M-Audio ProFire 2626 - 26-kanałowy interfejs audio 24/192 FireWire (8 analog, 2 x ADAT, S/PDIF)20.01.2009 Testy on-line - soft&hardware
Michał Wasyl
Producent dostarcza interfejs wraz płytą ze sterownikami i instrukcją obsługi, wielowtykiem ze złączami cyfrowymi (S/PDIF, MIDI, BNC) i czterema różnymi kablami sieciowymi z wtykami umożliwiającymi podłączenie interfejsu praktycznie do każdego gniazdka. M-Audio ProFire 2626 ma postać klasycznego 19-calowego modułu o wysokości 1U. Gruba blacha z jakiej jest wykonany już od pierwszej chwili sprawia wrażenie solidnej konstrukcji. Zarówno płyta przednia jak i tylna interfejsu jest zaprojektowana i wykonana bardzo ergonomicznie, co ułatwia dostęp do każdej z sekcji. Front interfejsu to w sumie 11 potencjometrów, z czego pierwsze 8 to regulatory czułości przedwzmacniaczy mikrofonowych. Pozostałe trzy to potencjometry odpowiedzialne za poziom wyjściowy na dwóch niezależnych torach słuchawkowych oraz głównym wyjściu Master. Potencjometry Gain, oprócz swojej podstawowej funkcji jaką jest wysterowanie preampów, dają użytkownikowi możliwość załączenia 20-decybelowego tłumika. W jaki sposób? Wystarczy lekko pociągnąć gałkę - słychać przy tym charakterystyczny klik, który upewnia nas o powodzeniu operacji. Ponadto pierwsze dwa wejścia posiadają niesymetryczne gniazda TS 1/4”, przystosowane do podłączania instrumentów takich jak np. gitara basowa lub klawisz. Towarzyszą im przyciski zmiany trybu pracy Mic/Inst. Każde z ośmiu wejść posiada 2-diodowy wskaźnik informujący o obecności sygnału w torze audio oraz jego przesterowaniu.
Płyta czołowa posiada również włączniki zasilania Phantom dla kanałów 1-4 oraz 5-8, przy których znajdują się czerwone diody sygnalizujące aktywność napięcia +48V w poszczególnych sekcjach. W skrajnie prawym rogu znalazło się miejsce na kolejny, tym razem niebieski LED sprzężony z włącznikiem zasilania. Tych którzy nie mają szafy rack z pewnością zadowoli fakt, że interfejs posiada gumowe nóżki umożliwiające bezpieczną pracę na biurku.
Wszystkie złącza (oprócz wcześniej wspomnianej pary wejść instrumentalnych oraz wyjść słuchawkowych) znajdują się w tylnej części ProFire 2626. Znajdziemy tam wejścia mikrofonowo-liniowe zrealizowane na gniazdach Combo (XLR/TRS), osiem wyjść analogowych (TRS 1/4”), dwie pary wejść oraz wyjść ADAT, dwa porty FireWire oraz gniazdo na, dołączony do zestawu, 12-voltowy zasilacz. Jako, że obudowa interfejsu ma wysokość jedynie 1U, producent zdecydował się zastosować dodatkowe przyłącze, na którym znajdziemy wejścia i wyjścia: MIDI (DIN5), S/PDIF (RCA) i Word Clock (BNC). Wszystko to daje w sumie 26 wejść oraz 26 wyjść audio (o ile pracujemy z próbkowaniem do 48 kHz). Idea Kilka ostatnich lat to ogromny postęp w pozycji M-Audio na światowym runku. W szczególności okres od 2004 roku, kiedy to Avid (właściciel Digidesign) przejął markę M-Audio i częściowo zmienił terytorium rażenia ówczesnych produktów. Nagle „mały Pro Tools” wszedł pod strzechy, a właściwie stanął na biurku półprofesjonalnych, a nawet amatorskich studiów nagraniowych. Jednocześnie firma nie mogła sobie pozwolić na utratę entuzjastów innych systemów DAW. Nowy twór przybrał postać niezwykle elastycznej hybrydy będącej (w zależności od konkretnego produktu) pomostem pomiędzy sprzętem amatorskim, półprofesjonalnym, a teraz także profesjonalnym. M-Audio ProFire 2626 to bez wątpienia najwyższa półka jeśli chodzi o interfejsy tejże firmy. Mamy tu właściwie wszystko, czego brakuje poprzednikom - symetryczne we/wy +4 dBu, dwie pary portów cyfrowych ADAT i solidną obudowę typu rack. Szybki rozwój sprzyja dobremu wizerunkowi, tym bardziej, że przyrodnie rodzeństwo z serii Digidesign Mbox i Digi na przestrzeni lat dużo wolniej rozwijało swoje skrzydła - ale to dyskusja na inną okazję.
Jak i kiedy to działa? Nazwa ProFire 2626 oznacza pełną liczbę wejść oraz wyjść, jakie może „przetrawić” interfejs. Wszystko się zgadza do momentu, gdy pracujemy z maksymalną częstotliwością próbkowania do 48 kHz. Przechodząc wyżej, tj. do wartości 88.2 kHz lub 96 kHz, liczba wejść i wyjść dla dwóch portów ADAT spada z 16 do 8 (tryb S/SMUX II). W przypadku częstotliwości próbkowania na poziomie 176.4 kHz i 192 kHz mamy do dyspozycji jedynie 4 kanały ADAT (tryb S/MUX IV).
Warto zaznaczyć, że złącza analogowe nie mają żadnych ograniczeń i cały czas jest dostępnych 8 wejść analogowych i 8 wyjść analogowych nawet w parametrach 24-bit/192 kHz. Wszystkie operacje dotyczące zmiany trybów pracy interfejsu dokonuje się w pokładowym mikserze DSP, którym sterujemy za pomocą czytelnego interfejsu instalowanego razem se sterownikami na naszym komputerze. Również w tym interfejsie dokonujemy wewnętrznego routingu sygnałów oraz szyn M-Audio ProFire 2626. Panel kontrolny zawiera cztery zakładki: Mixer, Router, Setting oraz About. Pierwsza z nich, jak sama nazwa wskazuje, to wirtualny mikser udostępniający 18 wejść oraz 16 wyjść. Każde z nich możemy linkować, dzięki czemu możemy stworzyć osiem miksów stereo (sparowane szyny możemy sterować jednym faderem lub potencjometrem AUX, zamiast każdym z osobna) - w tym miejscu trzeba zaznaczyć, że linkowanie nie ma wpływu na ustawienie panoramy oraz wybór źródła wejściowego.
Dla każdego kanału wirtualnego miksera możemy przypisać dowolne wejście fizyczne interfejsu, a w sumie do wyboru mamy 52 strumienie, na które składają się 26 wejść oraz 26 powrotów (o ile pracujemy z próbkowaniem do 48 kHz). Wszystkie zmiany dokonywane w mikserze DSP mają wpływ na to co słyszymy - mówiąc dokładniej, wyjścia miksera nie mają wpływu na sygnał wysyłany do stacji roboczej DAW. Dzięki temu, np. w trakcie nagrań wokalisty, możemy zmienić balans pomiędzy jego głosem, a podkładem, nie ingerując w nagrywany sygnał, który wcześniej został odpowiednio wysterowany za pomocą fizycznego potencjometru czułości Gain. Tak zrealizowany monitoring rozwiązuje problem z latencją.
Wyjścia analogowe oraz cyfrowe interfejsu definiujemy w zakładce Router, gdzie każdej parze możemy przypisać dowolne wejścia analogowe, powroty lub jeden z siedmiu AUX-ów. Również tu możemy aktywować lub wyłączać porty wejściowe, które są widoczne w mikserze DSP oraz w programie w którym aktualnie nagrywamy. W zakładce tej możemy także ustawiać kolejność portów wyświetlanych przez nasze oprogramowanie. Przykładowo, chcąc zmienić kolejność w ten sposób, żeby pierwszym wejściem na liście w DAW był S/PDIF, wystarczy przeciągnąć jego ikonę na pierwszą pozycję - przed fabrycznie usytuowane wejście analogowe. Trzeba przyznać, że ta niewinna, wygodnicka wręcz funkcja znacząco usprawnia pracę. Niestety zmieniona konfiguracja I/O w programie jest widoczna dopiero po ponownym jego uruchomieniu. Kolejnym luksusem jest możliwość zmiany aktywnych powrotów z DAW. W tym przypadku, operacja ta również przyczynia się do przejrzystości w oknach wyboru we/wy miksera. Settings - w tej zakładce definiujemy, którą parą wyjść analogowych steruje potencjometr Master Volume. Do wyboru mamy cztery opcje (1/2, 3/4, 5/6, 7/8), które mogą być dowolnie łączone. Możemy więc sterować jedną, dwiema lub wszystkimi parami wyjść za pomocą jednego potencjometru. To świetne rozwiązanie dla kogoś, kto używa np. systemu dookólnego. Istnieje również możliwość zmiany trybu pracy mierników miksera DSP (przed lub po tłumiku) w taki sposób, aby dioda Peak świeciła zawsze, określony czas lub po prostu nigdy. W tej sekcji ustalamy też próbkowanie dla interfejsu pracującego z DAW lub działającego w trybie standalone. Możemy też ustawić źródło synchronizacji i zmienić optyczny Port B (drugie we/wy adat) z trybu ADAT na S/PDIF. W systemie Windows widoczne jest też okno zmiany wielkości bufora (w systemie Mac OS X wielkość ta jest automatycznie przekazywana przez program, w którym pracujemy).
Ostatnia zakładka o nazwie About dostarcza użytkownikowi informacje na temat aktualnie zainstalowanej wersji sterowników oraz umożliwia kontakt z serwisem, szybki wgląd do instrukcji obsługi oraz bezpośredni dostęp do działu FAQ na stronie m-audio (wymagany jest wtedy dostęp do internetu). Wszystkie ustawienia miksera możemy zapisywać w formie presetów. Istnieje też możliwość przywrócenia ustawień fabrycznych - to bardzo przydatna opcja;-) Niezwykle przydatną funkcją M-Audio ProFire 2626 jest możliwość pracy w trybie Standalone - bez podłączenia do komputera. Dzięki tej funkcji możemy zamienić interfejs w konwerter A/D lub A/D – D/A, który zmienia sygnał analogowy na cyfrowy i odwrotnie. W pierwszej opcji (A/D) oprócz samej konwersji możemy pobierać na wyjściach analogowych sygnał z wejść. Naturalnie zarówno przy konwersji analog/cyfra i analog/cyfra - cyfra/analog obowiązuje tryb S/MUX II i S/MUX IV. Wszystko to ustawiamy w zakładce Settings, gdzie dodatkowo mamy możliwość wyboru źródła synchronizacji (własny zegar lub zewnętrzny wprowadzany przez S/PDIF, ADAT A lub WordClock).
W praktyce interfejs okazał się być niezwykle elastycznym, a przy tym wydajnym urządzeniem do wielokanałowej rejestracji sygnałów audio. We współpracy z laptopami IBM ThinkPad oraz Apple MacBook 2.0GHz, 2.5 GB RAM sprawdził się bezbłędnie. Obsługa panelu sterowania karty zawierającej zakładki konfigurujące ustawienia ProFire 2626 jest bardzo intuicyjna i z pewnością każdy po kilku godzinach pracy nie będzie miał najmniejszych problemów z obsługą (to ważna informacja dla wszystkich wystraszonych użytkowników nielogicznego PatchMix'a kart E-MU ;-)). Tutaj należy się ukłon w stronę konstruktorów, którzy ogromne możliwości udostępnili w przystępnej i łatwej do zrozumienia formie.
Sam interfejs działa bardzo stabilnie zarówno przy pracy z samym odsłuchem jak i rejestracji wielu śladów z wykorzystaniem I/O ADAT. Nagrywaliśmy 2-dniową imprezę rockową (Poznańska Rzeźnia Rockowa), każdego dnia 8 godzin koncertów - bez żadnych problemów.
Koncerty klubowe - bez pudła. Oto przykład – fragment koncertu akustycznego obiecującej młodej grupy [deleted] zarejestrowany na M-Audio ProFire2626 + Behringer ADA8000. ProFire 2626 był interfejsem rejestrującym i jednocześnie realizował tory przodowe i monitorowe!
Nawet rejestrację 40-kanałową CETI z orkiestrą symfoniczną w synchronie z Edirol M16DX ProFire2626 zniósł z godnością :-) Oto fragment nagrania. Fragment koncertu „Akordy Słów” (CETI + Filharmonia Kaliska) Optymalny poziom headroom otrzymujemy przy wysterowania preampów na godzinę pierwszą. Pod względem brzmieniowym nic nie można preampom zarzucić. Są obojętne dla brzmienia i nie szumią - chyba, że podniesiemy poziom wzmocnienia ustawiając gałkę na godzinę 3 i więcej. Ale wysterowanie takich sygnałów, jak stopa czy werbel przy użycia tłumika nie nastręcza problemu, wokal nie wymaga w zasadzie stosowania tłumika. Trochę brakuje możliwości regulacji poziomu wejść liniowych - nie mamy wpływu na poziom sygnałów liniowych... Do poprawki :-) Choć lepiej, żeby było tak, niż jak to zrobił Behringer w ADA8000 - wejścia liniowe mają wprawdzie regulację poziomu wejściowego, ale sygnał przechodzi przez... przedwzmacniacz mikrofonowy :-/
Interfejs jest kompatybilny ze sterownikami ASIO, DirectX, MME, GSIF2 oraz Core Audio. Nie zauważyłem żadnych problemów zarówno pod kontrolą systemu Windows XP jak i Mac OS X Tiger i Leopard. Przełączanie próbkowania, zmiana konfiguracji wejść i wyjść oraz samo włączanie i wyłączanie ProFire 2626 na włączonym komputerze nie sprawia najmniejszych problemów. Nic się nie zacina i nie „strzela”. Wyjątkiem jest tu moment, w którym szeregowo podpinamy pod interfejs zewnętrzny dysk. Jednak oprócz lekkiego zacięcia odtwarzanego dźwięku, nic więcej się nie dzieje. Poza tym... nic dziwnego. Takich rzeczy się nie robi - no, chyba, że mamy zamiar sabotować rejestrację ;-)
Wysoka wydajność interfejsu o której
pisze producent nie jest wyssana z palca. Przy 30-ścieżkowej sesji
w programie Logic Pro, gdzie na każdym kanale zapięty był
pokładowy, 8-pasmowy korektor parametryczny oraz PSP Vintage Warmer,
ProFire 2626 okazał się wydajniejszy niż Digidesign Mbox 2 Micro.
Mało tego, M-Audio w trakcie pracy z powyższą sesją miał pod
port FireWire podpięty zewnętrzny dysk 7200rpm ATA, z którego
były odtwarzane wszystkie ścieżki. Oczywiście można się
przyczepić do pewnych stricte konstrukcyjnych niedociągnięć
takich jak: dodatkowa wiązka kabli ze złączami cyfrowymi oraz
MIDI, brak wyraźnego wyróżnienia załączonych padów
-20 dB, brak możliwości regulacji poziomu dla wejść liniowych,
mniejsza ilość we/wy w mikserze DSP niż rzeczywistych oraz
tandetne (srebrne) wykończenie potencjometrów na płycie
głównej. Warto jednak pamiętać, że te wszystkie
„niedogodności” (może z wyjątkiem srebrnego plastiku
otaczającego gały) są nierozerwalnie powiązane z ceną końcową,
która wynosi niecałe 3000 zł! Podsumowując: 26 wejść oraz
wyjść, praca w trybie standalone, ogromne możliwości
konfiguracyjne włącznie z opcją przypisywania różnych par
wyjść pod jeden potencjometr Master Volume (umożliwiając
sterowanie systemem 7.1), no i najważniejsze - współpraca z
natywnym Pro Tools M-Powered od wersji 7.4 w górę! Również
obudowa zasługuje na piątkę z plusem. Dystrybutor: Music Info
|
Kontaktjeśli brakuje Twoim zdaniem testu jakiegoś urządzenie bądź instrument, napisz do nas: LogowanieNajpopularniejsze testy
Popularne testy on-line
NAPISZ DO NAS! Jeśli brakuje w naszym wortalu testu instrumentu bądź sprzętu muzycznego którego szukasz, napisz do nas! Postaramy się przetestować urządzenie i opublikować test. |





Od dłuższego czasu rynek audio
zasypują interfejsy w najróżniejszych formach. Producenci
walcząc o klienta prześcigają się w funkcjonalności, wyglądzie
i przede wszystkim cenie. Jak w tym rankingu wypada zaprezentowany
niespełna rok temu na targach MusikMesse interfejs FireWire ProFire
2626?






Kilkakrotnie transportowałem
ustrojstwo w mało profesjonalnym racku jakim jest zwykły plecak -
nic się nie urwało :-) To wszystko czyni M-Audio ProFire 2626 jedną
z najciekawszych i najbardziej elastycznych propozycji aktualnie
dostępnych na rynku. Dodając do tego atrakcyjną cenę, moim
skromnym zdaniem, największy interfejs M-Audio po prostu wciąga
nosem konkurencję. No, może poza MOTU 828 mkIII, który mimo
wszystko nie jest 'trendy', bo nie współpracuje z Pro Tools,
ot co!



















