Edirol PCR-8025.05.2004 Testy on-line - instrumenty klawiszowe
Tomek ”REZIST” Nowak
W 1994 roku został otwarty strategiczny oddział Rolanda - Edirol. Na dzień dzisiejszy zajmuje się on produkcją projektorów, dedykowanych koncertowych kamer cyfrowych, interfejsów audio, mikserów dźwięku oraz obrazu, kontrolerów w postaci klawiatur sterujących (i nie tylko) i oprogramowania muzycznego wszelakiej maści. Z tej bogatej oferty dóbr interesuje nas dzisiaj nowa seria klawiatur sterujących z flagowym, najbardziej „wypasionym” modelem PCR-80. Jak wielu z was zauważyło, od kilku lat wykorzystuje się we wszelkich urządzeniach peryferyjnych port USB, oferujący teoretycznie prędkość 12 Mbps. W rzeczywistości wiele z nich działa w trybie Low-rate, co sprowadza transfer danych do prędkości 1.2 – 1.5 Mbps. W porównaniu do MIDI (bez zagłębiania się w wynalazki takie jak XMIDI) i jego 32kbps, USB faktycznie może wydawać się wystarczająco głębokim i szerokim gardłem dla zastosowań muzycznych. W przypadku zaawansowanych sterowników lub klawiatur sterujących, ważne jest by pakiety danych nie ginęły po drodze a transmisja przebiegała bez zakłóceń i „przytykania się” instrumentów. W tym przypadku naprawdę jest co wysyłać i odbierać.
Duży plus za ilość kontrolerów manualnych. Oczywiście pedały, przepraszam – sterowniki nożne, nie są dostarczane w komplecie. A szkoda. W kartonie znajdziemy jeszcze zasilacz dla sterownika przeznaczony dla właścicieli komputerów przenośnych, oraz (o zgrozo!) 1 metrowy kabel USB. Nie wiem dlaczego kupując tej klasy urządzenie, jestem skazany na dokupywanie dodatkowego przedłużacza lub nowego kabla USB (chyba rzadko kiedy ten jedno-metrowy znajduje zastosowanie), lub podłączanie urządzenia „na styk”. Tutaj niestety stawiam minus... Jedynym kontrolerem, którego z poziomu dostarczonego oprogramowania (o tym za chwilę) nie możemy dowolnie skonfigurować, jest bender z wajchą popularnie zwany joystickiem, obsługujący oczywiście funkcje Pitch Bend/Modulation. Przekonanie się przez zadeklarowanego „yamahowca” do tego wynalazku niestety nie jest łatwe, szczególnie jeśli ktoś przyzwyczajony jest do dwóch pokręteł lub zabawki typu Ribbon Controller. Poza tym, mamy oczywiście przyciski ułatwiające przestrajanie urządzenia poprzez Key-Transpose czy wędrówkę po oktawach, wybranie „z palca” banku, programu, kanału MIDI dla transmisji danych, wreszcie funkcje snapshot pozwalającą zachować aktualne ustawienia wszystkich kontrolerów oraz panic - przerywającą wszelkie niezamierzone transmisje danych. Pod błękitnym okiem, znajduje się również tajemniczy przycisk V-Link. Pozwala on zamienić naszą klawiaturę muzyczną w sterownik lub nawet mikser obrazu dla urządzeń trochę bardziej zaawansowanych niż rzutnik obrazu, służących np. do liniowej obróbki materiału video i kontrolowania jego prezentacji.
Za obsługę urządzenia odpowiada przemyślany zestaw sterowników, instalujących aż 5 urządzeń.
Każdemu fizycznemu kontrolerowi można przypisać zasadniczo dowolny rodzaj komunikatu: Control Change, Program Change (kilka trybów), RPN i NRPN (czyli tak zwane Non/Registered Parameter Numbers, o których kiedyś przeczytacie więcej ;), SysEX. Stwarza to dosyć duże możliwości sterowania parametrami gry - nie zapominajmy bowiem, że do czynienia mamy przede wszystkim z klawiaturą sterującą jedynie wzbogaconą o pokaźny zestaw kontrolerów, nie zaś z dedykowanym temu celowi urządzeniem. Inna sprawa, że opracowana przez Edirola technologia buforowania i systemu transferu danych MIDI nazwana FPT działa rewelacyjnie – z przesyłanych komunikatów nic się nie gubi, wszystko dociera do celu ;)
Edirol udostępnił w sieci kilkanaście presetów oraz tak zwanych
"Control Maps" dla najbardziej popularnych programów, wśród których
znajduje się co prawda Pro Tools, ale nie brakuje Fruity Loops czy
Ableton Live. Warte podkreślenia jest, że w komplecie z instrumentem są
dołączone szablony opisów funkcji poszczególnych presetów ustawień
PCR-80 dla klawiszy przełączników, gałek i suwaków. Można również
wydrukować sobie na czystym szablonie własne ustawienia. Firma pomyślała również o tych użytkownikach sterownika, którzy nie posiadają komputera (a są tacy???). Z sześcio-oktawowej klawiatury wydzielono dwie części. Pierwsza z nich pełni rolę klawiatury numerycznej, oznaczonej cyframi od 1 do 0 oraz dla trybu pracy w systemie szesnastkowym (warto wspomnieć że sterownik obsługuje wprowadzanie danych numerycznych na dwa sposoby dzięki przełącznikowi DEC/HEX) literkami A-F. Druga część klawiatury to konkretne komunikaty przypisane pod kolejne klawisze. Aby w ten sposób programować sterownik, należy przełączyć się w specjalny tryb edycji za pomocą jednego z przycisków i zaopatrzyć w dużą dozę samozaparcia. Niestety czasem podczas obsługi „z klawisza” dane wysyłane przez sterownik w trybie edycji nie trafiały do komputera. Może to być wina niedostatecznie przemyślanego systemu edycji - którego trybów jest kilka, lub konkretnej konfiguracji albo... nie wyćwiczonej w tej dziedzinie ręki ;) Oczywiście, w standardowym trybie Play Mode, wszystko działa jak należy. Jeśli jednak zależy nam na definiowaniu funkcji poszczególnych kontrolerów, poświęcimy temu zajęciu chwil kilka - nawet korzystając z edytora PCR.
Tomek ”REZIST” Nowak Dystrybutor: Roland Polska
|
Kontaktjeśli brakuje Twoim zdaniem testu jakiegoś urządzenie bądź instrument, napisz do nas: LogowanieNajpopularniejsze testy
Popularne testy on-line
NAPISZ DO NAS! Jeśli brakuje w naszym wortalu testu instrumentu bądź sprzętu muzycznego którego szukasz, napisz do nas! Postaramy się przetestować urządzenie i opublikować test. |





Firma Roland, przeciętnemu muzykowi w naszym kraju zasadniczo kojarzy
się z kilkoma klasycznymi keyboardami oraz syntezatorami w wersjach
modułowych i klawiszowych. Bardziej wtajemniczonym z elektrycznymi
perkusjami, automatami perkusyjnymi, oraz współcześnie dość...
nieużytecznymi klawiaturami sterującymi z serii PC MK2. Wraz z postępem
technicznym korporacja pozyskiwała coraz to nowe marki. Na dzień
dzisiejszy, najbardziej rozpoznawalnymi są Boss i Roland. Oczywiście
można jeszcze wspomnieć o Rodgersie, ale grupa odbiorców produktów tej
firmy jest dosyć wąska. Ikutaro Kakehashi zakładając firmę w 1972 roku
zapewne nie przypuszczał, że rozrośnie się ona do takich rozmiarów.
Roland ma znaczący udział nie tylko na rynku muzycznym, ale i
drukarskim. Plotery, drukarki wielkoformatowe czy laserowe skanery 3D
są od wielu lat w stałej ofercie grupy Roland DG. Ale wracajmy do
muzyki.
Testowany sterownik jest lekkim urządzeniem, o kolorze delikatnie
wpadającym w srebro. Jak wygląda możecie z grubsza obejrzeć na
zdjęciach - więc daruję sobie opis szczegółowego rozlokowania
przycisków i kontrolerów. Łącznie jest ich 28, z czego 27 możemy
dowolnie skonfigurować dla własnych potrzeb. Są to:


MIDI IN/OUT obsługują dodatkowe porty MIDI, dostępne z tylnej ścianki
kontrolera, do których możemy podłączyć dodatkowy zewnętrzny moduł lub
syntezator. Natomiast wirtualne porty PCR 1/2 IN/OUT służą już do
bezpośredniej współpracy urządzenia z oprogramowaniem muzycznym.
Jedynym kontrolerem pozbawionym możliwości
przypisywania do niego odpowiednich komunikatów jest wspomniany już
Bender/Modulation. Szkoda, bo jest czasem o wiele bardziej praktyczny
niż suwak czy gałka... Wszelkie ustawienia możemy zapisywać na dysku
komputera, poprzez dostarczony program PCR-Editor, lub w pamięci
urządzenia. Do dyspozycji jest 15 wolnych komórek na presety
użytkownika. Pierwszy, jest niejako odgórnie narzucony i dotyczy
standardu ustawień dla trybu GM.
Jak się na tym gra? Nie ukrywam, że rozpakowując PCR'a myślałem – ot,
kolejny plastikowy gadżet z klawiaturą na poziomie tańszych modeli
syntezatorów, z kiepsko zamontowanymi klawiszami. Jednak moje obawy
szybko się rozwiały. Klawisze chodzą lekko, jednak daje się wyczuć
pewien opór. Niektórym to przypadnie do gustu, innym nie - kwestia
przyzwyczajenia. Nie ma, jak w przypadku niektórych konkurencyjnych
kontrolerów charakterystycznego chrobotania klawiszy i gwałtownego
odskakiwania po ich wciśnięciu. Klawiatura jest naprawdę dobra.
Przyciski pełniące rolę kontrolerów oraz sterujące funkcjami klawiatury
działają bez zająknięcie. Nie ma także problemu z suwakami czy gałkami,
które przy pierwszym kontakcie sprawiają wrażenie wyjątkowo miękkich.
Zęboleptycznie jednak stwierdziłem że nie są wykonane z miękkiego
materiału typu kauczuk, dzięki czemu na pewno nie będą tak szybko
zbierać brudu z paluchów.
Biorąc pod uwagę znaczny koszt zakupu dość trudno jednoznacznie wydać
werdykt na temat przydatności PCR-80 w domowym studiu. Do atutów należy
bezsprzecznie zaliczyć fakt, że kot zaakceptował „intruza” :-) A co
poza tym?


















