Celemony Melodyne DNA Editor - program i wtyczka plug-in do polifonicznej edycji harmonicznej audio21.03.2010 Testy on-line - soft&hardware
Przemysław Ślużyński
Każdy, bo na stronie www.celemony.com można pobrać demo programu – wprawdzie bardzo mocno ograniczone funkcjonalnie, ale obejrzeć warto. Melodyne DNA miała różne zapowiedzi, najpierw miała wyjść wtyczka, a dopiero potem oddzielny program, w beta testach był tylko "wolnostojący" program, a nie wtyczka. W końcu do testów otrzymaliśmy pakiet Melodyne Editor, czyli i to, i to. System testowy - Pro-Tools 8.0 HD, więc wtyczka w formacie RTAS (VST też się instaluje). Instalacja bezproblemowa, bo wprawdzie instrukcja straszy numerami seryjnymi i logowaniem się na stronie producenta, wersja NFR po prostu ruszyła po dziesięciosekundowej instalacji bez mrugnięcia okiem - licencja na iLoku, musiałem wygrzebać hub USB, bo to już trzeci iLok w tym komputerze.
Byłem członkiem grupy beta-testerów - od razu przyznam się, że bardzo mało aktywnym, w zasadzie nieaktywnym. Miałem za to do dyspozycji testowany program i mogłem się z nim zapoznawać. Niestety, wersja beta była, delikatnie mówiąc, "średnio" stabilna - pamiętamy, co to jest BSOD? Wszystko jednak działało, trzeba było tylko powoli klikać. Wersja beta to był tylko niezależny program, a najważniejszą rzeczą przy operacjach, jakie oferuje Melodyne DNA, to usłyszeć zmiany w kontekście sesji, więc z niecierpliwością czekałem na wtyczkę. Od razu na początku napiszę, że wszystko działa i nie zauważyłem żadnych problemów ani zmniejszenia stabilności systemu - to dość istotne, bo Pro-Tools z odpowiednią ilością wtyczek uruchamia się parę minut. Melodyne DNA pojawia się na liście wtyczek, co ciekawe, w wersjach mono i stereo. Zakładam, że wszyscy wiemy, co to jest Melodyne i do czego służy – w tym teście zajmiemy się więc tylko dodatkowymi funkcjami DNA, czyli po prostu trybem polifonicznym. Melodyne DNA w wersji essential to składnik pakietu programowego Pro-Tools, więc od jakiegoś czasu używałem tego programu. Do precyzyjnego strojenia wokali IMO nadaje się to średnio, wolę w tych zastosowaniach Auto-Tune, choć są tacy, którzy twierdzą odwrotnie i uzyskują też dobre rezultaty. Ja wolę Auto-Tune - nie ze względu na brzmienie, tylko na łatwość i szybkość obsługi. Melodyna jest idealna do sprawdzenia, jaki drugi głos dograć do głównego wokalu, czy lepiej tercja, czy stojący, czy oktawa w górę do wokalu w minimalnych proporcjach rozjaśnia czy zaciemnia. W niektórych sytuacjach ślady wokalne z Melodyne DNA w połączeniu z zaśpiewanymi idealnie komponują się w chórkach - tu nie ma wątpliwości, że przy odstrojeniach w zakresie tercji Melodyne DNA brzmi lepiej niż Auto-Tune. Obsługa wtyczki jest, przynajmniej na początku, łatwa - włączamy ją na śladzie (okno wtyczki jest dowolnie skalowalne!!!), klikamy przycisk Transfer i puszczamy odtwarzanie, podczas którego wtyczka "wgrywa" materiał do analizy.
Po zatrzymaniu odtwarzania następuje analiza treści i po chwili oczom naszym ukazują się cuda w postaci rozbitych na składniki akordów. Te cuda oczywiście pojawią się tylko wtedy, gdy wybierzemy odpowiedni algorytm detekcji z dostępnych trzech: melodic, percussive oraz najbardziej nas interesujący polyphonic. Wtyczka sama "rozpoznaje", jaki algorytm będzie odpowiedni, ale czasem się myli, wybierając dla krótkich, perkusyjnych dźwięków gitarowych algorytm perkusyjny, wtedy trzeba zmienić algorytm "ręcznie". I teraz zabawa się zaczyna - każdy, jak to określa producent "blob", możemy dowolnie edytować. To znaczy: płynnie i skokowo zmieniać wysokość, głośność, formant, a także czas trwania i miejsce - krótko mówiąc, możemy wszystko! Wszystkie funkcje edycyjne znane z wcześniejszych wersji dostępne są w trybie polifonicznym, a do tego mamy sporo dodatkowych opcji. Żeby nie było tak wesoło, zacznijmy od wad ;-). A więc - tak, to działa, ale wokalu z gotowego utworu ani nie wyciągniemy, ani nie skasujemy. Melodyne DNA rozpoznaje, co oczywiste, wysokość dźwięku a nie jego barwę czy charakter i wokalu od gitary nie odróżnia. W dodatku, co elegancko pokazane jest na filmikach na stronie producenta, Melodyne DNA, dokładnie jak nasz słuch, ma kłopoty z określaniem tego, czy oktawa to jest nowy, inny dźwięk czy składnik barwy poprzedniego - to powoduje pewne kłopoty przy próbach z fortepianem. No i trzecia rzecz, znana od czasów Rolanda D-50 - otóż barwa składa się z ataku oraz całej reszty, przy czym ta reszta to pikuś, o wszystkim decyduje atak. Ponieważ atak nie ma częstotliwości, to i program nie może wiedzieć, jaki atak "należy" do jakiego dźwięku, a to powoduje, że wszystko brzmi super, dopóki zmieniamy tylko wysokość poszczególnych składników. Jeżeli jednak zaczniemy się bawić w "przesuwanie w poziomie", przy niektórych (na szczęście nie wszystkich) barwach może się okazać, że wszystkie dźwięki razem grają OK, ale każdy z osobna już nie.
Na te operacje wrażliwy jest przede wszystkim fortepian i gitara akustyczna, czyli prawdziwe instrumenty, bogate w alikwoty. Z kolei gitary elektryczne czy piano fendera bez problemu poddają się nawet daleko idącym manipulacjom. Melodyne DNA oferuje Note Assignment Tool, tryb pracy, można by go nazwać "ekspert", w którym to trybie suwaczkiem możemy zmieniać "czułość algorytmu". W praktyce skutkuje to co najmniej podwojeniem się ilości blobów, aby niektóre z nich można było "ręcznie" wyciszać, pokazując programowi, że to nie oddzielny dźwięk ale alikwot od innego. Robota dla tego, co rodzinę wymordował, zwłaszcza przy pracy z szeroko granym fortepianem - ale da się. Ja tam wolę presety ;-) No dobra, zaczynamy. Zaczynamy oczywiście od gis, czyli od gitary - i rzeczywiście w miejsce "być może" dajemy "z pewnością". Kostek zagrał akord e-dur.
Celemony Melodyne DNA - gitara E-Dur (plik WAV)
|
| « poprzednia | następna » |
|---|
Kontakt
jeśli brakuje Twoim zdaniem testu jakiegoś urządzenie bądź instrument, napisz do nas:
Logowanie
Najpopularniejsze testy
- Olympus LS-100 – wielościeżkowy rejestrator dźwięku 24/96 z wbudowanymi mikrofonami i 2 preampami mikrofonowymi XLR (cz. 1)
- Moog Music Minitaur – analogowy monofoniczny syntezator basowy
- JBL LSR2300: LSR2325P + LSR2310P i MSC1 - aktywne monitory bliskiego pola z subwooferem i kontrolerem odsłuchu
- Manley Reference Cardioid - wysokiej klasy mikrofon lampowy o charakterystyce kardioidalnej
- Roland SPD-SX - sampler perkusyjny z dynamicznymi PADami
Popularne testy on-line
- Roland RD-300sx
- Roland EXR-E2 - pierwszy keyboard z polskimi akompaniamentami
- AKG Perception 100/200
- APS Spanily AEON - aktywne studyjne monitory bliskiego i średniego pola w konfiguracji 8" + 1"
- Creative Labs Prodikeys DM
- Line 6 POD XT
- ADAM A7 - monitory studyjne bliskiego pola
- Line6 TonePort UX-2 GearBox kontra POD XT Live
- ZOOM G2
- Lexicon MX-200
NAPISZ DO NAS!
Jeśli brakuje w naszym wortalu testu instrumentu bądź sprzętu muzycznego którego szukasz, napisz do nas! Postaramy się przetestować urządzenie i opublikować test.




No i nareszcie jest! Ile lat czekaliśmy
na Celemony Melodyne DNA? Chyba ze dwa lata... Ba... Równo dwa
lata – premierę Melodyne DNA miało na Musikmesse 2008! Nie
pamiętam, żeby kiedykolwiek jakiekolwiek oprogramowanie tak długo
pozostawało w sferze oczekiwań i marzeń - bo ze sprzętem to
różnie bywało, z osławioną Yamahą CBX-D5 na czele ;) No
ale wreszcie jest i każdy może się z nowym produktem zapoznać.


















Zastanawialiśmy się, jak określić
funkcję programu. Doszliśmy do tego, że w zasadzie zamiast
Melodyne DNA Editor program powinien się nazywać Harmonine DNA
Editor. Nie ważne, jak program nazwiemy - otrzymujemy niezwykle
mocne narzędzie. Takich możliwości pracy z dźwiękiem dotychczas
nie było. Melodyne DNA nie robi wszystkiego, a czasem po prostu
pokazuje nam rogi - w takich momentach warto pamiętać, że to
jednak rewolucyjna technologia i dlatego Melodyne DNA Editor trafia
do e-muzykowego Pantheonu. Ta wtyczka powinna się znaleźć w każdym studiu. Realizatorzy i producenci otrzymują
narzędzie, które może zmienić brzmienie muzyki, jakiej
słuchamy - a także zmienić sposób patrzenia na muzykę,
zarówno przez słuchaczy jak i przez samych muzyków.
Nagrania będą równiejsze i będą jeszcze lepiej stroić -
czy to możliwe? Ano możliwe, możemy nastroić gitarę po nagraniu
- pomyślcie o tym ;-)



















