E-mu ProteusX22.02.2005 Testy on-line - soft&hardware
Radek Barczak
W sumie owo „skazanie” na karty E-mu to nie taki straszny wyrok dla muzyków, którzy jeszcze nie posiadają karty dźwiękowej. Sam pracuję na EMU1820 i jestem w sumie zadowolonym użytkownikiem (pomijając kilka niedociągnięć autorów sterowników tej karty). Ale dla osób przyzwyczajonych do posiadanych obecnie kart i interfejsów jest to dość spore utrudnienie, choć można i to obejść. ProteusX jest dostarczany w wersji VSTi oraz jako samodzielny program (standalone). Posługując się wirtualnymi portami MIDI Yoke praca jest możliwa. Sekwencer (np. Cubase SX) pracuje sobie na karcie np. RME, a ProteusX na EMU0404. Łączymy wyjście cyfrowe z EMU0404 do wejścia RME, uaktywniamy sprzętowy monitoring i już ;) To działa! Choć już zgrywanie materiału może okazać się dość czasochłonne... Zawsze jednak można na czas „zgrania” partii granych przez ProteusX uaktywnić w Cubase SX sterownik ASIO EMU0404. Jedno jest pewne – ProteusX nie ruszy bez karty EMU. Instrumencik jest jednak na tyle godny uwagi, że warto się nad taka opcją zastanowić. Choć nie ma róży bez kolców. ProteusX jest całkiem procesorożerny – minimum to komputer z zegarem 1.5 GHz i 512 MB pamięci RAM. W przypadku zaawansowanego użycia wielu sekcji Multitimbral ProteusX lub jako standalone (lub kilku instancji VSTi) musimy zaopatrzyć się w wydajniejszą maszynę – nawet 3 GHz nie jest tu przesadą. Ale i tak – w przeciwieństwie do sprzętowych modułów, zyskujemy niesamowite możliwości adaptacji naszego wirtualnego Proteusa. Ilość już dostępnych banków barw oraz możliwość importu barw samplerów E-mu, Akai oraz doskonale funkcjonujący import barw standardu SoundFont czyni z ProteusaX kompletne rozwiązanie dla domowego studia audio/MIDI. Tor syntezy ProteusX bezpośrednio nawiązuje do najnowszych (znaczy – ostatnich...) instrumentów sprzętowych tej serii. Dzięki pracy na dużym ekranie komputera, a nie na niewielkim LCD, obsługa jest po prostu komfortowa. Do tego możliwości edycji przywodzą na myśl raczej samplery serii Emulator E4, niż moduły Proteus. Nie ma bowiem takich ograniczeń w ilości warstw próbek (w modelu Proteus 2000 barwę można było stworzyć z 4 warstw próbek + 2 barwy w trybie LINK). Struktura barwy składa się z takich elementów, jak GROUP, MULTISAMPLE, VOICE ZONE i SAMPLE. Dla każdego elementu można przypisać oddzielne parametry zakresu aktywności na klawiaturze, aktywności dla wybranych wartości VELOCITY, obwiedni wzmacniacza, filtrów, obwiedni pomocniczej, generatora LFO itd. Obwiednie są 6-elementowe (ATTACK 1, 2, DECAY 1, 2, RELEASE 1, 2) i umożliwiają synchronizację do tempa sekwencera (!), a dzięki opcji konfiguracji połączeń CORDS można przypisać sterowanie wartościami dowolnego elementu bądź kontrolerami CC, bądź innym parametrem toru syntezy. No i do tego wszystkiego dochodzą filtry – najprawdziwsze filtry E-mu. Lista algorytmów jest nawet bogatsza, niż w
samplerach i modułach dźwiękowych. Co ważne, zmiany punktu odcięcia i
rezonansu można kontrolować w czasie rzeczywistym w sposób ciągły w
trakcie brzmienia barwy. A wszystko to dostępne za pośrednictwem
czytelnego interfejsu graficznego z możliwością edycji poszczególnych
warstw czy grup w oddzielnych oknach... Żyć, nie umierać ;) barwa SynthBass Split + filtry SynthBass Split + filtry + drums
Do ProteusX dołączono bowiem konwerter barw i próbek samplerów E-mu EIII/ESI, Akai S1000/3000/5000, SoundFont, GigaStudio, Emagic EXS i Steinberg HALion. Konwersja trwa wprawdzie dość długo, ale dokonywana jest na tyle dokładnie, że nie trzeba poświęcać dodatkowego czasu na „dostosowanie” barw do użyteczności. Zaskakująco dobrze poradził sobie konwerter zwłaszcza z formatami ESI, EIII oraz SoundFont, ale również w przypadku AKAI nie można mieć większych zastrzeżeń. W tamtym czasie pracowałem jeszcze na sekwencerze
MasterTracksPRO 6.5 ;))) Odkopałem instalkę tego sekwencera,
zainstalowałem na WindowsXP (o dziwo ruszył!!!), zainstalowałem
wirtualny port MIDI MIDI Yoke, odpaliłem wersję samodzielną modułu
ProteusX (standalone) i zagrałem. Okazało się, że trzeba było
pozmieniać sposób wyboru banków, ale to zajęło tylko chwilę. I ProteusX
zagrał: ProteusX jest dostarczany z biblioteką Proteus X
Composer (w zasadzie jest to Proteus 2000), Hip Hop Production, barwą
fortepianu StudioGrand (2 CD) oraz kilkoma zestawami perkusyjnymi. W
ofercie są dodatkowe 3 biblioteki serii Vintage, choć... równie dobrze
można posłużyć się bibliotekami np. serii ESI-4000 (które sobie
zostawiłem w nadziei, że kiedyś pojawi się soft odczytujący te banki
;))). Taka Protozoa to tak naprawdę biblioteki modułów Proteus 1, 2, 3,
Vintage, Phatt, oraz Orbit! No i uzupełniający bank General MIDI.
Szkoda, że tej płytki nie ma już w ofercie producenta... Oraz klika przykładów barw solowych typu LEAD:
oraz syntetycznych barw basowych (uwaga na nogawki ;))
ProteusX pracuje na 32 kanałach MULTITIMBRAL (można
odtwarzać jednocześnie 32 barwy w jednej instancji). Wyposażony jest w
opcję łączenia różnych banków barw, a zmodyfikowane banki barw można
później zapisywać w oddzielnych plikach. Nic nie stoi na przeszkodzie,
by w razie potrzeby uruchomić kilka instancji ProteusX. Polifonia jest
ograniczona mocą komputera i „ciężarem” aktywnych barw. W sumie na
komputerze z procesorem AMD Barton 2500+/512 MB pamięci RAM/płyta z
chipsetem SiS 746FX można było przy latencji 10 ms było uzyskać średnio
ok. 40 głosów polifonii (wiele zależy od stopnia skomplikowania budowy
aktywnych programów barw). Zwiększając latencję do 20 ms zyskiwało się
kilkanaście głosów więcej. Z jednej strony nie są to ilości
zatrważające, ale z drugiej w zupełności wystarczają do stworzenia od
podstaw aranżu czy kompozycji. Instrumencik odczytuje barwy bezpośrednio z dysku
ładując do pamięci początkowe fragmenty próbek. Możliwe jest ustawienie
bufora odczytu, latencji oraz przypisanie maksymalnych zasobów
procesora. Wydłużając czas bufora można w sumie doprowadzić do tego, że
barwy będą rezydować w pamięci RAM. Przy dużej obsadzie pamięci nie
jest to wcale takie głupie ;) Dostępna jest również funkcja
opatentowanego przez E-mu algorytmu interpolacji, którego załączenie
objawia się niestety zwiększeniem zapotrzebowania na moc CPU.
Praktycznie w trakcie pracy nad aranżem czy kompozycją można
interpolację wyłączyć, a uaktywnić ją tylko podczas zgrywania materiału
off-line. Zresztą, proponuję posłuchać prezentowanego wcześniej demka
zgranego przy wyłączonej funkcji interpolacji: Na pewno z włączoną interpolacją sekwencja brzmi
„czyściej”. Ale może komuś właśnie będzie zależeć na owym brudzie? Kto
wie ;) Ważne, że można dokonać wyboru. Poniższy plik wideo ilustruje, w
jakim stopniu zwiększa się zajętość VST Performance (odtworzenie
pierwszych 16 taktów sekwencji). Można uaktywnić w ProteusX przyjmowanie komunikatów Program Change (zmiana programu barwy). Zmiana barwy w trakcie brzmienia nie powoduje zaniku brzmienia – na nowej barwie instrument zagra następnym komunikatem NOTE ON. To samo dotyczy ewentualnej zmiany algorytmu filtru. Każdą z partii Multitimbral można opatrzyć nawet trzema wbudowanymi w ProteusX efektami AUX, a dodatkowo każdy z torów BUS można potraktować realizowanymi sprzętowo przez chipset karty EMU0404 efektami PowerFX. Ciekawostką jest również „wbudowanie” na sumę wyjściową instrumentu algorytmu limitera – w pierwszej chwili wydało się to niepotrzebne, ale eksperymentując z filtrami limiter okazał się zbawienny ;)
Pewną upierdliwość zaprezentował ProteusX w trakcie
pracy w Cubase SX jako wtyczka VSTi. Otóż jeśli okienko/panel
instrumentu jest „podświetlony”, nie działają żadne klawisze skrótów w
sekwencerze. By „odblokować” klawiaturę trzeba kliknąć w którekolwiek
otwarte okienko sekwencera lub główne okno programu. W trakcie pracy –
zwłaszcza na początku – było to baaardzo irytujące... Miejmy nadzieję,
że w następnych wersjach producent poprawi to. Podstawowym problemem wydaje się jednak być
konieczność posiadania karty E-mu. Ale i nad tym można przejść do
porządku dziennego. Więcej – w zaawansowanych zastosowaniach jest to
nawet konieczność, gdyż rozbudowana aranżacja dosłownie zżera komputer.
Demonstracyjna sekwencja którą nagrałem na module Proteus 2000 odpalona
na ProteusX zainstalowanym w komputerze z procesorem AMD AthlonXP
Barton2500+ chwilami pochłaniała 55% VST Performance w Cubase SX 1.06
(karta EMU1820 z latencją 10 ms przy włączonej interpolacji). Praca na
EMU0404 niczym w tym przypadku się nie różniła. W sumie duże pretensje
można mieć do twórców ProteusX za to, że nie powierzyli – przynajmniej
częściowo – przetwarzania dźwięku przez chipset karty dźwiękowej. W
końcu skoro karta dźwiękowa EMU (jej chipset) jest konieczna do
odpalenia instrumentu, to chociaż niech przejmie część obowiązków na
siebie w przetwarzaniu dźwięku... A tymczasem realizuje tylko efekty.
Wstyd i marnotrawstwo. Nie każdy w końcu zapycha aranże pogłosami i
innymi efektami, a zawsze te kilka głosów polifonii więcej by się
przydało. W praktyce chcąc wykorzystać maksymalnie możliwości ProteusX
najlepiej postawić go na oddzielnego kompa pełniącego funkcję modułu
dźwiękowego ;) Albo zaopatrzyć się w nowsze wersje Cubase SX wyposażoną
w funkcję „zamrażania” śladów. Poniższa sekwencja nagrana z
wykorzystaniem banku Hip Hop Producer zajęła maksymalnie 30% CPU: W ramach testów przekazaliśmy pakiet ProteusX Dominikowi Bukowskiemu. Poprosiliśmy go o nagranie demówki ProteusX. Oto efekt jego pracy: Zajętość komputera z zegarem Intel P4 3 GHz/1 GB
pamięci RAM zbliżała się w tej sekwencji do 70%. Przygoda z ProteusX
skończyło się dla Dominika jeszcze gorzej – zamówił pakiet EmulatorX
(ze względu na kartę 1212M dołączaną do pakietu zamiast EMU0404).
Choroba się szerzy – osobiście czekam z utęsknieniem na wersję ProteusX
bez karty dźwiękowej (ma pojawić się już w marcu). Karta EMU0404 dobrze sprawowała się w trakcie testów.
Ma jak na tę klasę bardzo przyzwoite parametry dynamiczne. Zarówno pod
kontrolą dołączonego do pakietu sekwencera Steinberg Cubasis VST 4, jak
Cubase SX 1.06 oraz SX 3, wykorzystując w standardowej konfiguracji
moduł ProteusX nie pojawiły się żadne problemy. Na uwagę zasługują przy
tym duże możliwości konfiguracji karty, choć polecam w niektórych
sytuacjach ostrożność... Na pewno przydatne okazały się dodatkowe
kanały ASIO, które można wykorzystać jako kanały efektowe. Ale można
mieć zastrzeżenia do funkcjonowania efektów realizowanych sprzętowo
przez procesor karty w trybie wtyczek VST. Zdarzało się bowiem (na
szczęście sporadycznie), że sygnał po prostu zanikał (ginął), jakby
nastąpiło przerwanie komunikacji z szyną ASIO. Zrestartowanie
sterownika EMU ASIO przywracało komunikację i można było pracować dalej.
Radek Barczak Dystrybutor: Music Store Poznań
|
Kontaktjeśli brakuje Twoim zdaniem testu jakiegoś urządzenie bądź instrument, napisz do nas: LogowanieNajpopularniejsze testy
Popularne testy on-line
NAPISZ DO NAS! Jeśli brakuje w naszym wortalu testu instrumentu bądź sprzętu muzycznego którego szukasz, napisz do nas! Postaramy się przetestować urządzenie i opublikować test. |




To jest straszne... A do tego bardzo realne. Klon przerósł protoplastę!
Nie ma już żadnych świętości. Jeden z ostatnich bastionów syntezy
został zburzony, a na jego zgliszczach wyrósł następca – potężniejszy
praktycznie pod każdym względem. Panie i Panowie – nadchodzi era
„iksów” ;)))
Do testów otrzymaliśmy wirtualną wersję Proteusa. W
komplecie prócz oprogramowania instrumentu znajduje się najtańsza w
ofercie E-mu Systems (a właściwie Creative Professional...) karta
EMU0404. Całość kosztuje jakieś 650 zł! Straszne... Zwłaszcza, gdy
weźmie się pod uwagę, że sprzętowa wersja Proteusa 2000 kosztowała
swego czasu ponad 4000 zł. A dziś? Możemy mieć moduły Proteus 2000,
Proteus 1, 2, 3, Orbit, Vintage, Mo’Phatt, Xtreme Lead oraz wszystkie
biblioteki sampli E-mu w komputerze. I to za nieporównywalnie mniejsze
pieniądze. A jedno można stwierdzić z cała pewnością – biblioteki barw
i sampli E-mu nie zestarzały się. Cały czas słyszę je choćby w
najnowszych produkcjach telewizyjnych (zwłaszcza amerykańskich), jak i
muzycznych (również amerykańskich ;)). 






Teraz czas przejść do wad... Wszystkie parametry mogą być kontrolowane
przez tradycyjne komunikaty Control Change, natomiast na automatykę np.
Cubes SX ProteusX jest nieczuły... Okazuje się więc, że nie można
nagrać do sekwencera zmian parametrów dokonywanych myszką w interfejsie
graficznym instrumentu. Szkoda. Doskonale natomiast pracuje się
wykorzystując sterowniki manualne.
Duże brawa dla dystrybutora, który do sprzedawanych przez siebie
pakietów ProteusX dołącza kompletne polskie tłumaczenie instrukcji
obsługi karty i oprogramowania modułu dźwiękowego! Pakiet ProteusX to
na pewno niezła alternatywa dla studiów produkcyjnych, ale i domowych
studiów. Nie wiem, czy cokolwiek będzie w stanie zagrozić pozycji tego
instrumentu. Przy swojej cenie E-mu ProteusX z kartą EMU0404 wygrywa z
konkurencją nie tylko ceną, ale i jakością i funkcjonalnością. Stąd
nominacje w obu kategoriach.


















