Lexicon I-ONIX U82S - 10-kanałowy interfejs audio USB 2.0 z 8 preampami mikrofonowymi dbx09.06.2010 Testy on-line - soft&hardware
Radek Barczak Nie do końca. W zalewie taniości wielu producentów ucieka z kosztami produkcji oferując półśrodki w miejsce w pełni wartościowych rozwiązań. Lexicon poszedł inną drogą – stworzył serię interfejsów I-ONIX dla muzyków wymagających super jakości dźwięku. Proste – chcesz mieć superjakość, musisz zapłacić więcej. Czy obiecanki o tej wysokiej jakości zostały dotrzymane? Zacznijmy od tego, że ktoś naprawdę pomyślał projektując nową serię. To prawdziwie desktopowy interfejs! Nie jakieś tam „udawanie” profesjonalizmu wkładaniem interfejsu w obudowę rackową. Lexicon I-ONIX już na pierwszy rzut oka informuje nas „Zostałem stworzony, żebyś mógł wygodnie na mnie pracować na biurku w domowym studiu”. Lex I-ONIX nie ma pretensji do goszczenia w zawodowych studiach, przynajmniej swoim „Physis”. Jest tym, do czego został stworzony – interfejsem do pracy na naszych biurkach. Cała konstrukcja została podporządkowana temu zadaniu. Zacznijmy od tego, że interfejs ma dużą gałkę głośności, wygodną, działającą z lekkim oporem. Pełna profeska. Obok mamy potencjometr regulacji balansu między sygnałem wchodzącym do interfejsu i sygnałem odtwarzanym z aplikacji host. Wyjaśnijmy sobie jedno – Lexicon I-ONIX U82S ma sprzętowy mikser obsługiwany manualnie. I tylko za pomocą gałek i przełączników. Nie ma oprogramowania sterującego mikserem, jak to ma miejsce choćby w rozwiązaniach oferowanym przez firmy RME, M-Audio czy Focusrite. Mikser jest jak najbardziej analogowy. I brzmi doskonale. Wiem, że zabrzmi to śmiesznie, ale postanowiłem spróbować „przegrać” 8-śladową sesję przez Lexa. Ot, taki test „analogowego sumowania”. Zwykle śmieję się z tego. Sygnał wypuściłem z mojego M-Audio ProFire 2626, do Lexa I-ONIX U82S wszedłem wejściami liniowymi. Pomimo dodatkowego przetwarzania cyfrowo-analogowego na etapie wyjścia z M-Audio, miks na Lexie zabrzmiał czyściej, dynamiczniej – nie mylić z głośniej. Zaznaczam, że odsłuch był przed przetwornikami A/C i C/A Lexicona – działał tylko analogowy tor audio Lexa. Poziom dynamiki wejść Lexa jest zabójczy. Pełen profesjonalizm. Może zacznę wierzyć w sumowanie analogowe? I-ONIX U82S wyposażono w 8 wejść analogowych i stereofoniczne elektryczne wejście cyfrowe S/PDIF. Kanały analogowe mają wejścia combo XLR/jack 1/4” TRS. O jakości niech świadczy fakt, że przy 24-bitowej dokładności i częstotliwości próbkowania 44.1 kHz osiągają dynamikę rzędu 104 dB przy zniekształceniach THD <0,02%! A przy 96 kHz jeszcze lepiej - 106 dB (A/C/A). I to słychać. Brzmienie jest przejrzyste, czyste, otwarte, czułe na impulsy. Z lewej strony interfejsu mamy dodatkowo dwa wejścia instrumentalne o impedancji 1 MOhm. Jeszcze lepiej trzeba ocenić preampy. Powiem tak – nie spotkałem dotąd tak dobrych przedwzmacniaczy mikrofonowych w urządzeniu w cenie do 4000 zł. Jeśli preampy z Lexa I-ONIX U82S miałbym z czymkolwiek porównać, to do preampów Apogee montowanych w Ensemble. Mają oddzielnie załączane zasilanie Phantom i świetnie działające gałeczki wzmocnienia. Przedwzmacniacze zainstalowane w testowanym interfejsie to 60-Voltowe układy dbx'a. Zasilanie wyższym prądem przekłada się na kolosalny zapas dynamiki. Preampy nie dają może najwyższego poziomu wzmocnienia („zaledwie” 55 dB), ale mają nieprawdopodobną dynamikę i tak duży zapas headroom'u, że umożliwiają bez przeszkód wykorzystanie dynamiki przetworników analogowo-cyfrowych i cyfrowo-analogowych pracujących z dokładnością 24-bit/96 kHz. I to nie są czcze przechwałki producenta czy marketingowców pracujących dla Lexicona. Te przedwzmacniacze to wartość, jakiej w podobnej cenie nie uświadczymy w żadnym innym urządzeniu. Gdyby Lexicon mógł pracować jako 8-kanałowy analogowy przedwzmacniacz mikrofonowy, momentalnie bym go kupił. Niestety, mamy tylko jedno wyjście stereo zdublowane z dwoma wyjściami słuchawkowymi. No i dochodzimy do narzekania. Mamy 8 preampów mikrofonowych, na których jednocześnie można by nagrać przynajmniej trio. Ale możemy wypuścić tylko jeden miks. To co idzie na wyjście główne, wychodzi również na wyjścia słuchawkowe. Więc o zapewnieniu komfortowego odsłuchu dla nagrywanych artystów możemy raczej zapomnieć. Druga rzecz, do której muszę się doczepić – latencja. To fajnie, że Lexicon zapewnia sterowniki i do Windows XP (tylko 32-bit), do Visty i Windows 7 (32-bit i 64-bit), jak do Mac OS X 10.5 i testowe do Mc OS X 10.6. Ale po pierwsze – dlaczego uznany producent posiłkuje się oprogramowaniem sterującym firmy Propagamma? Nawet jeśli kupili tę firmę, to... te sterowniki nie są zbyt wydajne. Znaczy – wydajne są, przy wysokich wartościach latencji. Ale przy niskich latencjach robi się problem... Poniżej zamieszczam tabelę czasów latencji. Dlaczego Lexicon ogranicza sobie potencjalny krąg odbiorców? No bo tak – chcąc nagrywać sygnały analogowe nie ma żadnego problemu z latencją, bo mamy sprzętowy monitoring. Ustawiamy sobie proporcje i już – na słuchawki i wyjście wchodzi sygnał czysty z wejść, jak również sygnał z hosta. A ponieważ nagrywający dajmy na to wokalista słyszy już opóźniony dźwięk aranżu odtwarzanego z kompa, więc nie ma problemu. OK. Do tego Lexicon I-ONIX U82S jest super. Ale jeśli chcemy skorzystać z wirtualnego wzmacniacza? Mamy przecież wejścia instrumentalne, więc czemu nie skorzystać? I tu napotykamy na wspomniany problem latencji – w zasadzie by nagrywać bez deprymowania się opóźnieniami trzeba wybrać wartość Rapid. I jeśli mamy wydajny komputer i sesję około 30 śladów z zapiętymi wtyczkami obciążającymi procesor nie więcej jak w połowie, to nie mamy problemu. Możemy zapiąć jakiegoś Guitar Rig'a czy innego Amplitube'a. Zagada i nie będzie trzeszczeć. Ale jeśli mamy sesję która zajmuje 60% mocy CPU i więcej, to nie popracujemy na ustawieniu Rapid. Trzeba przełączyć się na Fast. A to Fast już takie szybkie nie jest i jeden ze znajomych gitarzystów spasował przy tym ustawieniu. Odpaliłem swoje ulubione pianko wirtualne Lounge Lizard – i o dziwo przy ustawieniu Fast grało mi się dobrze. Dziwna sprawa, bo według tabelki mamy latencję wyjściową 17 ms @44.1 kHz... Ale z własnego doświadczenia wiem, że przy latencji 10 ms gram bez oporów, a zaczynam się denerwować przy latencji rzędu 13 ms. No tak... Ale ja podawałem sygnał MIDI – a gitarzyście dochodziła jeszcze latencja wejściowa. Podsumowując ten etap testu muszę stwierdzić, że Lexicon dał ciała. Zrobił świetny jakościowo i brzmieniowo interfejs z doskonałymi preampami, ale nie zadbał o to, co i tak było dotąd największą bolączką interfejsów tego producenta, czyli o sterowniki. W ten sposób Lexicon skutecznie ograniczył sobie grono potencjalnych odbiorców. Jeśli nagrywasz muzykę z analogowych bądź cyfrowych sygnałów (po elektrycznym S/PDIF), to Lexicon I-ONIX U82S jest genialnym urządzeniem. Ta funkcjonalność, przemyślana konstrukcja... Przykładowo – pod środkową częścią obudowy jest szpara, pod którą spokojnie mieszczą się kabelki klawiatury i myszki. Takie proste, a ile radochy :-) Nie trzeba prowadzić kabelków naokoło! Super. Więc jeśli ograniczasz się do pracy z zewnętrznymi sygnałami audio – Lexicon I-ONIX U82S jest dla Ciebie idealny, tak pod względem funkcjonalności miksera, jak jakości preampów i jakości brzmienia przetworników A/C i C/A. Różnica w brzmieniu z takim E-MU 1820 czy M-Audio ProFire 2626 jest zabójcza dla tych dwóch urządzeń... Lexicon po prostu zjada je na śniadanie. Odsłuch Lexa w porównaniu do interfejsu TC Electronic Impact Twin dał sporo do myślenia, ale TC miał nieco zbyt agresywne brzmienie. Porównanie z RME FireFace UC nie było już tak oczywiste jak z E-MU i M-Audio, niemniej Lex pokazał nieco bardziej szczegółowe brzmienie. Jeśli planujesz korzystać z wirtualnych instrumentów, to przy założeniu że sesje nie są baaardzo skomplikowane I-ONIX U82S uciągnie kilka „dużych” instrumentów przy ustawieniu Fast. Ale nie jest to demon prędkości i jeżeli głównym elementem produkcji są instrumenty wirtualne, to raczej powinieneś szukać gdzie indziej. A jeśli jesteś gitarzystą, który planuje wykorzystywać I-ONIXa do nagrywania przez wirtualne wzmacniacze gitarowe, to od razu spasuj. Chyba, że twoje sesje mają po kilkanaście śladów i nie są zbyt obciążone zapiętymi wtyczkami. Jedno nie ulega wątpliwości – Lexicon I-ONIX U-82S to najlepiej brzmiący interfejs w swojej klasie. Jakość przedwzmacniaczy mikrofonowych jest bajeczna. Podobnie jakość przetworników A/C i C/A. Funkcjonalność i łatwość obsługi jest również sporą zaletą. Do interfejsu dołączono również kilka świetnych programów, m.in. Steinberg Cubase 4 LE, świetny pogłos Lexicon Pantheon II oraz zestaw bębnów Toontrack Ezdrummer Lite. Warto również wspomnieć, że interfejs ma tradycyjny port MIDI IN i OUT. Z całą pewnością I-ONIX U82S nie jest uniwersalny i nie jest dla wszystkich. Ale w pewnych warunkach może być genialnym narzędziem do wygodnej pracy. Z pewnością pozwoli uzyskać jakość niedostępną przy innych rozwiązaniach w podobnej i wyższej cenie. A to wartość nie do pogardzenia, jeśli potrafisz ją wykorzystać... Do testów dostarczył: ESS Audio
|
Kontaktjeśli brakuje Twoim zdaniem testu jakiegoś urządzenie bądź instrument, napisz do nas: LogowanieNajpopularniejsze testy
Popularne testy on-line
NAPISZ DO NAS! Jeśli brakuje w naszym wortalu testu instrumentu bądź sprzętu muzycznego którego szukasz, napisz do nas! Postaramy się przetestować urządzenie i opublikować test. |
























