Reklama
Reklama

Vienna Symphonic Library VSL Vienna Imperial - wirtualny fortepian VSTi i standalone

Testy on-line - soft&hardware

Image Przy każdej premierze instrumentu klawiszowego, który ma na swoim pokładzie brzmienie grand piano producent zarzeka się, że właśnie ten model brzmi nieporównywalnie lepiej od poprzedników, dając autentyczne brzmienie fortepianu. Nie inaczej jest z instrumentami wirtualnymi (VSTi, AU, RTAS), z tym że ich producenci grają w innej lidze, mając do dyspozycji wielokrotnie większą moc obliczeniową i pojemność pamięci komputerów. Jednym z takich instrumentów jest Vienna Imperial firmy Vienna Symphonic Library. Czy brzmi jak fortepian?

Kamil Cichy

Image

Nie do końca, ale jest nieźle. „Nieźle” to dość niepokojące określenie sześciu płyt DVD, za które zapłaciłem 535 funtów. Tak naprawdę brzmi bardzo dobrze, ale ideał nie został osiągnięty. Jednakże zanim zaczniemy deliberować na temat brzmienia, trzeba instrument zainstalować i skonfigurować na naszym sprzęcie.

Instalacja przebiega sprawnie, jest bardzo prosta, aczkolwiek długotrwała – przegranie 47 GB danych z płyt DVD zajmuje sporo czasu. Pliki muszą zostać umieszczone na szybkim dysku, aby później zezwolić na niezakłócony streaming. W moim przypadku dyskiem jest WD My Studio II, macierz dwóch dysków 7200 rpm zespolonych w systemie RAID 0, podłączonych do komputera przez port eSata. Po zakończonej instalacji trzeba jeszcze ustawić wejście MIDI, wyjście audio i można zacząć delektować się dźwiękiem. Program uruchamia się jako standalone lub VSTi. Warto zaznaczyć, że Vienna Imperial wymaga maszyny minimum z procesorem Core Duo. Ale to absolutne minimum – najlepiej, żeby to było C2D, a jeszcze lepiej Core 2 Quad...

Image

Już pierwsze nuty uspokajają nas mówiąc, że nie zmarnowaliśmy wydanych pieniędzy. Jedna nutka, druga, dziesiąta, dwudziesta i... TRACH! Wszystko milknie. Można sobie wyobrazić poziom mojej irytacji w tym momencie. Po dłuższych testach okazuje się, że co kilkadziesiąt nut dźwięk zanika. Zaczyna się szukanie przyczyny, pisanie na forum, do wsparcia technicznego.

Po paru dniach odkryłem na czym polega feler. Otóż nawet dwa dyski połączone w RAIDzie nie są w stanie sprostać oczekiwaniom programu. W akcie desperacji wrzuciłem jeden z plików na pendrive'a, żeby sprawdzić, czy będzie jeszcze gorzej, co potwierdziłoby hipotezę zbyt wolnego dysku. W tym momencie nastąpił wielki zaskok – program uruchomił się i zadziałał bez najmniejszego zająknienia! Dysk, który może przesyłać dane z prędkością 92 MB/s został pokonany przez pendrive, osiągający prędkość 23,5MB/s! Jak się okazuje, problemem jest nie szybkość przesyłu, a czas dostępu do wielu malutkich kawałków pliku (dysk z racji swojej fizycznej budowy nie jest w stanie czytać z kilkudziesięciu miejsc równolegle). Podsumowując, każdemu, kto jest zainteresowany zakupem tego lub podobnego programu, polecam dysk SSD.

Image

Przed zakupem Vienna Imperial grałem na kilku innych wirtualnych fortepianach: Akustik Piano (porażka), Galaxy Pianos II (porażka), Pianoteq 3 (lepiej), Ivory Grand Pianos (jeszcze lepiej). Kupiłem Viennę, ponieważ w każdym coś mi nie pasowało. Pianoteq mimo swojej doskonałej grywalności (z racji 100% modelowania) ma problem z barwą dźwięku, z kolei Ivory zajmuje się tylko ślepym odtwarzaniem sampli. Nie wiem, czy do przewagi Vienny nad Ivory przyczynia się ilość sampli na klawisz, czy lepsze algorytmy odtwarzania sampli. Każdy producent chwali się ilością warstw głośności. Yamaha CP300 ma trzy warstwy, Yamaha P155 cztery, Ivory Grand – dziesięć. Vienna Symphonic Library przebiła wszystkich: do stu (!) sampli podstawowych, do stu przy naciśniętym pedale una corda, każdy z tych dwustu przy naciśniętym pedale sustain i wiele sampli puszczenia klawisza. Dzięki temu Vienna dorównuje Pianoteq'owi pod względem dokładności „siła uderzenia –> siła dźwięku”. Nie ma żadnego przeskakiwania, które zaobserwowałem w Ivory. Także same sample nagrane są lepiej niż w Ivory – jaśniutkie, czyściutkie, bez żadnych szumów. Przy piano delikatne, przy forte ostre jak szpilki. Oto przykłady dźwiękowe i sample VSL Vienna Imperial (mp3 stereo, 256 kbps).

VSL Vienna Imperial Piano - test 1 (close)

VSL Vienna Imperial Piano - test 1 (close, mono)

VSL Vienna Imperial Piano - test 1 (close, zero dynamics)

VSL Vienna Imperial Piano - test 1 (distant)

VSL Vienna Imperial Piano - test 1 (distant, reverb)

VSL Vienna Imperial Piano - test 1 (player)

VSL Vienna Imperial Piano - test 2 (close, sympathetic resonance OFF)

VSL Vienna Imperial Piano - test 2 (close, sympathetic resonance ON)

VSL Vienna Imperial Piano - test 3 (close, release samples off)

VSL Vienna Imperial Piano - test 3 (close, release samples on)

VSL Vienna Imperial Piano - test 4 (distant, REV)

Jak napisałem wcześniej, ideał nie został osiągnięty. Największym mankamentem jest brak połowicznego pedału sustain. Nie można osiągnąć delikatnego tłumienia dźwięków, albo wszystkie wybrzmiewają do końca, albo są dość szybko stłumione. Ma to nieprzyjemne konsekwencje, jeśli zbudujemy brzmienie z kilkudziesięciu (polifonia wspierana do 384, tylko po co?) dźwięków i chcemy rozpocząć inny akord, nie urywając ściany dźwięku w ułamku sekundy. Kolejną niedoskonałością jest sposób odtwarzania sampli sustain. Jeśli zagramy kilka dźwięków przy naciśniętym pedale, „złapiemy” jeden z nich przez ponowne, ciche naciśnięcie klawisza i puścimy pedał, „złapany” dźwięk pozostanie, reszta zamilknie. Gdzie więc problem? Otóż do końca wybrzmi próbka dźwięku odpowiadającego naciśniętemu pedałowi. Tego zjawiska nie zaobserwujemy w Pianoteq'u, ponieważ jego producentom jest łatwiej dopracowywać takie szczegóły z powodu braku sampli.

Image

Vienna Imperial oferuje trzy pozycje nagrywania dźwięku: bliską, daleką i pianisty. Bliska nada się do umieszczenia instrumentu w miksie, daleka – do udawania nagrywania fortepianu solo do muzyki klasycznej, natomiast pozycja pianisty daje najlepsze wrażenia samemu grającemu.

Poza pozycją w programie są następujące opcje: trzyzakresowy equalizer, czułość klawiatury MIDI, przesunięcie oktawy (-4/+4), transpozycja (-12/+12), trzy pomieszczenia (rodzaj pogłosu), głośność pogłosu, zakres dynamiki, ilość sympathetic resonance, odgłos pedału sustain i szerokość stereo. Co do tego ostatniego – instrument słabo brzmi w mono, traci prawie cały urok.

Dla kogo nadaje się ten nietani instrument? Dla osób, które grają dużo brzmieniem fortepianu solo, lub w zespołach, w których fortepian ma kluczową rolę. Generalnie - dla fanatyków dobrego brzmienia. Dla kogo się nie nada? Dla pianistów, którzy zawsze dopatrzą się niedoskonałości i dla klawiszowców, którzy brzmienia fortepianu używają okazjonalnie. Problemem przy zakupie jest brak możliwości przetestowania instrumentu w sklepie (nawet w centrum Londynu). Dlatego też, jeśli jesteś zainteresowany/a zakupem, lub chcesz po prostu sam/sama przekonać się o zaletach i wadach Vienna Imperial, mogę umożliwić warunki do odsłuchu w Londynie i w Gdańsku.

Grając uprzednio na Korgu SP-250 miałem tendencję do zatracenia wrażliwości na dynamikę i do zbyt ochoczego trzymania pedału sustain przez prawie cały czas. Vienna Imperial brzmi nieporównywalnie lepiej, ale w zamian wymaga więcej precyzji i zaangażowania. Jako dobry instrument inspiruje i pomaga się rozwijać. Vienna Imperial deklasuje znaczną większość innych instrumentów cyfrowych i wirtualnych, tak więc moim zdaniem jest najlepszym rozwiązaniem spośród instrumentów nieakustycznych. Czy warto było poświęcić 535 funtów? Moim zdaniem tak. Instrument - 535 funtów. Usłyszeć od znajomej pianistki "brzmi jak fortepian, muszę to przyznać" - bezcenne.

Kamil Cichy

Producent: Vienna Symphonic Library

Image

Kontakt

jeśli brakuje Twoim zdaniem testu jakiegoś urządzenie bądź instrument, napisz do nas:

info@e-muzyk.net.pl

Reklama

Logowanie

Zaloguj
Reklama
Reklama
Reklama

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Reklama
Reklama
Reklama

Reklama
Reklama
Reklama