Roland OCTA-Capture UA-1010 - 10-kanałowy interfejs audio z 8 preampami mikrofonowymi Class-A21.11.2011 Testy on-line - soft&hardware
Michał Poboczny
Postęp w kwestii możliwości interfejsów audio w ostatnich latach jest zauważalny. W coraz większym stopniu interfejsu zyskują funkcjonalności właściwe cyfrowym konsoletom. W przypadku testowanego interfejsu wiele elementów zostało zapożyczonych z linii profesjonalnych cyfrowych konsolet mikserskich RSS by Roland. Przykładowo, OCTA-Capture został wyposażony w znakomite przedwzmacniacze mikrofonowe, które znalazły się w konsoletach M-400 czy najnowszej M-480! Jak przystało na nowoczesny interfejs, również OCTA-Capture UA-1010 ma cyfrowy mikser z dedykowanymi układami DSP, a cały silnik bazuje na 40-bitowych algorytmach wziętych z serii V-Mixing System. Innowacji w stosunku do poprzedniej generacji interfejsów jest w OCTA-Capture sporo. Czym kusi Roland? Na pierwszy rzut konstatacja – OCTA-Capture UA-1010 jest interfejsem klasy premium, ale... udostępnia „tylko” 10 kanałów wejściowych przy częstotliwości do 96 kHz. Uprzedzając fakty – w 24-bit/192 kHz tylko 4 wejścia analogowe i 4 wyjścia analogowe. Osiem kanałów to wejścia analogowe mikrofonowo-liniowe, a dwa to cyfrowe wejście elektryczne S/PDIF. Wejścia mikrofonowo-liniowe są rozwiązane na złączach combo XLR/jack 1/4” - jacki są symetryczne. Wszystkie wyjścia analogowe są symetryczne (jack 1/4” TRS). Od razu rzuca się w oczy, że brakuje wejść ADAT, które umożliwiłyby nagranie większej ilości śladów. Bo nie oszukujmy się – 8 wejść (w porywach 10, jeśli zainwestujemy w przedwzmacniacz mikrofonowy z wyjściem cyfrowym) do nagrania chóru wystarczy, ale nie pozwoli nagrać profesjonalnie bębnów. Czyli co? Kiszka? Jak można było zaprojektować de facto 8-kanałowy interfejs w zamkniętej architekturze? Na szczęście nie jest tak źle. Roland opracował nowoczesne sterowniki, które pozwalają wykorzystać na jednym komputerze dwa swoje interfejsy audio USB. Mogą to być dwa OCTA-Capture, albo OCTA-Capture i Cakewalk V-Studio 100 lub 700. Wykorzystywana jest technologia VS Sreaming. Jedno z urządzeń działa w trybie master, drugie w trybie slave (wybiera się to w menu, wystarczy w „niewolniku” włączyć VS Expand). Prócz podłączenia do komputera przez USB konieczne jeszcze jest zsynchronizowanie zegarów przez S/PDIF – tym samym tracimy możliwość skorzystania z jednego z wejść. Ale sytuacja nie wygląda już tak tragicznie :-) W końcu korzystając z dwóch OCTA-Capture UA-1010 mamy możliwość zarejestrowania 18 śladów. A to już wystarcza do profesjonalnego nagrania bębnów. Wprawdzie cena takiego zestawu niektórym może się wydawać wysoka, ale... jeśli szukamy sprzętu profesjonalnego nie znajdziemy rozsądnej alternatywy z tak dobrymi preampami mikrofonowymi. No właśnie. Jakość preampów i przetworników analogowo-cyfrowych i cyfrowo-analogowych stawiałbym jako podstawową zaletę testowanego interfejsu. Wielu producentów wkłada do interfejsów tanie układy zintegrowane, które później wiadomo jak brzmią... Tutaj mamy profesjonalne przedwzmacniacze mikrofonowe Class-A wzięte z profesjonalnych konsolet (!) takich jak RSS by Roland V-Mixer M-480 (!), do tego przedwzmacniacze są sterowane cyfrowo. Zrównoważony poziom szumu EIN jest na poziomie 123 dB. Mają przeźroczyste, detaliczne, ale nie ostre brzmienie i przy tym duży headroom. Dźwięk jest bardzo bliski. Nie ma problemów z przytykaniem się transjentów. Każdy z kanałów mikrofonowych ma niezależnie załączany Phantom, a wejścia 7-8 mają zakres wzmocnienia przystosowany do sygnałów o dużym poziomie sygnału – najlepiej tutaj podłączyć stopę i werbel. Wejścia 1 i 2 mogą być ponadto przełączone w tryb Hi-Z do podłączenia np. gitary. Przyznaję, że biorąc pod uwagę cenę interfejsu – po ostatnich podwyżkach Euro niestety około 2600 zł – Roland OCTA-Capture staje się arcyciekawą propozycją dla osób szukających 8-kanałowego bądź 16-kanałowego systemu zapisu z wysokiej klasy przedwzmacniaczami mikrofonowymi. Tym bardziej, że lista zalet UA-1010 nie kończy się na samych preampach... Przetwarzanie A/C i C/A jest realizowane przez układ AKM 4620 BVF o teoretycznej dynamice 113 dB dla wejść i 115 dla wyjść. Warto wspomnieć, że te układy stosuje również ECHO i RME.... W rzeczywistości dynamika przy 24/48 sięga niemal 105 dB dla wejść i 111 dB dla wyjść, przy czym zniekształcenia na wejściu (THD+N) nie przekraczają 0,004% przy pełnym wysterowaniu preampu! Przy niższym wysterowaniu zniekształcenia są jeszcze mniejsze. O czystości brzmienia decydują nie tylko wysokiej klasy przetworniki i preampy, ale w znacznej mierze nowoczesne sterowniki VS Streaming oraz bardzo stabilny wewnętrzny zegar cyfrowy. Poza tym zwraca uwagę minimalizacja długości ścieżek analogowych na płytce oraz to, że cała sfera układów analogowych i cyfrowych jest na oddzielnych płytkach drukowanych. Roland OCTA-Capture jest wyposażony w mocny układ DSP, który prócz realizacji funkcji miksera cyfrowego jest odpowiedzialny za obsługę sprzętową algorytmów bramek i kompresorów na każdym kanale oraz pogłosu. Kompresory mają czas ataku i powrotu, nachylenie i próg zadziałania, to czego mi brakuje to graficznej reprezentacji poziomu tłumienia... Jednak to by się przydało. Bramka ma tylko próg zadziałania. Trochę mało, ale nie narzekajmy – ważne, że jest. Konkurencyjne interfejsy nie mają bramki. Przedwzmacniacze są sterowane programowo i są wyposażone w zmianę biegunowości (fazy) i filtr dolnozaporowy ustawiony na 100 Hz. Niestety, filtr również jest algorytmem, więc nie zabezpiecza przed przesterowaniem wejścia... Kompresor i bramka niestety się nagrywają – są przed wyjściem do zapisu na komputerze. Można by w sumie co nieco poprawić w testowanym interfejsie. Brzmieniowo kompresor jest bez zarzutu – w najlepszym tego słowa znaczeniu: nie słychać go :-) To algorytm z mikserów serii V-Mixer. W ogóle wszystkie procesy wewnętrznego DSP bazują na algorytmach cyfrowych mikserów RSS by Roland. Mają 40-bitową stałoprzecinkową dokładność. Układ DSP jest odpowiedzialny również za obsługę niezłego „bajeru” jakim jest funkcja Auto Sens. Służy ona do automatycznej kalibracji poziomów wzmocnienia przedwzmacniaczy mikrofonowych. Podczas soundchecku wystarczy uaktywnić funkcję, a procesor DSP dobierze nam optymalne wzmocnienie. Jest to oczywiście tylko „automat”, wiadomo że trzeba zawsze skorygować ustawienia proponowane przez algorytmy, ale niekiedy funkcja może okazać się przydatna w sytuacji koncertowej. W studiu oczywiście mamy sporo czasu i lepiej dokładnie samemu ustawić Gainy :-)
Interesującą możliwością jest również i to, że wykorzystując testowany interfejs można zrealizować 4 niezależne tory odsłuchowe – oczywiście wszystko bez opóźnień! Umożliwia to sprzętowy mikser sterowany programowo. W rzeczywistości oznacza to możliwość zapewnienia 3 niezależnych torów dla nagrywających artystów, bo jeden to jest w końcu zarezerwowany dla reżyserki :-)
Ustawienia miksera można zapisywać i w odpowiedniej chwili przywołać. W ten sposób możemy zapisać sesję zespołu 1, na następny dzień przygotować środowisko odsłuchowe dla nowego zespołu, a po powrocie zespołu 1 do studia wystarczy, że przywołamy już zapisane ustawienia. Szybko i przyjemnie.
Od strony funkcjonalnej mam jeszcze jedną uwagę – wejścia są po 4 z przodu i z tyłu. To może rodzić pewne problemy, zwłaszcza przy zabudowie dwóch interfejsów w skrzynie rack... Mając wtyki od pyty prowadzącej do części nagraniowej może się okazać, że musimy „na około” przedłużać wtyki, gdyż przewody z wtykami mają za małą długość. Tak się okazało niestety z moim multicorem i musiałem stosować przedłużki. Sama obsługa interfejsu jest bezproblemowa. Uwagę zwraca fanie rozwiązany system obsługi menu, choć kontrola poziomów dla wszystkich wejść jest... niemożliwa. Obudowa jest stabilna, solidna, metalowa i ciężka. Interfejs nie jest przeznaczony dla mobilnych rejestracji terenowych – nie można go zasilić z portu USB 2.0, za dużo elektroniki w środku. Zasilacz jest impulsowy, bez wtyczki z bolcem co w niektórych sytuacjach załatwia nam ewentualne problemy z pętlami mas. A jak sterowniki? Krótko powiem – rewelacyjnie! Zarówno na Windows (testowane na 3 komputerach, na Windows 7 + Cubase 5, Windows XP + Cubase SX3 oraz Windows XP + SONAR X1) jak i Mac OS X (testowane na 10.6 + Logic). Są stabilne i szybkie. Warto też wspomnieć, że obecna generacja interfejsów audio na USB 2.0 grupy Roland/Edirol/Cakewalk nie grymasi jeśli chodzi o dobór chipsetu USB w komputerze. Na żadnej testowej maszynie nie było problemów z rozpoznaniem i zainstalowaniem interfejsu oraz stabilnością jego działania. Minimalna wartość latencji to 48 sampli, jednak... to czysto teoretyczna możliwość. Dysponując szybkim komputerem można się pokusić rejestrację 10 kanałów 24/96 przy latencji 128 sampli i pracę nad dużymi sesjami przy 256 samplach opóźnienia. Tylko w sumie po co, skoro mamy sprawnie działający monitoring sprzętowy? Można równie dobrze pracować na wyższych wartościach latencji, a nagrywający artyści tego nawet nie zauważą. Dodatkową zaletą jest wyposażenie sterowników ASIO w Direct Monitoring. W sumie po co, skoro mamy w środku OCTA-Capture pełnowartościowy sprzętowy cyfrowy mikser... Ale dla niektórych może to być zaletą. I jeszcze jedna zaleta – port MIDI. Interfejsy MIDI Rolanda są cenione za szybkość działania i wysoką przepustowość. Ten w OCTA-Capture prezentuje powyższe cechy, nie zatyka się podczas przesyłania dużych paczek System Exclusive lub dużej ilości kontrolerów MIDI. A to nie jest niestety normą, zwłaszcza w przypadku interfejsów MIDI na pokładzie interfejsów audio.
Przyznam, że Roland OCTA-Capture UA-1010 wzbudza we mnie mieszane uczucia. Z jednej strony zachęca naprawdę dobrymi przedwzmacniaczami, świetnym brzmieniem przetworników analogowo-cyfrowych i cyfrowo-analogowych, szybkimi i stabilnymi sterownikami oraz całkiem sporym potencjałem użytkowym jeśli chodzi o możliwość sprzętowego kreowania oddzielnych miksów dla różnych wykonawców. Z drugiej strony nieco drażnią mnie „niedoróbki” takie, jak brak reprezentacji poziomu tłumienia w interfejsie graficznym miksera, zastosowanie filtru dolnozaporowego PO przetworniku i po Gainie czy brak na panelu czołowym diod informujących o poziomie sygnału i przesterowaniu preampów. No i to, że włączając kompresor nagrywamy sygnał nim przetworzony. Fakt, że algorytm jest niezły, przeźroczysty brzmieniowo, ale to jednak ogranicza potencjalne jego zastosowanie.
Do testów dostarczył: Roland Polska
TAGI: 8-kanałowy interfejs audio USB 2.0 z przedwzmacniaczami mikrofonowymi, Roland OCTA-Capture UA-1010, 8 preampów mikrofonowych do studia, jaki polecacie interfejs audio USB 2.0?, interfejs audio do domowego studia z szybkimi sterownikami, dobry interfejs audio z niską latencją, jaki wybrać interfejs do wielokanałowej rejestracji?, stabilny i szybki interfejs audio USB 2.0, jaki interfejs audio USB 2.0 ma dobre preampy mikrofonowe?
|
Kontaktjeśli brakuje Twoim zdaniem testu jakiegoś urządzenie bądź instrument, napisz do nas: LogowanieNajpopularniejsze testy
Popularne testy on-line
NAPISZ DO NAS! Jeśli brakuje w naszym wortalu testu instrumentu bądź sprzętu muzycznego którego szukasz, napisz do nas! Postaramy się przetestować urządzenie i opublikować test. |




Od czasu wejścia w skład grupy Roland marki Cakewalk wyraźnie widać intensywny rozwój całego komputerowego audio. Powiedzmy, że do niedawna interfejsy Edirol były pozycjonowane raczej w grupie sprzętu klasy średniej. Nowym interfejsem Roland OCTA-Capture UA-1010 wkracza w wyższą klasę interfejsów. Czy w sposób udany?





Obsługa miksera jest bardzo prosta, aczkolwiek wymaga nieco wprawy z uwagi na niezbyt duże rozmiary suwaków i samego interfejsu graficznego. Wszystkie funkcje są dostępne również z poziomu wyświetlacza interfejsu i potencjometrów obsługi. Do tego wszystkiego mamy prosty procesor pogłosowy, by ubarwić artyście odsłuch. Do dyspozycji są 3 algorytmy z regulacją czasu pogłosu i pre delaya. W zasadzie pierwszy mikser należy przeznaczyć dla wokalisty, nie dla reżyserki, gdyż jedynie dla Input Mixer A można uruchomić pogłos, a jak wiadomo „talentu” najbardziej pożądają właśnie wokaliści :-) A w reżyserce pogłos jest raczej zbędny do odsłuchu. Pogłos działa tylko na sygnały wchodzące do mikser A, na wychodzące z komputera już nie. Szkoda. Wyjście słuchawkowe jest skomutowane dla miksera A – nie ma możliwości wyboru, który miks ma się na słuchawkach pojawić.




Niemniej projektując sobie wielokanałowy system zapisu warto się bliżej przyjrzeć temu interfejsowi, zwłaszcza w konfiguracji dwóch zespolonych UA-1010. Sterowniki są bardzo mocną stroną tego interfejsu, podobnie jak jakość brzmienia preampów i przetworników. Brakuje nieco tej większej funkcjonalności, o której wspomniałem przed chwilą (tłumienie, diody przesterowania, możliwość ustawienia kompresora przed albo po wysyłce na komputer), choć w warunkach studyjnych można się bez tych elementów obyć. A wówczas na plan pierwszy wychodzą wspomniane zalety. Do zalet należy jeszcze wymienić dołączony pakiet oprogramowania: SONAR 8.5 LE + Rapture LE i Studio Instruments Drums – niestety tylko na systemy Windows. Powiem tak – RME zyskało bardzo poważnego rywala... Roland OCTA-Capture to naprawdę godny i profesjonalny kawałek studyjnego żelastwa. Optuję za nagrodą Econo. Może się to wydać przewrotne, że nietani sprzęt za ponad 2600 zł otrzymuje nagrodę ekonomiczną, ale to naprawdę najtańsza opcja zakupu profesjonalnej klasy interfejsu z 8 preampami Class-A i doskonałymi brzmieniowo przetwornikami A/C i C/A. Polecam.





















