krócej, niż wzmacniacz BA-330 (9 godzin pracy tego wzmacniacza na jednym komplecie paluszków to wynik rewelacyjny, niepobity dotąd przez żadnego innego producenta!), to na występ spokojnie wystarczy. JUNO-Di działa według producenta na bateriach do 6 godzin, choć nam udało się popracować jedynie niecałe 5 godzin (raz na paluszkach alkalicznych Varta, drugi komplet to alkaliczne baterie Duracel).

Image

Roland kilka lat temu zmienił podejście do produkowanych przez siebie instrumentów. Nareszcie zaczął słuchać muzyków. Nie to, że wcześniej nie słuchał, ale zdarzało się, że świetnie zaprojektowany klawisz nie miał czegoś-tam. Bo nad konstrukcją i funkcjonalnością nowego instrumentu pracował tylko zespół japońskich projektantów Rolanda. Ewentualnych uwag specjaliści Rolanda słuchali już po wyprodukowaniu instrumentu – trochę poniewczasie :-) Bo klawisz już skończony lądował na półkach sklepowych. Fakt – część uwag „z rynku” znajdowało odzwierciedlenie w następnych konstrukcjach, ale była to „wariacja na temat”

Image

Skąd się wziął JUNO-Di? Stworzenie JUNO-Di wynika ze słuchania muzyków, dostrzegania ich potrzeb. No bo nie każdy chce i potrzebuje szeroka klawiaturę, jak w JUNO-STAGE. Owszem, osobiście zdecydowanie wolę szerszą klawiaturę, bo przy 5-oktawowej czuję się jak w budce telefonicznej :-) Ale nie każdy ma takie skojarzenia. Poza tym ja przymierzam się do zakupu drugiego „parapetu”, a w tej roli JUNO-Di może sprawdzić się rewelacyjnie.

Image

Jaki więc jest Roland JUNO-Di? Przede wszystkim lekki! Obudowa jest wykonana w całości z twardego, wzmocnionego ożebrowaniem wewnętrznym tworzywa sztucznego. Solidnej jakości, bo nie zarysowuje się zbyt łatwo.

Image

Obsługa instrumentu jest prosta i oczywista – między innymi dzięki zaszeregowaniu klawiszy i potencjometrów funkcyjnych w logiczne grupy i sekcje. Na panelu sterowania mamy centralnie umieszczony wyświetlacz LCD z klawiszami wyboru banków barw i programów poniżej. Ciekawą opcją jest możliwość przypisania do tych klawiszy własnego setu barw, których najczęściej używamy (FAVORITE). Nad przyciskami FAVORITE / BANK mamy klawisz włączający tryb numeryczny dla klawiszy pod wyświetlaczem oraz dioda BATTERY informująca o zużyciu się baterii – gdy zbliża się moment wyczerpania baterii najpierw dioda zaczyna pulsować, a następnie świecić ciągłym czerwonym światełkiem. To sygnał, by natychmiast wymienić baterie / akumulatorki na nowe.

Z lewej strony wyświetlacza mamy sekcję KEYBOARD z bardzo użytecznymi klawiszami transpozycji oktawowej i sekundowej, włączeniem trybu podziału klawiatury (SPLIT), nałożenia dwóch warstw klawiatury na siebie (DUAL) i quasi-analogowym trybem SUPERDUAL. Co to to jest? Roland wymyślił sobie, że tak jak w analogowych syntezatorach zdublowanie zwiększało mięsistość brzmienia, taki sam efekt można uzyskać w przypadku inteligentnie zaprogramowanego syntezatora cyfrowego „udającego” analog. Powiedzmy sobie jasno - ten tryb nie jest stworzony do operowania barwą fortepianu czy skrzypiec. Tryb SUPER LAYER sprawdzi się natomiast znakomicie w pracy z basami syntetycznymi, synth stringami, PADami i leadami. Faktycznie brzmienie nabiera mocy. Trzeba przyznać – udał się ten pomysł Rolandowi.

Zresztą – uprzedzając nieco fakty – tor syntezy również został wyposażony w specyficzną emulację charakterystycznej cechy syntezatorów analogowych. Funkcja Analog Feel pozwala ustawić zakres odstrajania się generatorów. Do budowy barw syntezatorów analogowych absolutnie genialna sprawa. A do tego w klawiszu za 2300 PLN!

Prócz tego w sekcji KEYBOARD mamy klawisze uruchamiające arpeggiatory oraz sekwencji CHORD MEMORY. No i włączenie trybu sterowania V-Link (mając np. efektor wideo bądź mikser wideo firmy Edirol możemy za pomocą klawiatury MIDI i potencjometrów sterować pracą urządzeń).

Image

Następnie mamy sekcję MODE/MIC – prócz określenia poziomu wzmocnienia mikrofonu mamy włącznik efektu pogłos. Tutaj też mamy klawisz wywołujący tryb edycji funkcji systemowych instrumentu oraz klawisz przełączający tryb pracy JUNO Di na funkcję kontrolera MIDI.

Skrajnie z lewej strony mamy sekcje kontrolera na podczerwień D-BEAM. Z lewej umieszczono gniazdo USB na podłączenie pamięci, a poniżej jest joystick PITCH BEND/MODULATION.

Image

Z prawej strony wyświetlacza mamy kursory, klawisz zapisu zmian edycyjnych WRITE i klawisze funkcyjne SHIFT, EXIT i ENTER.

Następna sekcja to połączenie sterowania odtwarzaczem plików WAV, mp3 i MIDI z pamięci USB, sekcja automatu perkusyjnego oraz klawisz CENTER CANCEL załączający funkcję wycięcia wokalu z oryginalnych utworów – po warunkiem, że wokal nie jest rozbity skrajnie w kanałach, a utrzymany w środku panorami.

Image

Umieszczona skrajnie z prawej strony sekcja SOUND MODIFY jest jakby żywcem wzięta z JUNO-STAGE (a wcześniej z Roland RS-5). Do dyspozycji są dwa potencjometry obwiedni (atak i wybrzmienie), dwa dla filtracji (punkt odcięcia i rezonans) oraz potencjometr regulujący ilość pogłosu w barwie.

Image

Z tyłu instrumentu jest złącze słuchawkowe jack 1/4” TRS, dwa niesymetryczne wyjścia sygnału jack 1/4” TS, wejście stereo EXT INPUT jack 1/8” TRS, wejście mikrofonowe jack 1/4” na mikrofony dynamiczne, gniazdo pedału SUSTAIN, dwa gniazda MIDI (IN, OUT) i regulację kontrastu wyświetlacza. Ale to nie wszystko – prócz gniazda zasilania AC i włącznika mamy bowiem gniazdo USB do podłączenia JUNO-Di do komputera! Tak – instrument jest wyposażony w funkcję interfejsu MIDI po USB.

Image

Kiedyś interesowałem się marynistyką, zwłaszcza okrętami wojennymi z II. wojny światowej. Dlatego moje skojarzenie JUNO-Di było prawie natychmiastowe – ten instrument to taki odpowiednik niemieckiego pancernika kieszonkowego klasy Deutschland. Niemcy objęci ograniczeniami uzgodnionymi na mocy traktatu wersalskiego kończącego I. wojnę światową w roku 1918 nie mogli budować okrętów większych, niż o wyporności 10,000 ton. Czyli była to wielkość ciężkiego krążownika zaledwie – a Niemcy mieli budować pancerniki... No i zbudowali – małe, szybkie, o dużym zasięgu, dość mocno opancerzone, nieźle uzbrojone i niezwykle skuteczne dzięki doskonałym narzędziom celowniczym marki – kto zgadnie? Carl Zeiss naturalnie :-) Roland JUNO-Di to też taki pancernik kieszonkowy:

  • moduł dźwiękowy 128-głosowy, 16 partów MULTITIMBRAL, ponad 1000 barw
  • 5-oktawowa klawiatura dynamiczna
  • odtwarzacz MIDI z pamięci USB
  • odtwarzacz audio (WAV, mp3) z pamięci USB z funkcją „wycinania” wokalu
  • automat perkusyjny
  • wejście mikrofonowe z procesorem pogłosowym
  • wejście liniowe stereo
  • interfejs MIDI USB
  • możliwość zasilania na baterie

 

I to wszystko za nieco ponad 2300 zł? Żart? Nie.

Image

Moduł dźwiękowy bazuje konstrukcyjnie na JUNO-STAGE (a ten na serii Fantom), jednak ma o połowę mniej pamięci na próbki (ekwiwalent 64 MB plików WAV 16-bit). Przy czym oszczędności bardziej poszły w kierunku zmniejszenia ilości próbek na warstwę multipróbek, niż zmniejszeniu ilości multipróbek. W efekcie brzmienia w porównaniu do JUNO-STAGE są uboższe brzmieniowo. Nie jest to może jakaż drastyczna różnica, aczkolwiek zauważalna.

Image

Pojedyncza barwa może być zbudowana z 4 warstw (!) - przypominam, że mówimy o syntezatorze za nieco ponad 2300 zł! Dla każdej warstwy można ustawić zakres czułości na klawiaturze i zakresy czułości dla wartości Velocity. Istotną cechą jest to, że prócz samego zakresu mamy również możliwość ustawić zakres fade'u dla każdej warstwy – tak od dolnego jak od górnego zakresu (!). Dotyczy to zarówno regulacji zakresu klawiatury, jak zakresów dynamiki. Zaraz... W syntezatorze za 2300 PLN? Prawie niemożliwe. Jak? Odpowiedź jest prosta - tor syntezy korzysta z dobrodziejstw technologii opracowanej na rzecz serii Fantom.

Image

Każda warstwa jest edytowana oddzielnie, ma własne parametry. Więcej – możemy zastosować różne algorytmy w łączeniu generatorów. Producent zaproponował możliwość traktowania każdej pary generatorów (1+2 i 3+4) równolegle z każdym blokiem oddzielnie (WG, TVA i TVF) oraz łącznie – w różnych konfiguracjach. W sumie jest przygotowanych 10 konfiguracji. W efekcie bazując na tych samych próbkach możemy uzyskać diametralnie różne brzmienia. Tym samym Roland JUNO-Di to nie jest już zwykły ROM-Player z gatunku SoundCanvas. To pełną gębą syntezator bazujący na próbkach zapisanych w pamięci ROM.

Image

Image

Image

Image

Image

Obwiednia wzmacniacza ma 10 odcinków czasowych (!) - 3 Attack, 4 Sustain, 3 Release. Każdej warstwie w sekcji wzmacniacza przypisuje się własną czułość względem Velocity, krzywą Velocity dla danej warstwy, tracking panoramy (w zależności od wysokości dźwięku zmiana usytuowania w panoramie), przypadkowość panoramy i kilka innych funkcji. Obwiednia sekcji wysokości dźwięku na 14 odcinków czasowych, zaś filtracji 9 odcinków – obie te obwiednie mają możliwość ustawienia polaryzacji ujemnej. Warto też wspomnieć, że każda sekcja – zarówno filtracji TVF jak wysokości dźwięku (WG) mają sekcję programowania czułości względem Velocity z ustawieniem dedykowanej krzywej czułości Velocity. Generatory LFO w JUNO-Di są dwa. Dodatkową zaletą jest wbudowany 16-krokowy sekwencer dla wartości LFO względem czasu/tempa projektu. Interesującą opcją jest dostępny dla każdej warstwy delay – linia opóźniająca pozwalająca uzyskać efekt podobny do arpeggio z opcjami jednokrotnego powtórzenia, ciągłego powtarzania, powtarzania przez określony czas i powtarzania przez określony czas po zwolnieniu klawisza. Interesujące efekty brzmieniowe można uzyskać programując np. barwy harfy albo etnicznych instrumentów. Zbudowanie barwy harfy z 4 warstw, gdzie każda jest odstrojona (np. pryma – tercka – kwinta – oktawa) i opóźniona o określoną wartość następującą po sobie daje nam barwę grającą harmonicznie przy trzymaniu jednego klawisza.

Image

No i do tego wszystkiego mamy na koniec wieloelementową tablicę Matrix dla kontroli nad elementami toru syntezy przez poszczególne elementy kontrolne.

Ciekawostek w torze syntezy jest naprawdę sporo. Bardzo fajnym szczególikiem jest przykładowo możliwość odstrojenia - niezależnie w programach PATCH i PERFORMANCE - każdego z klawiszy w ramach oktawy. W programach PERFORMANCE modyfikacja jest możliwa dla każdego programu składowego (PERFORMANCE może składać się z 16 instrumentów/barw).

Procesor efektów ma dwa bloki systemowe (REVERB i CHORUS/DELAY) oraz 3 multiprocesory MFX. Tu kolejne zaskoczenie – bloki MFX można łączyć według 16 różnych konfiguracji (szeregowo, równolegle i w sposób mieszany). Wybór typu efektu ustawia się w pierwszej kolejności w programie barwy PATCH, zaś następnie w programie PERFORMANCE określamy, z którego programu barwy / sekcji MULTITIBRAL ma być wybrany algorytm. Ograniczeniem jest w sumie tylko to, że do jednego programu PATCH można przypisać tylko jeden multiefekt MFX. Bloki MFX udostępniają efekty wszelkiej maści – od efektów modulacyjnych, przez różnorakie delaye, dynamiczne, LoFi, zmiany wysokości dźwięku, vokodery, pogłosy i efekty kombinowane. Jakość efektów – zwłaszcza pogłosów i algorytmów delay, jest naprawdę wysoka. Zwłaszcza w ogonie pogłosu nie słychać charakterystycznego dla niższej klasy instrumentów metalicznego odgłosu.

Image

Jeśli chodzi o wybór barw, to jedno trzeba oddać – oszczędności w niewielkim stopniu dotknęły barwy fortepianów. Fakt, że są nieco zubożone względem JUNO-STAGE, ale tylko nieco. Nieźle prezentują się piana elektryczne, klawinety i barwy organów elektromechanicznych. Co do barw instrumentów smyczkowych zaskakuje szeroki wybór barw orkiestrowych, naprawdę dobrze zaprojektowanych. Widać, że zostały wykorzystane szerokie możliwości toru syntezy. Naturalnie niewiele można oczekiwać po barwach instrumentów solowych, ale kilka przykładów (choćby obój, klarnet czy waltornia) można uznać za naprawdę udane brzmieniowo programy. Przegląd barw syntezatorowych jest przeogromny i co ważne Roland wykorzystał w wielu miejscach swój „wynalazek” w postaci symulacji odstrajania się syntezatorów analogowych. Poza tym tak zaawansowany tor syntezy wręcz jest stworzony do produkowania atrakcyjnych płaszczyzn PAD. Naprawdę jest w czym wybierać. Niezły jest również wybór barw a'la ethno. Jeśli miałbym ponarzekać, to nieco zawiodłem się zestawami perkusyjnymi. Nie znalazłem w zestawach m.in. charakterystycznych dla wyższych modeli tomów z podwójnym uderzeniem czy wariacyjnych wielopłaszczyznowych dynamicznie werbli. No ale gdzieś producent musiał oszczędzić. Przecież gdyby nie te różnice, kto chciałby kupować droższe modele? Chyba tylko snobi :-)

Oto przykłady dźwiękowe barw Roland JUNO-Di, demo fabryczne oraz dwie sekwencje SMF zgrane na tym syntezatorze.

Roland JUNO Di - fortepiany demo 1 (mp3 256 kbps, 16 MB)

Roland JUNO Di - fortepiany demo 2 (mp3 256 kbps, 13 MB)

Roland JUNO Di - e-piana demo 1 (mp3 256 kbps, 11 MB)

Roland JUNO Di - e-piana demo 2 (mp3 256 kbps, 5 MB)

Roland JUNO Di - e-piana demo 3 (mp3 256 kbps, 20 MB)

Roland JUNO Di - strings (mp3 256 kbps, 20 MB)

Roland JUNO Di - ethno demo 1 (mp3 256 kbps, 18 MB)

Roland JUNO Di - ethno demo 2 (mp3 256 kbps, 15 MB)

Roland JUNO Di - gitary (mp3 256 kbps, 14 MB)

Roland JUNO Di - syntezatory (mp3 256 kbps, 10 MB)

Roland JUNO Di - wokalne (mp3 256 kbps, 10 MB)

Roland JUNO Di - zestawy perkusyjne (mp3 256 kbps, 16 MB)

Roland JUNO Di - dema fabryczne (mp3 256 kbps, 13 MB)

Roland JUNO Di - sekwencja 1 - Kayah (mp3 256 kbps, 2 MB)

Roland JUNO Di - sekwencja 2 - Kayah (mp3 256 kbps, 2 MB)

Image

Proszę mi pokazać instrument w tej cenie z podobnymi możliwościami programowania? Ja nie znam. Jedyną wadą może być to, że zmiana programu barwy ucina wybrzmienie – to wynik przełączenia się algorytmu multiefektu wpisanego w barwę. Jedno, czego mi zabrakło w torze syntezy, to możliwość ustawienia różnych zakresów PitchBend dla każdej warstwy – jest możliwość wyłączenia Pitch Bendu dla wybranych warstw barwy, ale nie można ustalić różnych zakresów. Ale poza tym jest absolutnie wszystko, czego można się spodziewać po syntezatorze klasy sporo wyższej. Na tle możliwości toru syntezy JUNO-Di taka Yamaha MM6 (pomijam fakt, że jest droższa) nie ma żadnych szans...

Image

Uzupełnieniem modułu jest arpeggiator. Może nie jest to specjalnie zaawansowany element instrumentu, ale jest wyposażony zarówno w tradycyjne przebiegi, jak i melodyczno-harmoniczne i rytmiczne.

A to nie wszystkie zalety JUNO-Di. Do dyspozycji mamy automat perkusyjny z wariacyjnymi patternami. Sterowanie zostało bardzo prosto rozwiązane – za pomocą klawiszy pod wyświetlaczem wybieramy poziom patternu. Mamy przynajmniej 4 poziomy patternów zasadniczych dla każdego stylu oraz przynajmniej 3 „wstawki” czy przejścia. Niestety jednego nie ma ten automat – automatycznego fill in/fill out. Automat wyposażono w 27 zestawów w różnych stylistykach, od popu, rocka, metalu, przez jazz, swing i funky po współczesne dance, techno i hiphop. Przy czym te nowoczesne gatunki nie są zbyt przekonujące brzmieniowo... Ale jakby kto pytał – automat perkusyjny jest :-)

Image

Mnie nadal szokuje, że w instrumencie za 2300 PLN jest odtwarzacz plików. Z pewnością wielu z nas będzie go używać. Obsługa jest prosta, a dzięki dedykowanemu oprogramowaniu na komputer może być jeszcze prostsza - można bowiem przygotować playlisty. Sekcja playera odtwarza tak pliki MIDI SMF 0 (instrument jest zgodny z GM2), jak pliki audio (WAV i mp3).

Image

Ostatnią sekcją jest wejście mikrofonowe i wejście liniowe. Przedwzmacniacz w Roland JUNO-Di nie należy wprawdzie do najwybitniejszych konstrukcji, przy większych wzmocnieniach zaczyna szumieć i ma w sumie mały headroom (albo nie ma go wcale :-)). Ale nic nie stoi na przeszkodzie, żeby do klawisza podłączyć zewnętrzny preamp. Sam widziałem na oficjalnych prezentacji podczas targów, jak do wejścia w klawiszu był podłączony bodaj najpopularniejszy tani przedwzmacniacz mikrofonowy na świecie – ART Tube MP. I wtedy to „żarło”.

Image

W zasadzie jedyne zastrzeżenia, jakie mogę wysunąć pod adresem JUNO-Di jest niezbyt dobra klawiatura. W każdym razie – odstaje od moich oczekiwań i w mojej opinii nie przystaje do jakości modułu i całej pozostałej funkcjonalności tego instrumentu. Zamontowana klawiatura ma 5 oktaw. Jest czuła na dynamikę gry, ale nie realizuje Aftertouch. OK – w tej cenie nic dziwnego. Czułość możemy dostosować wybierając jeden z 3 programów dynamiki bądź wyłączając dynamikę i ustawiając jeden poziom Velocity. O ile na szerokość klawisze są pełnowymiarowe, to ich długość jest minimalnie mniejsza niż standard. Powoduje to wrażenie płytkości działania. Akcja mechaniki przypomina nieco „gumowate” klawiatury Edirola sprzed 6-8 lat. Efekt jest taki, że przekazanie dynamiki gry za pośrednictwem tej klawiatury nie jest zbyt komfortowe...

Image

Z innych uwag – zabrakło mi „skrótowego” klawisza wywołującego program Multitimbral PERFORMANCE dla pracy w trybie odtwarzacza SMF. W praktyce na scenie nie każdy utwór gra się z pena USB. Czasami chciałoby się przełączyć instrument na przygotowany specjalnie program PERFORMANCE organizujący nam układ barw specjalnie dla jakiegoś utworu. I wówczas, przed odtworzeniem następnego utworu przez odtwarzacz z pena USB trzeba przywołać program PERFORMANCE do odtwarzania sekwencji... Ręczne wybieranie trwa, a na scenie nie ma nigdy za dużo czasu :-) No i poza tym – TRZEBA o tym pamiętać. Bo jak się nie zmieni programu PERFORMANCE na sekwencer, to z głośników poleci np. partia perkusyjna grana na... fortepianie :-)

Image

W dalszym ciągu prędkość „ładowania” drzewa plików na pamięci USB nie jest najszybsza. Odczyt struktury plików trwa tak długo, ponieważ Roland postanowił... nie płacić licencji za użytkowanie systemu plików MS-DOS. Mają swoje rozwiązanie, ale niestety niezbyt szybkie. Fakt, że zawartość plików ładuje się raz, w momencie włączenia pendrive'a, ale przykładowo ładowanie około 200 plików MIDI i 50 podkładów mp3 (w sumie typ pliku w tym przypadku nie jest istotne) trwało dobre 4 minuty... Czyli jeśli zechcemy w trakcie sztuki zmienić kość pamięci, to zróbmy to w przerwie. Albo używajmy kilku nośników pamięci z mniejszą ilością plików.

Image

Mimo tych zastrzeżeń Roland JUNO Di jest konstrukcją absolutnie wartą zainteresowania. Nie każdy ma tak purytańskie oczekiwania w stosunku do klawiatury :-) A w dalszym ciągu JUNO Di to świetnie brzmiący, uniwersalny instrument o ogromnych możliwościach edycyjnych. Doskonale sprawdzi się w roli podstawowego instrumentu w studiu domowym oddając ponad 1000 barw, możliwości kreacji własnych za pomocą intuicyjnego edytora komputerowego na komputery PC z Windows i Macintosh (teoretycznie edytor jest kompatybilny z Mac OS X, ale na najnowszym systemie 10.6.x nie udało mi się go uruchomić – na 10.5 i owszem, działa). Istotna cechą takiego zastosowania JUNO Di – w porównaniu do software'owych modułów Multitimbral - jest bezlatencyjna praca i brak obciążenia komputera. Drugą rolą JUNO Di w której się świetnie sprawdzi, to występy plenerowe. Możliwość współpracy z mikrofonem wokalowym, odtwarzacz plików MIDI, WAV i mp3 z możliwością „wycięcia” wokalu z oryginalnych utworów, no i możliwość zasilenia za pomocą baterii to atuty, których naraz nie posiada żaden instrument na rynku. A w końcu zaczęły się wakacje :-) Wystarczy wziąć pod pachę JUNO Di, wzmacniacz BA330, statyw mikrofonowy, wokalistę/wokalistę, gitarzystę i perkusjonistę na jakowejś djembe i już można na rynku trenować walkę z tremą :-) A przy okazji zarobić trochę grosza – na piwo wystarczy.

Image

ImageMoim zdaniem JUNO Di to również doskonały klawisz na pozycję „ten drugi parapet”. W programach PERFORMANCE można zbudować pełne mięsa barwy, jakich nie uzyskamy na żadnym klawiszu w tej cenie. No i poza tym do dyspozycji jest na szybko dostępny tryb łączenia warstw na klawiaturze, co na scenie jest nieocenionym atutem.

Wydaje mi się, że Roland wprowadzając do sprzedaży JUNO-Di postanowił stworzyć skuteczną sprzętową konkurencję dla syntezatorów programowych Multitimbral. Czy mu się udało? Do pełni szczęści brakuje wtyczki (plug-in) do najpopularniejszych sekwencerów (VST, RTAS, AU) pozwalającej zintegrować JUNO-Di z sesją. Może ktoś się podejmie? Rynek zbytu jest zapewniony. Roland JUNO Di jest wart każdej złotówki. Oferuje do tego funkcje, których w konkurencyjnych instrumentach nie znajdziemy. W kategorii funkcjonalności dostaje 100 punktów na 100. Stosunek ceny do jakości również ma maksymalną wartość. Mam wątpliwości, czy ten klawisz powinien dostać nagrodę „Top of the Best” czy „Top of Econo”... Bo zarówno w klasie jest absolutnie bezkonkurencyjny, jak i oferuje rewelacyjny stosunek ceny do jakości. Mamy więc Imageprecedens – pierwszy sprzęt, który dostanie naraz obie nagrody :-) Tylko ta klawiatura... Musicie sami ocenić, czy da się z nią żyć. Dla mnie, jako drugi klawisz ujdzie. Polecam sprawdzenie!

Do testów dostarczył: Roland Polska

Image

Image

Kontakt

jeśli brakuje Twoim zdaniem testu jakiegoś urządzenie bądź instrument, napisz do nas:

info@e-muzyk.net.pl

Reklama

Logowanie

Zaloguj
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Reklama
Reklama