21.04.2009
Testy on-line - soft&hardware
Praktycznie każdy amator homerecordingu kupując swój pierwszy interfejs chce jak najlepiej spożytkować ciężko zarobione pieniądze. Jednym z głównych kryteriów jest przede wszystkim cena i „jak najlepsze brzmienie” przy zachowaniu optimum elastyczności. Bez wątpienia jednym z kandydatów do tytułu 'wart poznania' jest dwukanałowy interfejs audio firmy E-MU.
Michał Wasyl
Choć E-MU Tracker Pre wizualnie prezentuje się całkiem nieźle, to plastikowa obudowa do militarnych z pewnością nie należy. Mamy tu do dyspozycji dwa wejścia mikrofonowo-liniowo-instrumentalne zrealizowane na gniazdach combo (XLR lub 1/4”) firmy Neutrik. Oprócz nich producent wyposażył interfejs w stereofoniczne wejście mini-jack 1/8'' z zasilaniem Phantom 5V dla elektretowych mikrofonów stereo oraz dwa gniazda insert służące do wpięcia pomiędzy blok przedwzmacniacza a wyjście urządzeń peryferyjnych, takich jak np. kompresor czy korektor.
Dalej znajdziemy włącznik zasilania Phantom (+48V) dla mikrofonów pojemnościowych, wyjścia główne służące do podłączenia systemu odsłuchowego, port USB 2.0 oraz złącze DC dla 5-voltowego zasilacza. Podwozie Trackera posiada cztery gumowe nóżki antypoślizgowe oraz niezależne dla kanału lewego i prawego przełączniki GND Lift, dzięki którym możemy odłączyć masę wejściową od wyjściowej.
Przedni panel udostępnia potencjometry wysterowania dla obu kanałów oraz będące w bezpośrednim sąsiedztwie diody LED sygnalizujące przekroczenie poziomu -12 dB oraz przester (dla każdego kanału niezależnie). Dalej znajdziemy sekcję Direct Monitor oraz Headphone a w niej wyjście słuchawkowe (1/4”) z potencjometrem głośności, który w skrajnie lewym położeniu pełni również rolę włącznika zasilania (włączeniu lub wyłączeniu towarzyszy wyraźny klik).
Direct Monitoring.
Funkcja Direct Monitoring umożliwia monitorowanie, czyli zwyczajnie odsłuch sygnału z wejść interfejsu poprzez wyjścia główne bądź słuchawki. W zależności od preferencji i możliwości sprzętowych możemy użyć do tego celu naszego sekwencera lub właśnie interfejsu. Oczywiście wszystko ma swoje plusy i minusy. Software Monitoring zawsze będzie obarczony pewną latencją (opóźnieniem) spowodowaną dłuższą drogą jaką musi przebyć sygnał (w końcu po wzmocnieniu musi być wysłany do i z komputera). W przypadku Direct Monitoringu sygnał pobierany jest bezpośrednio za preampem, stąd komfort pracy bez opóźnień a nawet bez jakiegokolwiek oprogramowania. W E-MU sekcja ta wyposażona została w enkoder (potencjometr bez końca) służący do regulacji głośności oraz trzyfunkcyjny przycisk Mono dzięki któremu możemy włączyć Direct Monitoring oraz ustawić tryb odsłuchu (stereo lub mono).
Każde z dwóch wejść E-MU Tracker Pre przypisane jest na stałe do określonych kanałów - wejście pierwsze do kanału lewego, a drugie do prawego. Pojedyncze naciśnięcie przycisku Mono skutkuje zapaleniem się zielonej diody przy Stereo - sygnał z wejść odsłuchiwany jest w trybie stereo (kanał 1 w lewym kanale, kanał 2 w prawym). Kolejne naciśnięcie przełącza sekcję monitoringu w tryb mono (oba kanały w centrum panoramy), natomiast trzeci 'klik' po prostu wyłącza monitoring a fakt ten oznajmiają nieświecące się diody LED.
Pudełko.
W zestawie z interfejsem, producent dostarcza dwumetrowy kabel USB, kilkustronicową instrukcję obsługi oraz w sumie cztery płyty ze sterownikami, niezbędnymi manualami i oprogramowaniem. W skład zestawu wchodzą sekwencery Cubase LE4 (Windows/OS X), Sonar LE (Windows), Ableton Live Lite 6 E-MU Edition (Windows/OS X), program Celemony Melodyne essential do korekcji intonacji (Windows/OS X), AmpliTube Duo będący symulatorem wzmacniaczy gitarowych (Windows/OS X), procesor efektów SFX Machine LT (Windows/OS X), zestaw wirtualnych syntezatorów Waldorf Edition w wersji LE (Windows/OS X), sampler E-MU Proteus VX (Windows) oraz edytor BIAS Peak Express 5 (OS X).
W boju.
Jak można przeczyć w tytule, Tracker Pre działa w oparciu o port USB 2.0 - zapewnia on zarówno ogólną komunikację z komputerem jak również napięcie Phantom (+48V) niezbędne do zasilenia mikrofonów pojemnościowych. Nie ma w tym żadnej magii ponieważ w środku E-MU znajduje się opatentowany układ CurrentMorph, którego zadaniem jest przetworzenie 5-voltowego napięcia z szyny USB na wcześniej wspomniane 48V potrzebne do napędzenia pojemników. W tym momencie warto wspomnieć, że Tracker Pre może współpracować ze starszymi komputerami wyposażonymi w porty USB 1.1, ale tylko na platformie Windows. Dodatkowo skutkuje to możliwością pracy wyłączenie z 16-bitową rozdzielczością i próbkowaniem do 48 kHz. Po co w takim razie gniazdo DC? Dzięki niemu producent umożliwia użycie interfejsu jako niezależnego, podwójnego przedwzmacniacza. Trzeba się jednak wyposażyć w 5-voltowy zasilacz, którego niestety nie ma w zestawie.
Oba wejścia doskonale sobie radzą z każdym źródłem dźwięku, czy to w postaci symetrycznej czy niesymetrycznej. W odróżnieniu do podobnych konstrukcji innych producentów nie mamy możliwości manualnego przełączania pomiędzy wejściem liniowym a instrumentalnym wejściem Hi-Z - impedancja dostosowuje się automatycznie po doprowadzeniu dowolnego źródła dźwięku.
Przedwzmacniacze w E-MU Tracker Pre działają tak jak powinny. Z pozycji panelu przedniego możemy wysterować je w zakresie od 0 dB do +60 dB przy czym optymalny pułap dla mikrofonu pojemnościowego współpracującego z głosem lektora uzyskałem ustawiając potencjometr Gain na godzinie 14. W przypadku preampu w Behringerze ADA8000 taki sam poziom wymagał ustawienia manipulatora w okolicach godziny 16, gdzie wprowadzał do sygnału nieznacznie większy (ale jednak) szum, który mimo wszystko w żaden sposób nie dyskwalfikuje nagrań.

Słuchamy.
Poniżej znajdują się dwa przykłady dźwiękowe prezentujące różnicę pomiędzy preampami testowanego E-MU a innymi przedwzmacniaczami. W pierwszym usłyszycie gitarę elektryczną ujętą tradycyjnym sm57. Na Mayonesie z serii Setius GTM wpiętym w lampowy wzmacniacz Krank Rev Jr z dedykowaną kolumną 1x12 zagrał Bartek Lewandowski. Sygnał z mikrofonu powędrował do splittera a z niego do Trackera i wejścia mikrofonowego w mikserze Soundcraft Spirit Folio. Próbki zostały nagrane w poznańskim MM Studio. Wnioski z odsłuchu jak zwykle zostawiam Wam:-)

gitara [clean] - E-MU Tracker Pre (mp3 256 kbps, 3,1 MB)
gitara [clean] - Soundcraft Spirit Folio (mp3 256 kbps, 3,1 MB)
gitara [przester] - E-MU Tracker Pre (mp3 256 kbps, 3,5 MB)
gitara [przester] - Soundcraft Spirit Folio (mp3 256 kbps, 3,5 MB)
Głos dla odmiany zarejestrowałem w swoim mieszkaniu. Do dynamicznego shure'a sm57 zaśpiewała Hania Koprowska - zdolna uczennica Państwowej Szkoły Muzycznej II stopnia. Tym razem za alternatywę posłużył przedwzmacniacz z Behringera ADA8000.

wokal - E-MU Tracker Pre (mp3 256 kbps, 2.9 MB)
wokal - Behringer ADA8000 (mp3 256 kbps, 2.9 MB)
Direct Monitoring w Trakerze Pre to fajna rzecz. Jednak trzeba tu wytknąć zupełnie nietrafiony pomysł z zastosowaniem enkodera, który irytuje już od pierwszej chwili użycia. Jego funkcją jest wyłącznie regulacja poziomu głośności z wejść - proste. Jednak nie w przypadku enkodera, którego pozycja nie do końca jest oczywista, ponieważ oprócz niewielkiej skali określającej kierunek narastania poziomu nie ma wyraźnego, MECHANICZNEGO oznaczenia minimum i maksimum zakresu. Być może producent chciał w ten sposób zachować „wysoki standard” omijając tani, a po czasie trzeszczący potencjometr? Nie wiem... Duga, pewnie bardziej istotna gafa to zbyt niski poziom na wyjściu słuchawkowym w momencie korzystania z Direct Monitoringu. Zdecydowanie lepiej w tym przypadku skorzystać z monitoringu software'owego.
Brak manipulatora odpowiedzialnego za ustawienie sygnału na wyjściu głównym to kolejna rzecz która od początku powoduje grymas na twarzy - szczególnie w przypadku gdy monitory odtwarzają mało muzyczne, bo systemowe dźwięki. Osobiście jestem przeciwnikiem tego typu wynalazków pomimo tego, że kontrola głośności z pozycji MacBooka na którym był testowany interfejs zawiera dużo mniej czasu i energii niż manualne użycie fizycznej gałki;-)

W teście wydajnościowym Tracker Pre wypada podobnie jak działający na FireWire interfejs M-audio ProFire 2626. Nieco lepiej w tym przypadku prezentuje się E-MU 1820, ale on komunikuje się z komputerem poprzez magistralę PCI.
Akapit końcowy.
W ogólnej ocenie sam E-MU Tracker Pre zasługuje na 3+, jednak biorąc pod uwagę materiały luksusowe w postaci naprawdę sporej ilości oprogramowania... cena i jej stosunek do możliwości sprawia, że Tracker Pre to warte uwagi urządzenie, które z pewnością zadowoli nagrywających w domu i w terenie. Nie można zapomnieć o elastyczności i mobilności - możliwość zaprzęgnięcia interfejsu do roli pracującego w trybie stand-alone, dwukanałowego przedwzmacniacza oraz wejścia insertowe - to wszystko nie jest bez znaczenia. Do listy plusów można również dopisać solidnie napisane sterowniki i ogólną wydajność interfejsu. Ja swojego Trackera Pre mam w plecaku i sobie chwale. Decyzja należy do Was.
Dostarczył: Music Store Poznań

