Reklama
Reklama

Celemony Melodyne DNA Editor - program i wtyczka plug-in do polifonicznej edycji harmonicznej audio

Testy on-line - soft&hardware

ImageNo i nareszcie jest! Ile lat czekaliśmy na Celemony Melodyne DNA? Chyba ze dwa lata... Ba... Równo dwa lata – premierę Melodyne DNA miało na Musikmesse 2008! Nie pamiętam, żeby kiedykolwiek jakiekolwiek oprogramowanie tak długo pozostawało w sferze oczekiwań i marzeń - bo ze sprzętem to różnie bywało, z osławioną Yamahą CBX-D5 na czele ;) No ale wreszcie jest i każdy może się z nowym produktem zapoznać.

Przemysław Ślużyński

Image

Każdy, bo na stronie www.celemony.com można pobrać demo programu – wprawdzie bardzo mocno ograniczone funkcjonalnie, ale obejrzeć warto. Melodyne DNA miała różne zapowiedzi, najpierw miała wyjść wtyczka, a dopiero potem oddzielny program, w beta testach był tylko "wolnostojący" program, a nie wtyczka. W końcu do testów otrzymaliśmy pakiet Melodyne Editor, czyli i to, i to. System testowy - Pro-Tools 8.0 HD, więc wtyczka w formacie RTAS (VST też się instaluje). Instalacja bezproblemowa, bo wprawdzie instrukcja straszy numerami seryjnymi i logowaniem się na stronie producenta, wersja NFR po prostu ruszyła po dziesięciosekundowej instalacji bez mrugnięcia okiem - licencja na iLoku, musiałem wygrzebać hub USB, bo to już trzeci iLok w tym komputerze.

Image

Byłem członkiem grupy beta-testerów - od razu przyznam się, że bardzo mało aktywnym, w zasadzie nieaktywnym. Miałem za to do dyspozycji testowany program i mogłem się z nim zapoznawać. Niestety, wersja beta była, delikatnie mówiąc, "średnio" stabilna - pamiętamy, co to jest BSOD? Wszystko jednak działało, trzeba było tylko powoli klikać. Wersja beta to był tylko niezależny program, a najważniejszą rzeczą przy operacjach, jakie oferuje Melodyne DNA, to usłyszeć zmiany w kontekście sesji, więc z niecierpliwością czekałem na wtyczkę. Od razu na początku napiszę, że wszystko działa i nie zauważyłem żadnych problemów ani zmniejszenia stabilności systemu - to dość istotne, bo Pro-Tools z odpowiednią ilością wtyczek uruchamia się parę minut.

Melodyne DNA pojawia się na liście wtyczek, co ciekawe, w wersjach mono i stereo. Zakładam, że wszyscy wiemy, co to jest Melodyne i do czego służy – w tym teście zajmiemy się więc tylko dodatkowymi funkcjami DNA, czyli po prostu trybem polifonicznym. Melodyne DNA w wersji essential to składnik pakietu programowego Pro-Tools, więc od jakiegoś czasu używałem tego programu. Do precyzyjnego strojenia wokali IMO nadaje się to średnio, wolę w tych zastosowaniach Auto-Tune, choć są tacy, którzy twierdzą odwrotnie i uzyskują też dobre rezultaty. Ja wolę Auto-Tune - nie ze względu na brzmienie, tylko na łatwość i szybkość obsługi. Melodyna jest idealna do sprawdzenia, jaki drugi głos dograć do głównego wokalu, czy lepiej tercja, czy stojący, czy oktawa w górę do wokalu w minimalnych proporcjach rozjaśnia czy zaciemnia. W niektórych sytuacjach ślady wokalne z Melodyne DNA w połączeniu z zaśpiewanymi idealnie komponują się w chórkach - tu nie ma wątpliwości, że przy odstrojeniach w zakresie tercji Melodyne DNA brzmi lepiej niż Auto-Tune. Obsługa wtyczki jest, przynajmniej na początku, łatwa - włączamy ją na śladzie (okno wtyczki jest dowolnie skalowalne!!!), klikamy przycisk Transfer i puszczamy odtwarzanie, podczas którego wtyczka "wgrywa" materiał do analizy.

Image

Po zatrzymaniu odtwarzania następuje analiza treści i po chwili oczom naszym ukazują się cuda w postaci rozbitych na składniki akordów. Te cuda oczywiście pojawią się tylko wtedy, gdy wybierzemy odpowiedni algorytm detekcji z dostępnych trzech: melodic, percussive oraz najbardziej nas interesujący polyphonic. Wtyczka sama "rozpoznaje", jaki algorytm będzie odpowiedni, ale czasem się myli, wybierając dla krótkich, perkusyjnych dźwięków gitarowych algorytm perkusyjny, wtedy trzeba zmienić algorytm "ręcznie".

I teraz zabawa się zaczyna - każdy, jak to określa producent "blob", możemy dowolnie edytować. To znaczy: płynnie i skokowo zmieniać wysokość, głośność, formant, a także czas trwania i miejsce - krótko mówiąc, możemy wszystko! Wszystkie funkcje edycyjne znane z wcześniejszych wersji dostępne są w trybie polifonicznym, a do tego mamy sporo dodatkowych opcji. Żeby nie było tak wesoło, zacznijmy od wad ;-).

A więc - tak, to działa, ale wokalu z gotowego utworu ani nie wyciągniemy, ani nie skasujemy. Melodyne DNA rozpoznaje, co oczywiste, wysokość dźwięku a nie jego barwę czy charakter i wokalu od gitary nie odróżnia. W dodatku, co elegancko pokazane jest na filmikach na stronie producenta, Melodyne DNA, dokładnie jak nasz słuch, ma kłopoty z określaniem tego, czy oktawa to jest nowy, inny dźwięk czy składnik barwy poprzedniego - to powoduje pewne kłopoty przy próbach z fortepianem. No i trzecia rzecz, znana od czasów Rolanda D-50 - otóż barwa składa się z ataku oraz całej reszty, przy czym ta reszta to pikuś, o wszystkim decyduje atak. Ponieważ atak nie ma częstotliwości, to i program nie może wiedzieć, jaki atak "należy" do jakiego dźwięku, a to powoduje, że wszystko brzmi super, dopóki zmieniamy tylko wysokość poszczególnych składników. Jeżeli jednak zaczniemy się bawić w "przesuwanie w poziomie", przy niektórych (na szczęście nie wszystkich) barwach może się okazać, że wszystkie dźwięki razem grają OK, ale każdy z osobna już nie.

Image

Na te operacje wrażliwy jest przede wszystkim fortepian i gitara akustyczna, czyli prawdziwe instrumenty, bogate w alikwoty. Z kolei gitary elektryczne czy piano fendera bez problemu poddają się nawet daleko idącym manipulacjom. Melodyne DNA oferuje Note Assignment Tool, tryb pracy, można by go nazwać "ekspert", w którym to trybie suwaczkiem możemy zmieniać "czułość algorytmu". W praktyce skutkuje to co najmniej podwojeniem się ilości blobów, aby niektóre z nich można było "ręcznie" wyciszać, pokazując programowi, że to nie oddzielny dźwięk ale alikwot od innego. Robota dla tego, co rodzinę wymordował, zwłaszcza przy pracy z szeroko granym fortepianem - ale da się. Ja tam wolę presety ;-)

No dobra, zaczynamy. Zaczynamy oczywiście od gis, czyli od gitary - i rzeczywiście w miejsce "być może" dajemy "z pewnością". Kostek zagrał akord e-dur.

Image 

Celemony Melodyne DNA - gitara E-Dur (plik WAV)

Oczywiście, że bzdura, ale załóżmy, że się pomylił, i potrzebny jest e-moll. Wgrywamy akord do melodyny, chwytamy za gis (od gitary), obniżamy na g i...

Image 

Celemony Melodyne DNA - gitara e-moll (plik WAV)

proszę z zamkniętymi oczami wskazać, co jest oryginałem, a co przeróbką? Bo może oszukałem, a najpierw był e-mol?

 

Gitara elektryczna - krótkie dźwięki, Melodyna wybiera algorytm perkusyjny, nie zgadzamy się, wybieramy polifoniczny. Efekty zabawy (bo jak to nazwać) widoczne poniżej

Image

Celemony Melodyne DNA - gitara akord 1 (plik WAV)

*** 

Image

Celemony Melodyne DNA - gitara akord 2 (plik WAV)

***

Image

Celemony Melodyne DNA - gitara akord 3 (plik WAV)

 

 Jedziemy dalej - gitara akustyczna, problemów ciąg dalszy. Oryginalny d-dur,

Image

Celemony Melodyne DNA - gitara akustyczna D-Dur (plik WAV)

***

jednym ruchem przerobiony na d-mol. Również miodzio!

Image

 

Przechodzimy do rzeczy trudniejszych - nie tylko wysokość, ale i tym razem groove. Loop gitarowy w wersji oryginalnej,

 Image

Celemony Melodyne DNA - gitara akustyczna d-moll (WAV)

oraz po moich "artystycznych" przeróbkach.

 Image

Celemony Melodyne DNA - gitara akustyczna D-Dur (WAV)

Jak widać i słychać, mamy kontrolę nie tylko nad wysokością dźwięku, ale też nad miejscem występowania.

 

Fortepian... samplowany, oczywiście, ale fortepian. Tu ktoś mógłby zarzucić, że mamy MIDI, więc zapomnijmy na chwilę o MIDI. Prosty fragment utworu, gra Piotr Kałużny. No i niestety, coś się da zrobić - ale nie wszystko. Parę próbek możliwości poniżej - szczególnie interesująca jest próbka 05, załóżmy, że pianista trącił niskie A niechcący - da się usunąć bez straty. Drugi screen pokazuje, co dzieje się przy aktywacji Note Assignment Tool - trochę się sprawa komplikuje...

 Image

Celemony Melodyne DNA - fortepian 1 (plik WAV)

***

 Image

Celemony Melodyne DNA - fortepian 2 (plik WAV)

***

 Image

Celemony Melodyne DNA - fortepian 3 (plik WAV)

***

 Image

Celemony Melodyne DNA - fortepian 4 (plik WAV)

***

 Image

Celemony Melodyne DNA - fortepian 5 (plik WAV)

 

Kolejne emocjonujące zagadnienie - "wyciąganie wokalu". Jak słychać, wychodzi to kiepsko, w zasadzie nie wychodzi. (śpiewa Kasia Rościńska).

 Image

Celemony Melodyne DNA - swing z wokalem (plik WAV)

***

 Image

Celemony Melodyne DNA - swing bez wokalu (plik WAV)

 

Przyjmijmy, że się nie da - ani usunąć wokalu, ani podkładu. Ze współczesnych w ogóle, sporo brzmień gra blisko wokalu i zlewają się, z kolei wokal harmonicznymi przechodzi do innych barw. Z prostych, starych nagrań też nie bardzo da się usunąć cokolwiek, bo też albo gitara albo fortepian grają coś "w pobliżu" wokalu. Tak czy inaczej zawsze coś zostaje, i, przynajmniej na razie, Melodyne DNA nie jest narzędziem do robienia a'capelli czy podkładów.

Do dorabiania chórków i ich modyfikowania Melodyne DNA średnio się sprawdzi...  Oto kilka przykładów.

 Image

Celemony Melodyne DNA - wokal źródło (plik WAV)

*** 

 Image

Celemony Melodyne DNA - wokal górny (plik WAV)

***

 Image

Celemony Melodyne DNA - wokal dwugłos transponowany (plik WAV)

***

 Image

Celemony Melodyne DNA - wokal głos dolny (plik WAV)

 

Image

Ogólnie rzecz biorąc Melodyne DNA daje nam to, co obiecywała. Podczas pracy nie napotkałem na żadne problemy, z wyjątkiem tego, że wtyczka i jej okno to jest "tylko" wtyczka, więc trzeba pamiętać, że skróty klawiaturowe odnoszą się nie do wtyczki tylko do tego, co pod spodem, czyli programu głównego. Trzeba się mocno pilnować, żeby nie wciskać delete po podświetleniu nutki, ani ctrl+Z, bo skalowane okno pozwala rozszerzyć Melodyne DNA na cały ekran i nie widzimy, że pod spodem robimy sobie w projekcie niezłą "kaszanę" usuwając na przykład jakiś region sesji (!). Do obsługi Melodyny DNA używamy TYLKO menu wtyczki i prawy klawisz myszy, nie dotykać klawiatury!

Drugą niedogodnością jest odmienny sposób nawigacji - nuty przeskakują w gridzie, do płynnej zmiany wysokości trzeba przesuwać je z altem. To oznacza, że nie kopiujemy nut z altem, jak nas do tego przyzwyczajono, a szkoda. Również powiększanie działa inaczej, niż w programie głównym, inny sposób nawigacji powoduje sporo pomyłek i nie ma na to rady – to po prostu tak działa, nie można się spieszyć. Przechwycenie klawiatury, chociaż undo i delete, znacznie usprawniło by pracę - ale czy to jest możliwe? Autotune też działa po swojemu, jak widać, można się przyzwyczaić.

Image

ImageZastanawialiśmy się, jak określić funkcję programu. Doszliśmy do tego, że w zasadzie zamiast Melodyne DNA Editor program powinien się nazywać Harmonine DNA Editor. Nie ważne, jak program nazwiemy - otrzymujemy niezwykle mocne narzędzie. Takich możliwości pracy z dźwiękiem dotychczas nie było. Melodyne DNA nie robi wszystkiego, a czasem po prostu pokazuje nam rogi - w takich momentach warto pamiętać, że to jednak rewolucyjna technologia i dlatego Melodyne DNA Editor trafia do e-muzykowego Pantheonu. Ta wtyczka powinna się znaleźć w każdym studiu. Realizatorzy i producenci otrzymują narzędzie, które może zmienić brzmienie muzyki, jakiej słuchamy - a także zmienić sposób patrzenia na muzykę, zarówno przez słuchaczy jak i przez samych muzyków. Nagrania będą równiejsze i będą jeszcze lepiej stroić - czy to możliwe? Ano możliwe, możemy nastroić gitarę po nagraniu - pomyślcie o tym ;-)

Do testów dostarczył: Audiostacja

Lista kompatybilnych aplikacji DAW:

  • Apple Logic Pro
  • Digidesign Pro Tools
  • Steinberg Cubase/Nuendo
  • Ableton Live
  • Cakewalk Sonar
  • MOTU Digital Performer
  • FL Studio

Lista niekompatybilnych aplikacji DAW:

  • Adobe Audition
  • Apple Final Cut
  • Sony Acid
  • Sony Vegas
  • Soundscape
  • Magix Samplitude
  • Merging Technologies Pyramix 6
Image

Kontakt

jeśli brakuje Twoim zdaniem testu jakiegoś urządzenie bądź instrument, napisz do nas:

info@e-muzyk.net.pl

Reklama

Logowanie

Zaloguj
Reklama
Reklama
Reklama

Reklama
Reklama

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama