Roland UA-33 TRI-Capture - nowatorski interfejs audio USB do produkcji i nagrywania17.08.2011 Testy on-line - soft&hardware
Piotr Neumann
Kim jest współczesny muzyk? Czy "muzycy" to absolwenci szkół muzycznych, ognisk muzycznych? W części zapewne tak, ale w o ileż mniejszej części niż 10-20 lat temu… Ja liznąłem trochę szkołę muzyczną, ale większość znajomych muzyków niekoniecznie :-) Współczesny muzyk w większości przypadków nie kończył szkół muzycznych, przeważnie nie zna nut, a większość umiejętności - przynajmniej w początkowym okresie nauki - zdobył z kursów DVD oraz przepastnych czeluści Internetu. Zwłaszcza portalu YouTube :-) Ale nie tylko profil nauki się zmienił. Zmienił się również sposób muzykowania. Starają się za tym nadążyć twórcy oprogramowania DAW i wszelakich wtyczek programowych w postaci instrumentów wirtualnych, bibliotek sampli i profesorów efektów. Obecnie używamy w naszej pracy Internet, filmy, nawet muzykujemy przez Internet! Wiele płyt powstaje w świecie wirtualnym - muzycy nie nagrywają w jednym studiu, tylko nawet na dwóch krańcach świata. Jeden z moich znajomych gitarzystów nagrywa solówki dla rockowych kapel ze Stanów :-) Lista płyt na których grał jest bardzo długa… Ale też w wielu przypadkach nie posiada płyty fizycznej w postaci krążka CD - wszystkie swoje produkcje ma za to na iPhonie… A co na tle tych wielu rewolucji w świecie muzycznym robią konstruktorzy interfejsów audio? Hehm… Owszem, kilka rewolucji się wydarzyło. Najwspanialszym przykładem jest RME Fireface UFX. Topowe interfejsy audio mają montowane układy DSP realizujące sprzętowo efekty. RME UFX ma możliwość nagrywania wielośladowego na nośniki pamięci USB, bez konieczności podłączania komputera. Ale czy powyższe elementy są odpowiedzią na sposób pracy współczesnego muzyka? Nie do końca… Zmieniające się warunki pracy współczesnych muzyków - zwłaszcza młodego pokolenia - dostrzegli specjaliści z koncernu Roland, kiedyś oddziału Edirol. Na bazie konsultacji z muzykami powstał niewielki interfejs audio. Spoglądając na niego trudno przypuszczać, że to maleństwo to coś szczególnego. Roland UA-33 TRI-CAPTURE jest interfejsem typu desktop i jest nieco większy od dłoni. Obudowa jest wykonana z tworzywa sztucznego, ale interfejs jest jak na swoje gabaryty zaskakująco ciężki. Do komunikacji z komputerem służy port USB - co może wydać się zaskakujące, choć port USB jest kompatybilny z USB 3.0 i USB 2.0, to transfer odbywa się za pośrednictwem protokołu USB 1.1. Buńczuczne logo 24-bit/96 kHz USB AUDIO INTERFACE umieszczone na panelu obok nazwy jest tylko w połowie prawdziwe, bo w trybie 24/96 możliwe jest tylko odtwarzanie. Do pracy w obu kierunkach (tzw. full duplex) możemy wybierać między częstotliwością próbkowania 44.1 kHz a 48 kHz. Parametry audio są bardzo przyzwoite, gdyż TRI-CAPTURE wejście-do-wyjścia ma nieco ponad 100 dB dynamiki, a odstęp sygnału od szumu jest na poziomie 98 dB. Dobra - 24/96 to ściema. Marketingowy chwyt. Ktoś się jeszcze na to łapie? :-) Więc co jest takiego szczególnego w TRI-CAPTURE? Wyposażenie nie wydaje się szczególnie "atrakcyjne". Mamy wejście mikrofonowe XLR z zasilaniem Phantom, wejście instrumentalne np. do gitary elektrycznej (Hi-Z) lub akustycznej, wejście stereo na niesymetrycznych złączach RCA i wyjście audio - zdublowane wyjście stereo z wyjściem słuchawkowym. Plus chociaż taki, że wyjścia audio są na symetrycznych złączach jack 1/4" TRS. Złącze słuchawkowe to również jack 1/4" TRS. Szkoda, że poziom głośności sygnału na wyjście nie jest regulowane gałką, potencjometr jest tylko dla wyjścia słuchawkowego :-( Dla wyjścia jest tylko klawisz mutujący wyjścia analogowe. Samo wyjście słuchawkowe również nie jest najgłośniejsze, ale to bolączka większości interfejsów audio zasilanych z portu USB - z napięcia 5V wydoi się niewiele… Mimo to można na tym interfejsie sympatycznie popracować. Sprzętowy monitoring jest zrobiony z głową, sygnały mikrofonowy i gitarowy wchodzą centralnie do toru monitorowania, a nie na lewy i prawy kanał. Sygnał stereo z wejścia 3 (2 x RCA) jest za to traktowany traktowany stereofonicznie, więc nie ma „dziury” spowodowanej nałożeniem się faz. Przedwzmacniacz mikrofonowy nie oferuje dużego wzmocnienia (ledwie 30 dB), ale do wysterowania standardowego mikrofonu pojemnościowego do sygnału "z paszczy" wystarczy. W końcu nikt raczej nie będzie nagrywał na tym interfejsie koncertów chóralnych, choćby dlatego, że jest tylko jeden preamp… Za to preamp nie szumi i dobrze współgra z popularnymi mikrofonami pojemnościowymi klasy homerecordingowej o czułości około 15-20 dB/Pa. Testowałem interfejs z popularnym wśród raperów mikrofonem Stagg PGT-70 – prawidłowe wysterowanie rymujących ziomków osiągałem około połowy wzmocnienia. Dogrywałem również klarnet i saksofon – wystarczył poziom na siódmej podziałce skali. Cały czas nic nie szumiało. Naprawdę dobrze się sprawdza z rozchwytywanym ostatnio w naszej redakcji mikrofonem Blue Spark - wysoka czułość tego mikrofonu w połączeniu z naprawdę niezłym preampem umożliwia zrealizowanie dobrze brzmiącego wokalu. W przypadku tego mikrofonu wystarczało wzmocnienie na czwartą-piątą podziałkę skali wzmocnienia. Wokal i rymowanie przez Shure SM58 wymaga wzmocnienia na poziom 7-8 podziałki na skali. Preamp sprawdzi się też w nagrywaniu wzmaków gitarowych przez tradycyjne do tego SM57 i Audix i5 – przy średnio rozkręconym wzmacniaczu Marshall MG100DFX na SM57 wystarczyło wzmocnienie na 4. podziałce. W sumie więc preamp jest silną stroną TRI-CAPTURE'a, bo przy prawidłowym wysterowaniu sygnałów w sygnale praktycznie nie pojawiają się szumy, a preamp przenosi pełne spektrum częstotliwościowe. Troszkę szkoda, że nie ma dwóch preampów, bo zdarzają się sytuacje gdy przydają się dwa mikrofony, choćby śpiewającego gitarzystę na akustyku. Można nagrać gitarę „po drucie”, ale w tanich instrumentach ten sposób nagrania wypada zwykle gorzej, niż przez mikrofon... Nadal nie widać w sumie nic szczególnego w konstrukcji TRI-CAPTURE... Taki E-MU TrackerPRE ma 2 preampy mikrofonowo-instrumentalno-liniowe, a kosztuje mniej więcej tyle co TRI-CAPTURE. Jednak nowy interfejs Rolanda ma coś, czego nie ma żaden inny interfejs na rynku – trzy tryby nagrywania. Stąd się wzięła nazwa TRI-CAPTURE:
I to tworzy całkowicie nową jakość! Pozwala łatwo wchodzić w interakcję z nagraniami z YT i nagrywać nasze performance'y i live act'y. O ileż prościej nagrać swoje demko! Umożliwia też nagrywanie muzyki bezpośrednio z YT lub z dowolnego źródła – wystarczy, że odtwarzamy muzę przez TRI-CAPTURE. To ze wszech miar doskonale zrealizowany świetny pomysł i to w interfejsie za niecałe 500 zł! Trzeba tylko pamiętać, że jeśli włączymy metronom np. w Logicu, to w trybie LOOP BACK nagra nam się :-) Sterowniki urządzenia są stabilne i kompatybilne… z większością komputerów. Producent informuje, że mogą się zdarzyć problemy z niektórymi realizacjami portów USB 3.0, ale nie dotyczy to np. konkretnych wybranych chipsetów. Roland TRI-CAPTURE jest kompatybilny z wszystkimi chipsetami aktualnie dostępnymi na rynku, jednak w niektórych komputerach sterowniki nie widzą urządzenia. Ja testowałem kartę na białym MacBook'u systemem Mac OS X 10.6 na Logic 8 - bez problemu karta pracowała nawet przy kilkunastośladowej sesji już przy najmniejszym buforze 32 sampli! Wydajność sterowników mnie bardzo mocno zaskoczyła… Próbowałem odpalić kartę na MacBooku na systemie Windows - niestety, nie zadziałała :-( Bez problemów natomiast karta ruszyła na Windows 7 na laptopie firmy Samsung z procesorem Intel i3 - wprawdzie na sterownikach ASIO w Cubase4 przy najniższej wartości bufora nie dało się pracować, ale już przy 144 samplach było OK. Przy latencji nieco ponad 10 ms można ze spokojem pracować na sporych sesjach audio z wykorzystaniem wirtualnych instrumentów. Jeszcze lepiej sprawują się sterowniki WDM – na dołączonej do interfejsu aplikacji SONAD X1 LE na testowym kompie z prockiem Intel i3 ze spokojem można zejść do 264 sampli bufora, co przy częstotliwości 44.1 kHz daje około 6 ms latencji. Ciekawostką jest to, że w SONAR X1 LE nie można skorzystać ze sterowników ASIO testowanego interfejsu... To taka mała „wojna” ze Steinbergiem, obecnie pod skrzydłami koncernu Yamaha? :-) Platforma Windows dla potencjalnych użytkowników Roland TRI-CAPTURE jest o tyle ciekawsza, że w komplecie z interfejsem nabywca otrzymuje wspomnianą już pełną wersję SONAR X1 LE! Warunek - minimum Windows XP SP3, Vista SP2 lub Windows 7. Sterowniki dla systemów Windows Vista i 7 pracują zarówno na systemach 32-bitowych, jak 64-bitowych. Są bardzo wydajne i szybkie – niemal na równi z wielokrotnie droższym RME Fireface UC. I to robi kolosalne wrażenie. Dodatkowo muszę napisać, że Roland przywrócił sterownikom ASIO funkcję Direct Monitoring (!). A to działa naprawdę znakomicie - bez latencji, na drodze programowej i bez opóźnień. Jeśli nie chcemy korzystać ze sprzętowego monitoringu, to pod aplikacjami Cubase mamy taką możliwość. Mówimy o interfejsie za mniej niż 500 zł! Jeszcze jedna sprawa - spora część nawet nie tanich interfejsów (np. Avid…) jest dostarczana z fatalnej jakości cienkimi kabelkami USB. Roland dostarcza z TRI-CAPTURE solidny, gruby kabel USB. A że jakość kabla ma istotne znaczenie przekonałem się swego czasu instalując u kolegi interfejs Avid Eleven Rack, który nie wiedzieć czemu na maszynie z wydajnym Intel i5 i zoptymalizowanym systemem Windows 7 dropił nawet przy wysokich wartościach bufora. Dopiero wymiana kabla USB z "fabrycznego" na taki za 50 zł naprawił sytuację...
Do testów dostarczył: Roland Polska
TAGI: Roland TRI-CAPTURE, tani interfejs audio USB do nagrywania wokalu, dobry interfejs audio USB do rapu, jaki interfejs z preampem do Stagg PGT-70, SP B1, MXL 770, MXL 990, AKG Perception, Blue Spark, jaka karta dźwiękowa z preampem mikrofonowym do hip hopu, jaką polecacie kartę dźwiękową USB do nagrywania w domu wokali?, tani i wydajny interfejs audio USB do nagrań w domowym studiu
|
Kontaktjeśli brakuje Twoim zdaniem testu jakiegoś urządzenie bądź instrument, napisz do nas: LogowanieNajpopularniejsze testy
Popularne testy on-line
NAPISZ DO NAS! Jeśli brakuje w naszym wortalu testu instrumentu bądź sprzętu muzycznego którego szukasz, napisz do nas! Postaramy się przetestować urządzenie i opublikować test. |





Świat się zmienia. To truizm, jednak przez wiele firm niedoceniany. Od czasu rewolucji homerecordingowej interfejsy audio staniały, ale… się nie zmieniły. Owszem, dobrym hasłem jest "więcej, lepiej, szybciej, taniej". Ale czy to wystarczy, by nadążyć za zmieniającymi się realiami świata muzyków?










Roland TRI-CAPTURE nie jest interfejsem idealnym. Ale który tak tani interfejs jest? Więcej - żaden z konkurentów cenowych nawet nie zbliża się do potencjału, funkcjonalności, jakości i wyposażenia bohatera tego testu, nawet interfejsy M-Audio czy interfejsy E-MU, które w tej klasie dotąd rządziły… Roland TRI-CAPTURE jest bardziej interfejsem „produkcyjnym” niż studyjnym. Jest przeznaczony do roboty. Ma świetne sterowniki, jest wygodny manualnie z oddzielnymi regulatorami dla każdego kanału, posiada dobry niskoszumny preamp mikrofonowy, monitoring sprzętowy i bezlatencyjny monitoring na sterownikach ASIO oraz do tego wszystkiego pełnowartościowy program DAW SONAR X1 LE. Teraz M-Audio i E-MU muszą wymyślić coś sensownego w odpowiedzi na Roland TRI-CAPTURE. Bo w przedziale cenowym do 700 złotych TRI-CAPTURE rządzi. Ten interfejs podoba mi się.




















